Huta Żywicielka! Huta Trucicielka! - recenzja serialu "Ołowiane Dzieci"
Ohayo! a może Szopienice! Ostatnio na Netflixie pojawił się polski mini-serial, który pod pewnymi względami miał całkiem znany model fabuły. W małym miasteczku (albo dzielnicy) ktoś truje ludzi, co odkrywa ktoś, kogo można uznać za trochę outsidera, zazwyczaj kobieta, która postanawia coś z tym zrobić. Znamy to z "Erin Brockowich", "Toksycznego miasta" czy nawet w wersji lekko parodystycznej w "Simpsonach". Podobnie zresztą jak te dwa pierwsze dzieła, "Ołowiane dzieci" również są historią prawdziwą. Albo raczej odzwierciedlającą wydarzenia prawdziwe, zawierającą elementy dodatkowe (postaci itd.), ale nadal odnoszą się do historii. Zapraszam więc was na moją recenzję "Ołowianych dzieci". Może być trochę spoilerów, ale... to jest historia sprzed ponad 50 lat, więc nikogo nie powinno zaszokować to, o czym będę mówić.


.png)






