Viva la Revolution! Viva la Destruction! - ALE FANTASTYCZNA HISTORIA #7: Rewolucje

 Ohayo! a może Bastylia!

Witam w kolejnym wpisie na moim blogu.

Nie mówię, że minęło jakoś szczególnie bardzo dużo czasu od ostatniego wpisu z serii "Ale fantastyczna historia!". Jeśli mówimy o serii, minęły zapewne jedynie 4 miesiące (2,5 gdy to piszę), ale idąc tagami, nie minął nawet miesiąc!

Niemniej poczułem się zainspirowany kilkoma popularnonaukowymi filmami o historii, więc postanowiłem się wziąć za ten temat.

A jaki temat? Bardzo kontrowersyjny! Z jednej strony chwała, z drugiej strony rzeźnia. Będzie o wielkich dokonaniach ludzkości i tym, jak doprowadzały one często do kolejnych potworności. Bo wszakże dobrze wiemy, że rewolucja zjada własne dzieci.

Rewolucja - definicja

Słowo rewolucja pochodzi od łacińskiego "revolvere" - "obracać się", co można sobie skojarzyć z tym, że rewolwery są bronią palną, w której naboje się obracają. Inną rzeczą, która może się nam kojarzyć, to polskie słowo "przewrót", czasami używane w kontekście niektórych działań o charakterze rewolucyjnym.
Średniowieczne "revolutio" było stosowane przede wszystkim do opisów astronomicznych obrotów, o czym świadczy łacińska nazwa dzieła Kopernika: "De revolutionibus orbium coelestium".
Ale czym jest rewolucja? Według wikipedii, jest to "znacząca zmiana, która zazwyczaj zachodzi w stosunkowo krótkim okresie". W ten sposób rewolucją nazwiemy zarówno rewolucję francuską, jak i przemysłową.
Jednakże myśląc o rewolucji, w tym poście chodzi mi raczej o ten pierwszy typ, rewolucje polityczne i społeczno-ekonomiczne, które polegają na wprowadzeniu zmian w systemach politycznych, ekonomicznych i społecznych w wyniku działań ruchu społecznego. A dokładniej, chodzi o podtyp tego typu...
Wikipedia rozróżnia (za jakimiś nie do końca wyróżnionymi dziełami z dziedziny nauk społecznych) kilka odmian rewolucji politycznych i społeczno-ekonomicznych:
  • rewolucje polityczne - zmianie ulegają jedynie instytucje państwowe
  • r. społeczne - zapoczątkowane przez lokalne rewolty klas niższych
  • r. elit - reformy przeprowadzone przez elity, które wpływają na poruszenie mas
  • r. komunistyczne/proletariackie - polegające na zastąpieniu kapitalizmu komunizmem.
  • r. niepomyślne - nieudane
  • r. bezkrwawe/kolorowe/aksamitne - zmiana polityczna następuje bez większej przemocy. Zjawisko stosunkowo nowoczesne, które możemy kojarzyć między innymi z obalaniem władz komunistycznych, tak jak działo się to w czasie czechosłowackiej Aksamitnej Rewolucji, chociaż polskie obrady okrągłego stołu również bym jako takie określił. 
  • wielkie rewolucje - w wyniku których zmiany zachodzą zarówno w sferze polityki,  społeczeństwa i ekonomii.
I wydaje mi się, że mimo wszystko to te wielkie rewolucje są tym, co obrazujemy sobie w głowie, gdy mówimy o rewolucji. To właśnie one są tym, co opisują młodzieżowe dystopie. Co więcej, takie rewolucje są najgłośniejsze. Wszakże większość z nas słyszała o rewolucji francuskiej, październikowej czy nawet tej irańskiej.

Jednocześnie jednak warto wspomnieć o innym podziale, tym razem podanej na Wikipedii anglojęzycznej, autorstwa Charlesa Tilly'ego.:
  • pucz (coup d'etat)
  • wojna domowa
  • rebelia/powstanie
  • wielka rewolucja
Wszystkie te pojęcia zawierają w sobie elementy, które zazwyczaj kojarzymy z rewolucjami, ale nie do końca opisują to, czym rewolucja powinna być, uznając nasze wyobrażenia za właściwe (oprócz, rzecz jasna, wielkiej rewolucji). W wyniku rewolucji może bowiem dojść do puczu i wojny domowej, a ona sama może się zacząć od rebelii.

Rewolucje - granice historyczne

Teraz czas, abym powiedział coś być może bardzo kontrowersyjnego, opartego na moim przeczuciu, co może zostać skrytykowane przez historyków, którzy by ten post czytali (łudźmy się, że coś takiego się wydarza).
Otóż, mam wrażenie, że rewolucji takich, o których myślimy, nie było zbytnio przed okresem nowożytnym. Choć bowiem Wikipedia datuje pierwszą rebelię w historii na około XVIII wiek p.n.e., przykłady podawane przez te około 3 500 lat nie brzmią jak rewolucje, o których myślimy.
To nie są te wielkie rewolucje, w których był wyraźny protest i walka o prawa człowieka. Innymi słowy, nijak nie przypominają rewolucji francuskiej i późniejszych!
Ale to też nie jest tak, że wszystko zaczęło się od Francuzów! Ba! Nawet nie działo się to w okresie oświecenia.
Za pierwszą taką wielką rewolucję można uznać Angielską Wojnę Domową z lat 1642-1652, gdy to nastąpiła wojna między rojalistami (zwolennikami króla) i parlamentarzystami (zwanymi również okrągłogłowymi). Oczywiście, to też nie było tak, że chodziło tu jedynie o walkę z monarchią w imię praw człowieka (choć jeśli uznać Johna Miltona za osobnika reprezentatywnego dla purytan, o to też mogło chodzić), gdyż wszystko przecież zaczęło się od podatków.
Ale z drugiej strony, to też nie było tak, że wojna o niepodległość Ameryki czy rewolucja francuska nie zaczęły się od iskier, jakimi były podatki.
Przy czym rewolucja amerykańska, choć ważna w historii, była mniej wielką rewolucją, a bardziej rebelią mającą na celu zapewnienie niepodległości Ameryki.

