Na tropach monstrów #82: Gdyby kózka nie skakała... - KOZY

 Ohayo! a może Tyrol!

Jak pisałem, chciałbym poświęcić trochę uwagi w serii Na tropach monstrów gatunkom towarzyszącym ludziom, zwierzętom, które były dla nas całkiem blisko... Piszę to jednak nie tylko, a nawet nie przede wszystkim dlatego, że pewne zwierzęta nam towarzyszyły przez tysiąclecia historii, ale dlatego, że ta bliskość często przekłada się na pewne powiązania mitologiczne.

Dosłownie, mam wrażenie, że o mitologii muciek napisałem więcej niż o tej gryfów!

Ale żeby nie wpaść w szał i pisać wszystko ciągiem, postanowiłem pisać nowy wpis o zwierzętach dopiero wtedy, gdy miała się zbliżać publikacja poprzedniego. I w tygodniu, gdy zaczynam pisać ten wpis, opublikowałem wpis o bydle.

Dziś skupimy się na innych przedstawicielach rodziny wołowatych, a mianowicie, kozach. Owce też kiedyś będą, ale z uwagi na ich bardzo odmienną od kóz symbolikę postanowiłem zrobić osobny post.


A więc uważajcie na wszystko, co wygląda choćby lekko jadalnie, bo dziś będziemy mówić o kozach!

Czym są kozy?

Oto jest pytanie!
Naprawdę, kozy nie są takie łatwe do zdefiniowania. Otóż, kozami (lub kozicami) nazywa się kilka różnych zwierząt, które mają ze sobą mniej więcej tyle wspólnego, co z owcami.
Ale może zacznijmy od kozy, która na pewno kozą jest, czyli kozy domowej (Capra hircus). Jest ona ssakiem łożyskowym z:
  • Rzędu parzystokopytnych (Artiodactyla)
    • Rodziny wołowatych (Bovidae)
      • Podrodziny antylop (Antilopinae)
        • Plemienia kozłowatych (Caprini)
          • Rodzaju koziorożców (Cabra)
Łacińskie "cabra" oznacza oczywiście kozę, co zachowało się chociażby w języku hiszpańskim, co widać po słynnym kozim wampirze, "chupacabra", czyli "wysysaczu kóz". Można więc założyć spokojnie, że kozy są przedstawicielami tego rodzaju. Wszakże, oprócz kozy domowej, do tego rodzaju należy także koza bezoarowa (Cabra aegagrus), a także:
  • koziorożec abisyński (Cabra walie)
  • koziorożec alpejski (Cabra ibex)
  • koziorożec kaukaski (Cabra caucasica)
  • koziorożec nubijski (Cabra nubiana)
  • koziorożec pirenejski (Cabra pyrenaica)
  • koziorożec syberyjski (Cabra sibirica)
  • koziorożec walcorogi (Cabra cylindricornis)
  • markur śruborogi (Cabra falconeri) 
Jednakże, takie grupowanie sprawiłoby, że za kozy nie można by było wziąć kozłów i kozic! Wszakże, w taksonie wyżej, plemieniu kozłowatych, znajdziemy właśnie rodzaje takie jak:
  • kozioł (Oreamnos) z jednym gatunkiem, kozłem śnieżnym (Oreamnos americanus), zwanym także kozą śnieżną albo, po angielsku, mountain goat, czyli koza górska.
  • kozica (Rupicabra) z dwoma gatunkami:
    • kozicą południową (Rupicabra pyranaica)
    • kozicą północną (Rupicabra rupicabra)
Dlatego też je wziąłbym pod definicję kóz.
A czemu nie całe plemię Caprini? Bo to oznaczałoby, że kozami są też owce (rodzaj Ovis), a tego, z powodów bardzo odmiennej symboliki, chciałbym tu uniknąć.
Kozy są więc kopytnymi ssakami o (zazwyczaj) dwóch rogach. Ciekawą cechą kóz są ich poziome źrenice, które potrafią zachowywać poziomą pozycję niezależnie od ułożenia głowy zwierzęcia.

