Na potęgę Posępnego Czerepu, Power Fantasy przybywaj! - Recenzja "Władców Wszechświata" oczami średniozorientowanego
Ohayo! a może Eternia! Witam w kolejnym wpisie na moim blogu! Tym razem przybywam z raczej szybkim wpisem, który zamierzam opublikować w najbliższym terminie od momentu napisania tego posta. Wiecie bowiem, jak to jest z recenzjami. Książki mogą poczekać, ale o filmach warto pisać, póki są w kinach! A warto dodać, że teraz w kinach są całkiem niezłe perełki. "Straszny film 5", "Backrooms", "Supergirl" i wiele innych filmów trafi do kin w tym miesiącu... Ja jednak postanowiłem pójść w ciągu tygodnia od premiery (w moim kinie są zniżki raz w tygodniu, więc chodzę tylko w ten jeden dzień) na inny film. Również stanowiący adaptację znanego dzieła. "Władcy Wszechświata" w reżyserii Travisa Knighta byli bowiem czymś, co mnie intrygowało. Bo jakżeby inaczej! Ten film był w ciągu zaledwie kilku dni od premiery mocno dyskutowany (głównie ze względu na porównywanie go do "Strasznego filmu 5" i tego, że wyszedł gorzej). Ale mnie nie obchodzą wynik...