Jednakże rewolucja francuska (1789-1799) to zupełnie inna para kaloszy! To Rewolucja, przez duże "R"!
W wyniku społecznych i naukowych przemian w XVII wieku, narodziły zupełnie inne oczekiwania dotyczące tego, jak powinno działać państwo. W efekcie rewolucja francuska nie tylko zakończyła się końcem władzy królewskiej, ale i wyraźnymi przemianami społecznymi. Ważną rolę w nim odegrał bowiem chociażby liberalizm, stwierdzenie, że każde społeczeństwo składa się z równych sobie, autonomicznych jednostek. To było zresztą preludium do deklaracji praw człowieka, która została uchwalona kilka miesięcy po rozpoczęciu rewolucji.
Jednocześnie jednak widać było, że rewolucja chciała być rewolucją totalną, taką, która przewróciłaby stół, by móc odbudować go od nowa, po swojemu. Wszakże wiele było grup, które korzystały z istniejącego przed rewolucją status quo, a także utwierdzały monarszą władzę. Dlatego oberwało się chociażby kościołowi...
Ale to nie było tak, że nagle całe chłopstwo Francji odwróciło się od króla, szlachty i duchownych. Nie, po wydarzeniach z oblężenia Bastylii i kilku innych protestów (jak Marsz Kobiet na Wersal) zaczęły się próby ułagodzenia rewolucjonistów, które miałyby się skończyć monarchią, ale konstytucyjną, o wiele bardziej ograniczoną niż wcześniejszych absolutyzm. No, ale po wojnie w 1792, gdzie bratanek Marii Antoniny, świeżo upieczony cesarz austriacki, Franciszek Habsburg, próbował przejąć Francję i przywrócić tam normalną monarchię, lud chciał zdetronizowania Ludwika XVI. I to wtedy dopiero zaczęły się te wszystkie sceny znane nam dobrze z opowieści o rewolucji, jak chociażby słynna egzekucja króla, która odbyła się w styczniu 1793 roku, bardzo wcześnie w całej rewolucji.

Rewolucja miała jednak wielu wrogów. Oprócz wspomnianych sił zagranicznych, we Francji powstała swoista kontrrewolucja, jaką były wojny wendejskie (1793-1796), w trakcie których ludzie walczyli przeciwko rewolucji i jej reżimowi, który już na początku stał się dla wendejczyków zbyt opresyjny. Jednym z powodów był chociażby pobór do wojska wszystkich nieżonatych mężczyzn w wieku od 18-25 lat, ale innym problemem było także to, że księża musieli złożyć przysięgę, która stawiała wyżej prawo narodowe niż odpowiedzialność przed Bogiem.
To oczywiście działo się za rządów jakobinów, na których czele stał Maximilien Robbespiere, którego można było określić mianem radykalnego rewolucjonisty. Nie tylko zabijał on przeciwników rewolucji, ale także i samych rewolucjonistów, którzy na przykład użyli formy tradycyjnej słowa "pan" zamiast tej rewolucyjnej.
Taki fanatyzm zresztą skończył się rządami terroru, przez które jakobini zostali odsunięci od władzy. I tak samo, jak za jakobinów ścinano ich przeciwników, tak teraz ścigano i ścinano jakobinów. A wszystko to wydarzyło się od 1792-1794!

Jednocześnie jednak cały czas trwały wojny z zagranicznymi siłami. W ich trakcie sławę zyskał sobie niejaki Napoleon Bonaparte (właściwie, Buonaparte), który... Po kilku latach objął władzę i 10 listopada 1799 roku zakończył rewolucję. Stał się Pierwszym Konsulem Pierwszej Republiki Francji... i ostatnim, bo w 1804 ogłosił się cesarzem.

Ten, bardzo słaby, w dużej mierze zerżnięty z Wikipedii opis Rewolucji Francuskiej jednak chyba wystarczy, żeby dostrzec, jak to działało. Najpierw rewolucja wcale nie była tak brutalna, jednak w ciągu jednego roku poddano króla egzekucji, zaczęto walkę z kontrrewolucją i naprawdę zradykalizowano działania. Już w następnym roku zmieniła się władza itd. Później, przez około 5 lat trwały potyczki, zmiany władzy itd., aż w końcu pojawił się nowożytny Cezar, jakim był Napoleon Bonaparte. Tym razem jednak nie udało się go zasztyletować, więc Bonaparte objął władzę... i stał się kolejnym królem.