Udomowienie kóz

Kozy zostały udomowione w Azji jakieś 8-10 tysięcy lat temu. Pierwszym gatunkiem, który uległ udomowieniu była koza bozoarowa, zwana po angielsku wild goat, koza dzika. Jednakże w genomie kozy domowej znajdziemy także ślady mieszania się z innymi przedstawicielami koziorożców.
A skąd dokładnie pochodzą kozy? Z Bliskiego Wschodu! Kozy bezoarowe zostały udomowione na terenach obecnej Syrii, Iraku, Iranu i Turcji, skąd następnie zostały sprowadzane do Europy, Afryki i Azji.
Dziś możemy spotkać całkiem różnorodne rasy kóz, które można podzielić na typy:
  • mleczny - dające przede wszystkim mleko.
  • mięsny - hodowane przede wszystkim dla mięsa
  • wełnisty - hodowane przeze wszystkim ze względu na wełnę. Przykładem jest tu koza angorska.
  • puchowy - hodowane ze względu na podszerstek, który również zwiemy puchem. Przykładem jest tu koza kaszmirska. 
  • wszechstronnie użytkowy - nie posiadające wyspecjalizowanego fenotypu, przez co mogą one być źródłem zarówno mleka, mięsa, a nawet wełny.
Tak więc kozy mają całkiem spory wachlarz zastosowań, choć Polacy stosunkowo rzadko hodują kozy w tych celach. Z oczywistych przyczyn dominuje u nas mleko krowie. Do tego kozie mięso nie należy zbytnio do produktów, które jemy często. Chyba najbardziej wybijają się produkty z wełny koziej, bo to właśnie z niej powstaje moher, tak mocno związany z pewną subkulturą niemłodzieżową, o której było głośno jeszcze kilka lat temu. (Albo kilkanaście... Nie wiem, robię się już stary!) Przy czym wydaje mi się, że te produkty są importowane do Polski, nie produkowane u nas.
Tymczasem jednak w innych krajach kozy są o wiele popularniejsze. Oczywiście, kozina oraz kozie mleko (oraz zrobione z niego przetwory, w szczególności sery) będą popularniejsze w rejonach, gdzie hoduje się dużo kóz.

Co więcej, warto zaznaczyć, że kozy można podzielić na krótkowłose i długowłose. Choć fakt istnienia kóz dających wełnę powinien już to sugerować, chciałem to jeszcze bardziej podkreślić, bo przynajmniej ja miałem zawsze większą styczność z kozami krótkowłosymi. Zresztą, większość kóz w popkulturze to również kozy krótkowłose.

Poza tym jeszcze warto wspomnieć, że kozy nie są wybredne. W przeciwieństwie do reszty hodowlanych zwierząt roślinożernych, nie są one typowymi zjadaczami trawy. Ich zachowanie dotyczące jedzenia nosi angielską nazwę "browsing" i polega na wyszukiwaniu różnego rodzaju specjalnych kąsków, takich jak owoce, zdrewniałe łodygi czy innego rodzaju pędy. Owce, a wraz z nimi też krowy i konie, z kolei wypasają się (angielskie "grazing"), zjadając duże ilości małych roślin, takich jak trawa.
Takie przystosowanie sprawia, że kozy, jak to się zwyczajowo mówi, zjedzą wszystko. Może tu chodzić o czyjąś sukienkę albo koński ogon (dobry comic relief), ale jest to coś przydatnego w agrokulturze. Wszakże koza może z łatwością zjeść gatunki inwazyjne roślin... Ale też ta niewybredność może okazywać się zgubna dla środowiska! Wszakże, kozy potrafią wyjeść wszystko do gołej ziemi, co w pewnych klimatach może prowadzić do pustynnienia.

Kozy w mitologii

Kozy, rzecz jasna, pojawiały się w różnych mitach.
Zacznijmy może od Achai, gdzie oczywiście znajdziemy satyrów... O satyrach już pisałem. Powiem więc krótko: są to pomniejsze męskie bóstwa natury przyjmujące formę mężczyzn z kozimi nogami i rogami. Słynęli z chutliwości, tego, że uganiali się ciągle za nimfami.
Jednakże satyrowie nie byli prawdziwymi kozami.
W przeciwieństwie do (przynajmniej w najbardziej znanych przekazach) Amaltei, kozy, która zaopiekowała się Zeusem, gdy ten został porzucony przez Reę w górach. Amaltea karmiła go swoim mlekiem. Gdy jej róg się ułamał, Zeus sprawił, że magicznie zaczynał napełniać się jedzeniem na życzenie właściciela. Gdy zaś koza wreszcie umarła, z jej skóry sporządzono egidę.
Według jednej z historii, Amaltea miała zostać uwieczniona na nieboskłonie pod postacią gwiazdozbioru Koziorożca.
Oczywiście, warto także wspomnieć, że istnieje także wersja, która nie utożsamia tej kozy z Amalteą, która w tych wersjach jest po prostu jedną z nimf, które opiekowały się Zeusem. Ale nadal, była tam koza, która karmiła go mlekiem.