Oczywiście, w tym wszystkim warto wspomnieć o tym, jak traktowano strażników starego porządku. Wszakże, jak mówiłem, rewolucja francuska chciała nowego porządku, więc wszystko to, co mogło się kojarzyć z tym starym było raczej nielubiane.
To niestety działo się z duchownymi, których część, oczywiście, złożyła przysięgę i stała się księżmi konstytucyjnymi, jednakże niektórzy rewolucjoniści, w tym Robberspiere, nie widzieli dla nich miejsca w nowym układzie. Rewolucja początkowo utworzyła kult Rozumu (jakże pasujący do oświecenia), który opierał się na wartościach ateistycznych i agnostycznych. W 1794 Robbespiere wymyślił Kult Istoty Najwyższej, w wyniku którego miała postać religia z wiarą w Istotę Najwyższą, nieśmiertelność duszy oraz stawiającą emocje obok rozumu. Był to więc taki zamiennik chrześcijaństwa, który, jednak nie zaistniał zbyt długo, bo gdy do władzy doszedł Napoleon, kult ten popadł w zapomnienie.


Rewolucja francuska nie jest jednak jedyną wielką rewolucją w historii, choć na kolejne należało poczekać jakiś wiek.
Rewolucja lutowa w Rosji była jedną z takich właśnie rewolucji. W wyniku trwającej od około 3 lat Wielkiej Wojny (jak wtedy nazywano I WŚ) rosły głosy niezadowolenia, co zdecydowanie ułatwiło nakłonienie ludzi do tego, o czym Karol Marks pisał ponad pół wieku wcześniej - do rewolucji klasy robotniczej. W jej wyniku doszło do obalenia cara Mikołaja, a tym samym upadku Rosyjskiego Imperium.
To zaś spowodowało, że w październiku 1917 roku doszło do kolejnej rewolucji, rewolucji październikowej, która na nowo połączyła państwo, tym razem w Związek Radziecki rządzony przez bolszewików.

Podobnie można powiedzieć o rewolucji komunistycznej w Chinach (1945-1949). Też ważnym kontekstem jest wojna światowa, tym razem druga, i po raz kolejny powstaje totalitarne państwo komunistyczne.

Ale jest także inna ważna rewolucja w XX wieku. Chodzi mianowicie o rewolucję w Iranie, która miała miejsce w 1978-1979. Pod wieloma względami była ona opozycją do wcześniej wymienianych przeze mnie rewolucji.
Zacznijmy może od tego, że ówczesny król (szach) Iranu, Mohammad Reza Pahlavi, prowadził bardzo prozachodnią politykę. Nie tylko importowano duże ilości ropy na zachód, ale i wprowadzano w kraju zachodnie, laickie zasady. Zakładano laickie uniwersytety, na które mogły uczęszczać zarówno mężczyźni, jak i kobiety, które nie tylko nie musiały chodzić w religijnych nakryciach głowy, ale wprost nie mogły w nich chodzić. (Ci, co czytali Śnieg Pamuka, mogą się domyślać do czego zmierzam...). Do tego dochodziła korupcja, podwyżki cen i wchodzenie na irański rynek firm, które zagrażały firmom rodzimym, a w szczególności tradycyjnym rzemieślnikom.
Nic więc dziwnego, że dużej liczbie osób się to nie podobało, co poskutkowało w końcu rewolucją. Rewolucja ta była w oczywisty sposób skupiona mocno na środowisku religijnym, głównie dlatego, że trudno je było zinfiltrować, więc tam właśnie rewolucjoniści mieli szanse dojść bezpiecznie do głosu. Co więcej, proislamskie, tradycjonalistyczne poglądy odwoływały się właśnie do tego, z czym Irańczycy mieli problemy: wpływom zagranicznym i nadmiernej modernizacji, które pozwoliły ludziom u władzy na zdobycie wielkich bogactw kosztem reszty społeczeństwa.
Rewolucja rozpoczęła się od protestu studentów w Quomie (7.01.1978) przeciwko zagranicznym wpływom, które zostało brutalnie spacyfikowane. To doprowadziło do coraz większych oporów ze strony społeczeństwa i ostatecznie doprowadziło fali dalszych protestów. To, co zachodnie i państwowe było atakowane.
Walki rewolucjonistów i wojska toczyły się przez jakiś czas, aż końcu w 1979 roku szach uciekł z kraju, co umożliwiło przejęcie władzy. W tym samym czasie do kraju wrócił wcześniej przebywający na wygnaniu/uchodźctwie ajjatollah Ruhollah Chomejni, który stał za religijnym podłożem rewolucji.
No i się zaczęło! Rewolucja dobiegła końca, ale, ku zdziwieniu nieco bardziej liberalnych rewolucjonistów, reżim pozostał podobny, choć tym razem mocno religijny. Od tego właśnie momentu Iran stał się krajem islamskim, nie tylko kulturowo, ale i politycznie. Powstał Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, który zadbał o to, by irańska rewolucja pozostała islamska: walczył z opozycją i dbał o przestrzeganie islamskich zasad, co niestety oznaczało cofnięcie pewnych kulturowych przemian z okresu reżimu  Pahlaviego (i jego ojca), takich jak uniwersytety świeckie, prawo wyborcze kobiet czy ich możliwość do zasłaniania twarzy w miejscach publicznych.

Myślę, że te przykłady pokazują, jak wyglądały najsłynniejsze, największe rewolucje w historii.