Przenieśmy się teraz trochę na północ, do Słowenii, gdzie istnieją legendy o zlatorogu, białym, dzikim koźle o złotych rogach, żyjącym w regionie Karyntii. Jeśli się go zrani, jego krew przemienia się w magiczne, lecznicze kwiaty, które potrafią uzdrowić nawet śmiertelne rany. Sam zlatorog jest w stanie samemu zjeść te kwiaty, by się uzdrowić.

Inną wartą uwagi górską kozą jest alpejskie dahu. Jest to koza dziwna, bo nogi po jednej stronie jej ciała mają być krótsze od tych z drugiej strony ciała, co miało jej pomagać w wędrowaniu po górach... Jakby kozy potrzebowały jeszcze więcej przystosowań do chodzenia po zbyrach!
Choć z drugiej strony to przystosowanie uniemożliwia im chodzenie w drugą stronę.
Podobną do dahu istotą z folkloru euroamerykańskiego (należącą do tak zwanych fearsome critters) jest sidehill gauger, który również ma asymetryczne nogi przystosowane do wędrówek po nierównych terenach górskich i czasami bywa przedstawiani jako koza.

Tymczasem w mitologii nordyckiej istniała koza Heiðrun, która jadła liście drzewa Learad (często utożsamianego z Ygdrasill) i produkowała miód pitny, który pili ejherjarowie w Walhalli. Tak, zamiast mleka, z jej wymion leciał alkohol.
Ale to nie koniec kulinarnych dziwności z kozami w krajach nordyckich, gdyż Tor miał rydwan ciągnięty przez dwie kozy, Tanngrisnira i Tanngnjostra. Kozy te były regularnie zjadane przez Tora, który następnie wskrzeszał je następnego ranka. Były więc takim kulinarnym glitchem na nieskończone mięso!

Ale przenieśmy się teraz do Azerbejdżanu, gdzie są legendy o Takamie, królu kóz. Jest on zazwyczaj przedstawiany poprzez zdobione kolorowymi szkiełkami figurki wykorzystywane w swoistych teatrach lalkowych. Jego postać ma być zwiastunem wiosny.

No i warto także wspomnieć o tajemniczych istotach zwanych goatmanami, tajemniczych humanoidach o kozich głowach, które są bohaterami amerykańskich miejskich legend.

Demoniczne kozy (?)

Oczywiście, mówiąc o mitologicznych kozach, nie można nie zauważyć tego, że stosunkowo często są one wiązane z mrocznymi siłami, a w szczególności demonami... Ma to jednak pewne wytłumaczenie.
Otóż, Żydzi w trakcie święta Jom Kipur wybierali dwie kozy. Jedną składali w ofierze całopalnej, a drugą... na drugą kozę przenoszono wszystkie grzechy Żydów i wyganiano z miasta na pustynię. Stąd wzięło się pojęcie "kozioł ofiarny"...
No, tylko że w tym wszystkim kryje się coś demonicznego. Kozioł wypędzany z miasta na pustynię nie był po prostu wygnany, ale zsyłany do Azazela. W Księdze Kapłańskiej (Kpł 16, 7-10) jest napisane:
"[Aaron] Weźmie dwa kozły i postawi je przed Panem, przed wejściem do Namiotu Spotkania. Następnie Aaron rzuci losy o dwa kozły, jeden los dla Pana, drugi dla Azazela. Potem Aaron przyprowadzi kozła, wylosowanego dla Pana, i złoży go na ofiarę przebłagalną. Kozła wylosowanego dla Azazela postawi żywego przed Panem, aby dokonać na nim przebłagania, a potem wypędzić go dla Azazela na pustynię."

Czym jest ten Azazel? Biblia Tysiąclecia mówi krótko i dosadnie: to prawdopodobnie jakiś demon pustyni.
Tak więc kozioł ofiarny rzeczywiście miał pewne konotacje z demonami.