Rodzaje rewolucji w fikcji

Przejdźmy wreszcie do tego, jak o rewolucji mówi popkultura.
O rewolucji powstało wiele książek, filmów i innych dzieł. Rewolucja była głównym motywem przewodnim całego gatunku, który wykształcił się w latach nastych XXI wieku, jakim była nastoletnia dystopia.
Warto jednak zacząć od tego, że można podzielić rewolucje w różnych dziełach w zależności chociażby od tego, jak ważna jest w dziele:
  • dzieła skupione na rewolucji, w których rewolucja stanowi główną oś fabuły.
    Np.: Igrzyska śmierci Susan Collins (a dokładniej, Kosogłos) czy Czerwona Królowa Victorii Aveyard
  • dzieła, w których rewolucja wydarza się w trakcie dzieła, jednak fabuła nie kręci się wokół niej
    Np.: Rebelia Tarana Matharu
  • dzieła, które dzieją się już po rewolucji
    Np.: Gra o tron George'a R.R. Martina (choć czy powstanie Roberta Barathyona było rewolucją czy zwykłą rebelią może być w tym moim mniemaniu dość sporną kwestią).
Inną kategoryzacją mógłby być stosunek dzieła do rewolucji:
  • prorewolucyjne, które skupiają się przede wszystkim na dobru pochodzącym z działań rewolucyjnych, jak Czerwona Królowa Victorii Aveyard
  • antyrewolucyjne, gdzie rewolucja jest przedstawiana jako zło i to nawet nie zło konieczne, jak Nie-boska Komedia Zygmunta Krasińkiego.
    Czasami jednak, tak jak w wypadku Nie-boskiej Komedii, takie dzieła antyrewolucyjne mogą wiązać się z chęcią powrotu do dawnego systemu. Krasiński bowiem opisał koszmar porównywalny do Piekła, który to nawiązywał właśnie do mającej miejsce 30-parę lat wcześniej rewolucji francuskiej.
Te poglądy mogą oczywiście być różnie balansowane. Igrzyska śmierci zgadzają się z tym, że walka z Kapitolem była walką słuszną, jednakże nie pomija się tam okropności tejże rebelii i niebezpieczeństw, które za nią stoją. Zresztą, dowodem zbalansowania tych opinii był fakt, że strzała, którą Katniss miała zabić dyktatora, zabiła... dyktatora nim zdążył on zasiąść na tronie.

Oczywiście, warto także zauważyć, że rewolucja jest działaniem stosunkowo szybkim. A więc takie dwadzieścia parę lat rebelii przeciwko Galaktycznemu Imperium nie są rewolucją, tak samo jak cały czas walki z rządami Phobosa w WI.T.C.H.. Jakby się tak zastanowić, w tych dziełach o rebelii nie było zbytnio momentu typowej rewolucji. Co najwyżej może typowej dla fantasy narracji o pokonaniu złego władcy i przywróceniu ponownie porządku. Choć z drugiej strony, jeśli wziąć pod uwagę sequele, być może wcale nie przywrócono w Gwiezdnych Wojnach tej równowagi.
Normalnie jednak rewolucja byłaby zwieńczeniem długoletniej pracy rebelii, szybką iskrą, która podpala zbierany przez lata proch. Tak jak w Igrzyskach śmierci, gdzie rebelianci działali już o co najmniej dwudziestu pięciu lat w momencie, gdy Katniss brała udział w 74. głodowych igrzyskach, o czym świadczy działanie rebelii w trakcie 50. igrzysk. Sama rewolucja jednak wybuchła w trakcie 75. igrzysk.

Skąd się biorą rewolucje?

Krótko mówiąc, z niezadowolenia społeczeństwa.
Społeczeństwo musi być na tyle niezadowolone z tego, jak wygląda sytuacja w kraju, żeby zebrała się odpowiednio duża grupa osób na tyle niezadowolonych, żeby zrobić z tym coś, nawet jeśli grozić za to miałaby jakaś kara, jak zresztą często się działo w przypadkach nawet mniejszych sprzeciwów wobec władzy.
Rewolucja więc jest w pewien sposób nierozerwalnie związana z pewnymi prawami obywatelskimi. Dlatego właśnie trudno mi bardzo dopuścić do siebie rewolucję w czasach na długo przed powstaniem idei tych praw, czyli przed oświeceniem. 
Jednakże rewolucja nie jest efektem istnienia tych praw, ale zagrożenia tych praw. Gdy społeczeństwo uważa, że jego prawa są zagrożone przez ludzi u władzy i żadne inne sposoby przywrócenia bezpieczeństwa ich prawom nie dają skutku, może dojść do rewolucji.
Na kanale Hello, Future Me znajdziemy kilka czynników, które sprzyjają wystąpieniu rewolucji:
  • niestabilność socjo-ekonomiczna - gdy społeczeństwo odczuwa niepokoje, czy to obecne, czy też zbliżające się, o wiele łatwiej jest się zbuntować. Wiecie, takie "Przecież gorzej już być nie może". Dlatego właśnie rewolucje dzieją się w trakcie wojen, gdy podnoszone są zbyt bardzo podatki albo gdy społeczeństwo jest nękane przez ludzi z góry piramidy władzy.
  • alienacja od systemu - jeśli ludzie w społeczeństwie przestają się czuć częścią systemu, o wiele łatwiej jest im podjąć decyzję, by go spalić.
    Poza tym, wśród elit może też zaistnieć poczucie braku wpływu, tak samo jak irańskie elity religijne zostały całkowicie odsunięte od głosu przez reżim Pahlaviego.
  • wewnętrzna walka elit - paradoksalnie, choć rewolucja wydaje się zawsze stawiać na piedestale maluczkich, duży wpływ na nią mają zawsze osoby na granicy bycia elitą. Robbespierre, Lenin, Chomejni czy Mao byli przecież osobami dobrze wykształconymi, z pewnymi wpływami, które wykorzystywali, by zbierać pod sobą ludzi i tworzyć swoje ideologie. Do tego całkiem spore wpływy na rewolucję irańską mieli kupcy z Bazarów.
  • wsparcie zagraniczne - być może kojarzycie pogłoskę, że państwa centralne pomogły Leninowi dostać się z powrotem do Rosji, by ten mógł rozkręcić tam rewolucję i tym samym osłabić największe państwo Ententy. Z pewnością jednak słyszeliście o tym, że Związek Radzicki bardzo wspierał inne rewolucje komunistyczne.
    Krótko mówiąc, inne państwa mogą zapewnić dodatkowe wsparcie (militarne, finansowe czy jakieś inne) dla rewolucji.
Jeśli sytuacja ułoży się w ten sposób, że wystąpią przynajmniej niektóre z tych zjawisk, może dojść do rewolucji. Nie zwykłej rebelii, buntu czy powstania, ale rewolucji, która odmieni kraj.

Innymi słowy, przed rewolucją musi dziać się źle, na tyle by ludzie odczuwali, że już nie są częścią systemu. Musi pojawić się również pewne rozwarstwienie wśród elit: niektórzy przedstawiciele klasy wyższej lub średniej (wysokiej średniej), którzy mogliby wykorzystać swoje zasoby, by pomóc rewolucji. Czasami może także istnieć pomoc z zagranicy, ale nie jest to całkowicie konieczne.

Iskra, która wywołuje wybuch - punkt zapalny

Jednak to, co wywołuje ostatecznie rewolucję, to jedno wydarzenie.
Ktoś mógłby powiedzieć, że to iskra, która powoduje wybuch, a ktoś inny, że to kropla przepełniająca czarę goryczy.
Chodzi o jedno wydarzenie, które albo daje społeczeństwu nadzieję, że bunt może się udać, albo pokazuje, że jeśli teraz się nie zbuntują, później może być już być za późno. Chodzi o jedno zdarzenie, jeden przełom...
Spośród historycznych przykładów, można wyróżnić:
  • zdobycie Bastylii na początku rewolucji francuskiej
  • protesty studentów w Quomie na początku rewolucji irańskiej
Z kolei spośród fikcyjnych przykładów można wyróżnić:
  • 75. Igrzyska Głodowe, w trakcie których dawni zwycięzcy powrócili na Arenę, z czego wielu z nich było niewygodnych dla Kapitolu (Igrzyska Śmierci)
  • ujawnienie faktu, że niektórzy czerwonokrwiści mogą również mieć moce w wyniku katastrofy w czasie Królewskiej Próby/ śmierć obecnego króla (Czerwona Królowa)
  • odzyskanie mocy przez maji (Zelie Adebolę) w wyniku kradzieży artefaktu przez księżniczkę Amari (Dziedzictwo Oriszy)
Inaczej mówiąc, musi się wydarzyć coś na tyle przełomowego, że rewolucja zajdzie. Czasami można to w jakimś stopniu zaplanować, jednak to, co porywa tłumy do rewolucji, to bardziej dzieła przypadku niż całkowicie zaplanowane performanse.

Zwolennicy starego porządku i piewcy rewolucji

Stosunkowo rzadko rewolucja jest zjawiskiem prostym moralnie.
Choć bowiem rewolucjoniści często pragną uwolnić społeczeństwo od reżimu, to warto zauważyć, że nie każdy musi być przeciwnikiem tego reżimu. Albo też nie każdy uważa, że ten reżim jest gorszy od działań rewolucjonistów.
Dobrym tego przykładem jest opat Emmanuel z Castlevani: Nocturne. Choć jest on antagonistą, jego zachowanie wydaje się całkiem zrozumiałe. W czasie rewolucji (ten serial dzieje się w 1792, biorąc pod uwagę wydarzanie z końca 2 sezonu, czyli egzekucję króla) religia nie była zbyt szanowana przez rewolucjonistów, co stanowiło zagrożenie dla Kościoła, który Emmanuel reprezentował. Nic więc dziwnego, że chciał powrócić do starego porządku świata.
Do tego zawsze znajdą się osoby, dla których rewolucja może stanowić realne zagrożenie życia. Jeśli mowa chociażby o walce ze szlachtą, taka szlachta może mieć realne powody, żeby sprzeciwiać się takiej rewolucji. Bo niezależnie jak bardzo byliby zgodni z tym, że sytuacja chłopstwa czy mieszczan wymaga poprawy, nie chcą oni zostać zaszlachtowani!