Później dochodziły oczywiście także kolejne elementy, takie jak przejęcie wizerunku satyrów czy innych rogatych bóstw, które uległy demonizacji w wyobraźni ludzi, jednak to właśnie kozioł ofiarny wydaje się źródłem utożsamiania kóz z siłami zła.
Oczywiście, szczyt utożsamiania kóz z siłami demonicznymi osiągnięto w XIX wieku, gdy to francuski okultysta, Eliphas Levi, utworzył opisał postać "Sabatycznej Kozy", znanej dziś również jako Baphomet. Postać ta nie wywodzi się jednak z XIX wieku. Baphomet miał być bożkiem, którego czcić mieli Templariusze, za co zostali straceni. Przez wieki to imię nabrało demonicznego wydźwięku, choć wielu (którzy nie doszukiwali się elementów gnostyckich i zamiast tego podążyli ścieżką brzytwy Okhama) zauważa podobieństwo tego imienia do innego. Ci badacze stwierdzają, że Baphomet mógł być tak naprawdę lekko przekształconą wersję imienia Mahomet, a więc jego kult byłby po prostu islamem, a tym samym Templariuszom zarzucano przejście na islam.
Tak czy inaczej wizerunek Baphometa autorstwa Leviego został użyty w karcie Diabła w tarocie Raidera-Waite'a, co chyba ostatecznie utożsamiło tą postać z diabłem, a tym samym i kozę.

Kozy w fantastyce

Kozy nie są tak popularne w fantastyce jak chociażby krowy czy wilki. Ich role są co do zasady dość ograniczone, jednakże warto zwrócić uwagę na to, jakie one w ogóle są.
A więc zaczynajmy!

Magic the Gathering

Zacznijmy od MtG, bo D&D, od którego zaczynam zazwyczaj, nie ma sobą za wiele do zaoferowania w kwestii kóz.
użyto grafiki Thriving Ibex autorstwa Sidharth Chaturvedi
Kozy są w MtG zgrupowane do jednej kategorii kóz, niezależnie czy są kozicami, koziorożcami czy innymi wersjami kóz. W sumie, kóz jest niewiele, bo zaledwie 17.
Największą kategorią są kozy czerwone (41,2%). Czerwień to kolor agresji i ekspresji, co świetnie pasuje do wszelkich dzikich, szarżujących kozłów. Ale co ważniejsze, krainą (land), która produkuje czerwoną manę są góry, a więc naturalne środowisko wielu kóz. Wiele czerwonych kóz jest przedstawiona właśnie w takim środowisku.
Drugą co do wielkości kategorią są kozy białe (35,3%). Biel to kolor cywilizacji, co świetnie pasuje do udomowionych zwierząt... Ale nie tym razem, bo prawie żadna z białych kóz nie jest pokazana w zagrodzie czy innym środowisku, które sugeruje ich udomowienie. Tylko jedna z nich ciągnie za sobą pług.
Trzecią co do liczebności kategorią są zielone kozy (!7,6%). Zieleń jest kolorem natury, więc nie powinniśmy się jakoś dziwić istnieniem 3 kóz w tym kolorze.
Najmniej (5,9%) jest kóz czarnych. Jest tylko jedna, Oft-Nabbed Goat, która działa jak gorący ziemniak.

Z uwagi na swoją małą liczebność, kozy nie mają zazwyczaj większego znaczenia w fabule MtG. Największą rolę zdecydowanie miała postać z crossoveru, czyli Flopsie, pupilek króla Bumiego z Awatara.
Poza tym jednak kozy nie mają się zbytnio czym pochwalić! No, może poza sprytnymi próbami łączenia ich z innymi kategoriami jak hydry, ptaki czy małpy.