No, ale tu mowa o osobach, które w jakiś sposób czerpały korzyści ze starego stanu rzeczy, jednakże są także i sytuacje, gdy normalni ludzie są przeciwko rewolucjonistom. Bo to nie jest tak, że rewolucja pozostaje dla nich czymś czysto pozytywnym albo i nawet neutralnym. Łatwo bowiem się zdenerwować na rewolucjonistów, jeśli w wyniku ich działań twój dom zostaje zrównany z ziemią. Albo ważna osoba w twojej społeczności zostanie stracona z uwagi na jakieś nowe porządki.
Do tego dochodzi także to, że nie wszyscy rewolucjoniści będą prosić o pomoc. Równie dobrze można sobie wyobrazić, że przyjdą rewolucjoniści i wezmą to, co będzie im potrzebne "dla dobra Rewolucji!".
Inaczej mówiąc, rewolucja może łatwo sobie narobić wrogów, a jeśli do tego by nie doszło... to albo rewolucja jest widziana przez różowe okulary, albo ma naprawdę dobrych ludzi od PR-u. Mniej więcej takich, jak w Kosogłosie, gdzie prezydent Coin pogrywała sobie z ludźmi w psychologiczne szachy 5D, bardzo sprytnie zwalając katastrofy, w tym te zaplanowane przez nią samą (bombardowanie medyków itd.), na Snowa.

Zjednoczeni w imię rewolucji

Jednocześnie rewolucja często jednoczy bardzo różne od siebie grupy.
Bowiem różne grupy mogą nie lubić obecnego reżimu: zarówno te konserwatywne, jak i progresywne, ci bogaci i ci biedni, ci, którzy mają jakąś władzę, oraz ci, którzy jej nie mają...
Do tego dochodzą także osoby, które czują, że mogą coś ugrać na wspieraniu rewolucji. Wiecie, sprzedaż zasobów się opłaca...

To jednak prowadzi do pewnych różnic ideologicznych. Nie wszyscy rewolucjoniści w Iranie byli religijnymi fundamentalistami, więc gdy Chomejni przejął władzę i uczynił Iran państwem wyznaniowym, nie wszyscy byli z tego powodu zadowoleni. Ale nie mieli już okazji się temu przeciwstawić.
Tymczasem w wypadku rewolucji francuskiej stronnictwa u władzy zmieniały się. Najpierw swe rządy mieli żyrondyści, potem jakobini, termidorianie itd.
A rewolucja lutowa w Rosji wymagała kolejnej rewolucji (październikowej), żeby bolszewicy uporali się z innymi stronnictwami.

Innymi słowy, jeśli rewolucja dojdzie do skutku i obali obecną władzę, grupy, z których rewolucja się składała, szybko zaczynają samemu walczyć o stołek. Jeśli od początku rewolucja miała grupę dominującą siłowo, jak to się dzieje chociażby w wypadku Kosogłosa, gdzie Dystrykt Trzynasty stanowił główne podłoże rewolucji, bardzo często to właśnie ta grupa przejmie władzę. Czasami jest to robione na pozorach tymczasowego przejęcia władzy do czasu ustabilizowania się sytuacji i możliwości przeprowadzenia wyborów... Zawsze może okazać się, że wybory nie są możliwe przez bardzo długi czas. A jeśli już do tych wyborów dojdzie, często nie ma już opozycji albo też te wybory mogą być sfałszowane, albo coś jeszcze innego.

Wrogowie i... wrogowie

Trudno jest przeprowadzić rewolucję, która nie zmieniłaby się w krwawą jatkę.
Choć rewolucja zdecydowanie jest czymś, co tworzy cywilizację, a przynajmniej pomaga w przekształceniu się społeczeństwa w bardziej przychylną cywilizację, nie jest ona wcale cywilizowanym sposobem rozwiązywania sporów.
Aksamitne rewolucje, w czasie których nie dochodzi do aktów przemocy, są bardzo rzadkie, właściwie powstałe w ciągu ostatnich czterdziestu lat. Tymczasem wielkie rewolucje, jak ta francuska... Cóż, rozlew krwi w porównaniu z tym brzmi jak ukłucie w celu zbadania glukozy.

Problemem w tym wszystkim nie jest jedynie pozbycie się starego władcy. Wbrew pozorom, moment wielkiej walki przeciwko monarsze stanowił stosunkowo krótki fragment całej rewolucji francuskiej. Ludwik XVI umarł w ciągu czterech lat od jej początku, a warto zauważyć, że początkowo były pomysły o jedynie ograniczeniu władzy króla. Do tego rewolucja trwała jeszcze sześć kolejnych lat po śmierci Ludwika XVI.
Rewolucja nigdy nie ma na celu przyjść, zabić władcę i sobie odejść. Nie, tu chodzi o zmianę tego, jak funkcjonuje państwo.
Dlatego właśnie często rewolucjoniści biorą za cel nie tylko władcę, ale także i jego otoczenie: arystokrację, polityków itd. Ludzie, którzy często doświadczyli cierpienia ze strony tych u władzy, mogą samemu chcieć, by teraz tamci cierpieli. Są żądni ich krwi.
Z tego powodu właśnie Coin chciała zorganizować igrzyska przy użyciu dzieci z Kapitolu.

To jednak prowadzi do kolejnego pytania: jak daleko można się posunąć? Kogo można oskarżyć i zlikwidować? Kim można nakarmić głód krwi?
Dlatego właśnie trudno jest o to, by w czasie rewolucji odbudować kraj na nowo, żeby był mniej więcej taki sam, jak wcześniej. Jakiekolwiek plany takiej odbudowy, na przykład uczynienia Francji ponownie monarchią, nie tylko były odrzucane, ale osoby próbujące głosić takie idee mogły spotkać się ze śmiercią.
Krwawa rewolucja bowiem ułatwia ludziom decydowanie o cudzych życiach. Jeśli już raz zdecydowali się walczyć i zabijać, rewolucjoniści mogą stwierdzić, że zachowanie takich opozycjonistów czy zwolenników starego porządku (nawet takich nie walczących), jest zbyt groźne.

Myślę, że to odróżnia wielkie rewolucje od tych aksamitnych. W Polsce obaliliśmy komunizm, jednak nikt z władz komunistycznych nie poszedł siedzieć w wyniku tego zjawiska, nikt nie został stracony. Choć osoby żyjące za PRL-u wciąż mogą pamiętać, że ta osoba była odpowiedzialna za tą niefajną rzecz, tak transformacja ustrojowa przeszła u nas bez żadnych rozlewów krwi.
Tymczasem rewolucje irańska, francuska, rosyjskie... były raczej dość krwawe.

Rewolucja ma twarz!

Kolejną rzeczą, którą warto wziąć pod uwagę, jest to, że rewolucje, choć są zjawiskami porywającymi całe rzesze ludzi, zazwyczaj mają pewne twarze, osoby, które stoją na ich czele, symbolicznie albo i wojskowo.
To Robespierre, Bonaparte, Lenin, Mao, Chomejni...
Postaci te są symbolami, często dowódcami. Ich wkład w rewolucję często bywa wyolbrzymiany, bo jeśli rewolucja rzeczywiście jest czymś, co powstaje w miarę oddolnie, mogą być oni zaledwie jednymi z przywódców jednej z frakcji rewolucjonistów. Czasami mogą oni nawet nie brać większego udziału w rewolucji, tak jak to się działo z Chomejnim, który praktycznie przybył do Iranu już na gotowe.

Ale w fikcji rewolucja często jest trochę inaczej przedstawiana, chociażby dlatego, że nie patrzymy na nią z perspektywy historii, a raczej czegoś, co się aktualnie w dziele rozgrywa. Dlatego też mamy Almę Coin, która w historii mogłaby być porównana do tych wszystkich wyżej wymienionych twarzy rewolucji. No i mamy Katniss Everdeen, która była realną twarzą rewolucji przeciwko Kapitolowi, tytułowym Kosogłosem.
W dziełach o rewolucji protagonista często zaczyna pełnić rolę takiej twarzy, choć w rzeczywistości za tą twarzą stoją liczne inne osoby, które nią kierują. Rzadko kiedy bowiem protagonista zaczyna swoją przygodę już w rewolucji, a zamiast tego dołącza w jej szeregi najwcześniej w drugim akcie pierwszego tomu. Rewolucja ze swoimi dowódcami już wtedy istnieje, a protagonista staje się jedynie ładną buźką, figurą inspiracyjną, niewiele różniącą się od słynnej kobiety z obrazu Eugene'a Delacroix.

Umarł reżim, niech żyje reżim!

Jednym z największych problemów i nierealistycznych rzeczy w wielu przedstawieniach rebelii jest to, że kończą się one całkiem dobrze. W rzeczywistości rewolucja francuska, chińska, październikowa i irańska zakończyły się dyktaturami, podobnie zresztą jak wiele innych mniejszych rewolucji, jak ta kubańska .
Czemu się tak dzieje?
Rewolucja często sprzyja radykałom, tym którzy mają wizję największych zmian. Do tego najczęściej największą władzę w trakcie rewolucji zdobywa wojsko (albo raczej ci, którzy umieją zaskarbić sobie sympatię wojska lub umieją utworzyć własne wojsko), co sprzyja raczej niedemokratycznym rządom. Wojsko ma bowiem władzę samo w sobie, władzę siłową, ale to wystarczy, by uciszyć próby opozycji. A jeśli opozycja nie daje się zastraszyć, zawsze można z nią walczyć dalej w sposób siłowy.
Do tego osoby takie, radykałowie, raczej nie są zbytnio skłonni do kompromisów, więc tym bardziej nie będą dążyć do demokracji.

Jak mówiłem, fakt ten pozostaje co do zasady przemilczany. Wiele rewolucji w fikcji polega na tym, że dobrzy ludzie wygrywają z tymi złymi, a na koniec zapanowuje demokracja albo na tronie zasiada prawowity dziedzic.
Oczywiście, to nie jest tak, że nie można spróbować zjeść ciastko i mieć ciastko. Po rewolucji w Panem zapanowuje w miarę sielska sytuacja, a przynajmniej tak to wygląda z perspektywy Katniss. Ale to wszystko z uwagi na to, że Katniss zabiła Coin! Aby do tego doszło, Katniss musiała jednak zrozumieć, że Coin nie zależy na zlikwidowaniu reżimu, ale Snowa.
Niestety, zazwyczaj rewolucjoniści zbyt bardzo ufają swoim dowódcom, by być w stosunku do nich krytycznym.
Zresztą, to, że po śmierci Coin nie znalazł się żaden inny potencjalny dyktator, jest dość dziwne. Być może dlatego, że jedyna osoba, która była gotowa zabić Coin, nie chciała władzy. To zaś sprawiło, że hierarchia została zaburzona i musiała się odtworzyć naturalnie, metodami demokratycznymi, które oficjalnie były zarówno w Kapitolu, jak i Dystrykcie Trzynastym.

Rewolucja u sąsiadów jest dobra, do czasu...