Baśnie

Mimo tego, jak mało uwagi poświęca się kozom w typowej fantastyce, znajdziemy kilka baśni o kozach, koziołkach, kozłach czy kozicach.
Spośród baśni braci Grimm można wyróżnić:
  • O wilku i siedmiu koźlątkach - baśń o siedmiu koziołach, które zostały w domu pod nieobecność mamy, i wilku, który próbuje je zjeść. Wilk ten próbuje kilkukrotnie oszukać koźlątkach, udając ich mamę, aż w końcu udaje mu się to i zjada je. Oprócz chyba jednego, które opowiada mamie, co się stało, a ona znajduje śpiącego wilka, wyciąga swoje koźlątka z jego żołądka i wsadza zamiast nich kamulce.
  • Stoliczku, nakryj się! - baśń o trzech braciach, którzy zostali wysłani na nauki do różnych mistrzów po tym, jak "zaniedbali" kozę. W rzeczywistości była to kozucha-kłamczucha, która mówiła "Nic nie jadłam, nic nie piłam", chociaż jadła i piła.
  • Zwierzęta Pana i diabła - historia o tym, jak diabeł stworzył kozy, żeby szkodziły innym stworzeniom.
Z kolei z Rumunii pochodzi baśń "Koza z dzwonkiem", w której to koza, mimo że jej zakazano, wlazła między ciernie tarniny, przez co dzwonek uwieszony na jej szyi znalazł się na gałęzi. Poprosiła tarninę o zwrócenie dzwonka, lecz ta powiedziała, że sama może go ściągnąć. Tak więc koza poszła do piły, która już była zbyt tępa, by ciąć, więc odmówiła. Więc koza poszła do ognia, by spalił piłę, ale ten się zlitował nad nią. Więc poszła do strumienia, by zalał ogień, ale ten też się zlitował. Więc poszła do wołów, które odmówiły wypicia strumienia. Więc poszła do gospodarza, który stwierdził, że koza mogła sama ściągnąć sobie dzwonek z gałęzi, a nie zadręczać wszystkich. Ściągnął dzwonek, ale go kozie nie oddał za karę.

Norweską baśnią jest zaś ta o Trzech Koziołkach. Najpierw jeden mały koziołek przechodził przez most, aby dostać się na halę, ale zatrzymał go troll, który chciał go zjeść, lecz tamten powiedział, że średni koziołek będzie lepszy do zjedzenia. Gdy średni koziołek przechodził, powiedział, że duży koziołek będzie lepszy do zjedzenia. A gdy duży koziołek przechodził... Duży koziołek zaatakował trolla i zrzucił go w przepaść.
I od tego czasu trzy koziołki mogły sobie swobodnie przechodzić przez most na halę, by się utuczyć.

Mitologia Lovecrafta

Przejdźmy jednak do nietypowej kozy. W twórczości autora o niezwykle ironicznym nazwisku, jeśli weźmie się pod uwagę jego poglądy, możemy bowiem spotkać istotę, którą nazwalibyśmy satyrem. Chodzi o wujka samego Cthullu, brata Horroru z Dunwich i syna Yog-Sothotha, Willbura Wheatleya, który kojarzy się z kozami ze względu na swe owłosione nogi.
Jednakże to nie o dziwnym mieszańcu ludzi i Wielkich Pradawnych chciałbym tu opowiedzieć, jednak o specyficznej istocie, która jest kozą... z powodu kilku ze swoich tytułów. Shub-Niggurath, bo o niej mowa, jest jedną z Bóstw Zewnętrznych, którą można swobodnie opisać jako wypaczone bóstwo płodności.
Choć jest zwana Czarną Kozą z Lasu (The Black Goat from the Woods) i Kozą o Tysiącu Młodych (The Goat with Thousand Youngs), jej forma nijak nie przypomina kozy. Zamiast tego jest stosunkowo stereotypową mieszaniną macek, paszcz i śluzu... Czuję się, jakbym opisywać co trzecią istotę z mitologii Lovecrafta!
Niekiedy twierdzi się, że ta Czarna Koza jest istotą osobną od Shub-Niggurath albo też jej męskim awatarem. Wszakże Shub-Niggurath zwana jest Panem Lasu (Lord of the Woods), co jest raczej męskim określeniem.

Inne kozy

Kozy wydają się jednak najlepiej wypadać w małych, pojedynczych rolach.
Przyjrzyjmy się więc im:
  • Billy Boy (Billy Boy) - koza o niesamowitym apetycie, zdolna zjeść nawet księżyc.
  • Black Kalev (Fear&Hunger 2: Termina) - czarna koza, którą można zrekrutować do drużyny. W rzeczywistości jest on Mężczyzną w Czerni, jednym z towarzyszy All-Mera, swoistym Judaszem
  • Czarny Filip (Czarownica. Bajka ludowa z Nowej Anglii) - czarna koza należąca do rodziny głównych bohaterów, która okazuje się być w rzeczywistości Szatanem
  • Doktor Dillamond (Wicked) - mówiąca koza, jeden z nauczycieli na Uniwersytecie Shiz, ulubiony wykładowca Elphaby
  • Dżali (Dzwonnik z Notre Dame) - koza Esmeraldy
  • Gompers (Wodogrzmoty Małe) - koza pojawiająca się w różnych momentach serialu. Jest mężem Nabokiego, świnki Mabel.
  • Grogar (My Little Pony) - potężny kozioł-czarnoksiężnik, którego moc została zamknięta w jego dzwonku.
  • Koziołek Matołek (Przygody Koziołka Matołka) - antropomorficzny koziołek, który szuka Pacanowa, bo tam kozy kują... W rzeczywistości "koza" jest regionalizmem na kowala, więc stwierdzenie, że w Pacanowie "kozy kują", nie oznacza wcale, że tam dostanie podkowy.
  • Valentino (Życzenie) - koza Ashy
  • Will Harris (Wielka mała koza) - główny bohater filmu, który chce zostać gwiazdą rykokosza.

Motywy związane z kozami

Choć kozy nie są tak popularne jak chociażby bydło, zgromadziły wokół siebie całkiem niezły wachlarz motywów.

Ekstremalne wszystkożerstwo

Często mówi się, że kozy zeżrą wszystko.
W wersji komediowej, takie stwierdzenie może być dosłowne. Często jakaś koza, która nagle się napatoczy, zaczyna jeść jakiś element otoczenia. A w wypadku postaci takich jak Billy Boy, ta żarłoczność jest powiązana również z faktem, że jest on w stanie zjeść nawet metal i to w zatrważającym tempie!

Demoniczne byty

"Sabat Czarownic"/"Wielki Kozioł"
obraz Francisca Goyi
1797-1798
Już od czasów starożytnych kozy były powiązane z siłami zła, jako że to właśnie je w Jom Kipur wysyłano do Azazela razem z grzechami Żydów. Dosłownie, posyłano kozy do diabła!
To też zaczęło jeszcze bardziej narastać wraz z demonizacją figur rogatych bóstw, jak Pan czy Cernunnos, aż w końcu kozy stały się zwierzętami diabła. I to pokazuje się nie tylko poprzez postaci koziogłowych demonów, ale także to, jak jak kozy są często traktowane w różnych dziełach.
Kozy stały się więc zwierzętami bardzo popularnymi w horrorach. Choć typowa czarownica będzie mieć raczej kota, to koza będzie zawsze epicentrum niepokoju.
Oprócz wspomnianych przeze mnie diabłów w kozich skórach, Czarnym Filipie i Czarnym Kalevie (który jak nic był inspirowany Czarownicą, tym bardziej, że imię Caleb jest również imieniem jednego z bohaterów w filmie Eggersa), a także i honorowej kozy, jaką jest Shub-Niggurath, możemy znaleźć całkiem sporo demonicznych kóz albo też kóz o mrocznym, czarnoksięskim wybrzmieniu.
We Wrotach piekieł (2009, reż. Sam Reimi) pojawia się koza w czasie seansu. W zwiastunie do podręcznika do D&D (nie tworzonego przez WotC, ale Legends of Avantris), The Crooked Moon, możemy spotkać wielką, przerażającą, trójoką kozę (z listy przeciwników dostępnych na D&D Beyond można założyć, że to Rogaty Król, The Horned King), która w następnej scenie jest ukazana na karcie tarota - Diabeł.
No i są jeszcze zwierzoludzie z Warhammera, którzy są ofiarami mutacji wywołanych przez wpływ chaosu i którzy wyznają bogów chaosu (Nurgle'a, Slannesha, Khorne'a i Tzeencha). Wiele z nich ma cechy kozie.

Horror ludowy

Idąc dalej tropem demonicznych kóz nie można nie zauważyć, że wystąpienia takich kóz są najczęściej spotykane właśnie w gatunku, jakim jest horror ludowy, czyli folk horror.
Jest to gatunek, który mocno skupia się na ludowości, starych wierzeniach i wiejskich lokacjach. I chyba właśnie te wiejskie lokacje są jedną z bardziej decydujących kwestii, jeśli chodzi o popularność demonicznych kóz w tych dziełach. Wszakże obecnie kozy znajdziemy tylko na wsiach i w zoo. Mało kto z nas widział kozy poza tymi dwoma antriomami.
Do tego dochodzi także to, że często folk horror wykorzystuje wizerunek zdemonizowanego pogaństwa, tak samo jak wiele demonicznych kóz.