Ciekawą rzeczą jest to, że rewolucje w jednym kraju czasami są wspierane przez inne państwa. Najsłynniejszym przypadkiem jest to, że Lenin miał podobnież zostać przetransportowany do Rosji w czasie I WŚ przez, chyba, Niemców, którzy chcieli, by poprzez rewolucję osłabił ich wroga.
Wszakże rewolucję można porównać do infekcji albo innej burzy w organizmie. Być może rewolucja nie zabije państwa, ale z pewnością osłabi je na jakiś czas, co zdecydowanie jest przydatne, gdy toczy się z tym państwem wojnę. Wszakże trudno jest jednocześnie walczyć z wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym.

No, ale tu pojawia się problem, bo, idąc metaforą infekcji, rewolucja może okazać się zaraźliwa. Rewolucja w Rosji doprowadziła do rozwoju myśli rewolucyjnej w Europie, a tym samym kolejnych rewolucji komunistycznych, takich jak te w Chinach, Mongolii czy Jugosławii. Do tego rosła popularność myśli komunistycznej także w krajach, w których nie doszło do takich rewolucji.
Inaczej mówiąc, rewolucja może się łatwo rozpanoszyć po innych krajach, a nawet dotrzeć do kraju, który wcześniej wspierał tamtą pierwszą rewolucję.

Oczywiście, można spróbować uciąć rewolucję w momencie, gdy jeszcze nie zdąży stać się zaraźliwa. Tak można powiedzieć o działaniach Austriaków w czasie rabacji galicyjskiej. Austriakom było bowiem na rękę, że chłopstwo podjęło walkę z polską szlachtą, bo w ten sposób pozbyto się grupy, która spiskowała przeciwko zaborcom. Jednocześnie jednak nie można było pozwolić, by bunt chłopstwa przeszedł dalej, do Austrii.

Jak więc pisać rewolucję? - podsumowanie

Rewolucje są dość problematyczne do pisania, bo są bardzo skomplikowane. To nie jest tylko walka jednych z drugimi, ale coś, co ma wiele poziomów, zaczynając od przemian społecznych, poprzez politykę, a czasami nawet tworząc zupełnie nowe światopoglądy.
Podsumujmy więc to, co napisałem w tym wpisie:
  1. Rewolucja to szybka zmiana w polityce, społeczeństwie i ekonomii związana z działaniami społeczeństwa, które często mają charakter nielegalny i militarny, a których celem jest zmiana obecnego reżimu.
  2. Rewolucja nie jest tym samym, co ruch oporu, a także nie powinno się jej utożsamiać bezpośrednio z motywem powrotu prawowitego dziedzica.
  3. Rewolucje dzieją się wtedy, gdy społeczeństwo uznaje, że sytuacja w kraju jest bardzo zła i nie da się jej zmienić metodami pokojowymi
  4. Rewolucje zazwyczaj zaczynają się od wielkich wydarzeń, takich jak protesty.
  5. Rewolucje szybko zbierają dla siebie wrogów: zarówno osoby będące bezpośrednio celami tejże rewolucji, ale także osoby, które na niej stracą, czy też po prostu osoby, które zostały bardzo źle potraktowane przez rewolucjonistów.
  6. Rewolucje jednocześnie gromadzą w szeregach swych armii wiele ugrupowań, których różnice w poglądach często prowadzą do późniejszych walk wewnętrznych
  7. Rewolucje są co do zasady bardzo krwawe. Ofiarami ich padają nie tylko władcy, ale i ich najbliższe otoczenie oraz inne osoby powiązane z reżimem. Dlatego też często rewolucja kończy się licznymi egzekucjami i innymi próbami zemsty na ciemiężycielach.
  8. Rewolucje zazwyczaj mają twarze, kogoś, kto stanowi symbol danej rewolucji.
  9. Rewolucje zazwyczaj kończą się wprowadzeniem kolejnego reżimu, zazwyczaj w wyniku tego, że do władzy dochodzą radykałowie, którzy nie będą się dzielić władzą z innymi.
  10. Rewolucja może być wspierana przez wrogów danego państwa, którzy uznają, że w ten sposób osłabią je. Jednocześnie jednak istnieje groźba, że myśl rewolucyjna się rozniesie i spowoduje kolejne rewolucje, w tym w kraju, który niegdyś wspierał je.
Oczywiście, to są tylko bardzo ogólnikowe wnioski. Mam wrażenie, że temu wpisowi brakuje trochę głębi... No, ale poświęciłem na niego prawie dwa tygodnie! Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie zacząłem się już spieszyć.
Ale mam nadzieję, że ten wpis się wam podobał i coś ciekawego z niego wyciągnęliście.
Napiszcie komentarz i udostępnijcie tego posta, by mój blog się rozwijał.

Do przeczytania!

Bibliografia/Netografia

Obrazy użyte w banerze to:

  • Eugène Delacroix - Wolność wiodąca lud na barykady, 1830
  • David Alfaro Siqueiros - Del Porfirismo a la Revolucion, 1966
  • Robert Hubert - La Bastille, 1789
  • Adele Kindt - Episode La révolution de 1830, 1830
  • Emanuel Leutze  - Washington Crossing the Delaware, 1851
  • Paul-Émile Boutigny -  Henri de La Rochejaquelein at the Battle of Cholet in 1793, 1898

Komentarze

Popularne posty