Małe rozrabiaki

Ale żeby nie było zbyt mrocznie, warto także wspomnieć, że kozy bywają także przedstawiane jako małe rozrabiaki, które lubię trochę popsocić.
Takie przestawienie znajdziemy głównie w baśniach (jak ta o Trzech koziołkach), ale także bywa częste u tych, którzy miewają nawet pobieżną styczność z kozami hodowlanymi. Kozy są bowiem mistrzami slapsticku w królestwie zwierząt i filmiki pełne śmiesznych kózek wypełniają internet. Kozy są bowiem bardzo energiczne i odważne, co kończy się masą prześmiesznych scenek!

A ja osobiście mogę się pochwalić, że za dzieciaka bywałem ganiany po mini zoo przez hordę głodnych kóz, które zobaczyły, że miałem w ręce granulat.

Góry

Dzikie kozy (a także kozice) żyją w górach. Dlatego właśnie, jeśli nie mamy do czynienia ze środowiskami stworzonymi przez człowieka (antriomami), to właśnie góry bywają najczęstszym środowiskiem, w którym znajdziemy dzikie kozy.
Choć bowiem kozy można powiązać również z lasami, zazwyczaj są one koza zdziczałymi, które w jakiś sposób uciekły ze wsi do lasu.
Góry to jednak prawdziwe środowisko naturalne dla kóz.

Moje pomysły na kozy

Czas na ostatni segment mojego wpisu, w którym mówię o moich pomysłach na wykorzystanie omawianych istot.
Kozy są specyficzne. Zazwyczaj nie są one zbyt popularne, nie znajdziemy ich raczej w centrum dzieła z wyjątkiem bardzo nielicznych przypadków... Ale mają swoją niszę, która sprawdza się dla nich bardzo dobrze, ma swój klimat i potrafi wykorzystać dziwność tych zwierząt.
Jednak dałoby się zrobić coś także w innych kwestiach...

Pomysł #1: Duchy gór

Choć, jak mówiłem, kozy są związane z górami, jednak możnaby było zrobić tego więcej!
Pomyślcie sobie o wizerunku szybkiej, skocznej kozicy górskiej, która jest wcieleniem przyrody gór, tak samo, jak jelenie ze swoimi drzewiastymi porożami utożsamiane są z przyrodą leśną.
Tego brakuje! To by się przydało!

Pomysł #2: Kozi jeźdźcy

Nie mówię, że nie ma w fantastyce w ogóle żadnych postaci jeżdżących na kozach, ale swobodnie mogłoby być ich więcej!
Jak bowiem mówiłem, kozy świetnie nadają się na tereny górskie, gdzie teren nie tylko jest nierówny. Dla koni góry są naprawdę trudnym środowiskiem, tym bardziej, jeśli mamy do czynienia z ich bardziej skalistymi rejonami, gdzie nie tylko łatwo wpaść w przepaść, ale także trudno o pożywienie dla takich trawożerców jak one. Kozy czują się zaś tam jak w domu, są na tyle skoczne, by się przemieszczać po stromych stokach, a do tego ich tendencja do wyszukiwania różnych roślin, nie tylko świeżej, zielonej trawki umożliwia im funkcjonowanie w takich warunkach.
A co z faktem, że kozy są za małe, by udźwignąć jeźdźca? Cóż, w fantastyce zawsze można je zrobić większymi, a jeźdźców mniejszymi.

Reasumując, domagam się więcej krasnoludów jeżdżących na kozach!

Pomysł #3: Rogata bestia

Ale oczywiście, to, że innych rzeczy brakuje, nie oznacza, że nie powiem: "Poproszę klasyk!".
I dlatego proponuję także przedstawienie kozy w otoczce mrocznej magii, ludowego horroru i poczucia dyskomfortu, gdy patrzy się w te poziome źrenice!
To może być demon! To może być chowaniec czarownicy! To może być nawet po prostu przerażająca, ale mimo wszystko zwyczajna koza!
Byle było strasznie!

I to by było już chyba na tyle.
Jak mówiłem, kozy nie są aż tak popularne jak bydło czy wilki. Mają tą swoją straszną niszę, ale poza nią, są tylko postaciami z tła na jakiejś farmie albo w mini-zoo.
Niemniej, mam nadzieję, że ten wpis się wam spodobał. Napiszcie komentarz i udostępnijcie tego posta, by mój blog się rozwijał.
Do przeczytania!

Netografia

Komentarze

Popularne posty