Ohayo! a może Tanzania!
Witam was w kolejnym wpisie na moim blogu!
Długo myślałem, o czym napisać następnego posta. Tak się bowiem składa, że z moich obliczeń ma wynikać, że ten post ma się ukazać w Wigilię! Chciałem więc przygotować coś specjalnego z tego powodu... Chciałem, ale nie wiem, czy mi się uda!
Jeśli ten post widzicie jako wstawiony w Wigilię, to znaczy, że mi się nie udało!
Ale to, że nie mam pomysłu na jakiś bożonarodzeniowy odcinek specjalny, nie oznacza, że nie mam pomysłu na wpisy w ogóle. Ostatnio było dużo o grach - wrzucałem wpisy o FU i Simsach. Z tego wszystkiego wyłamuje się tylko moja, dość krytyczna, recenzja serialu 1670.
A więc... Dziś nie będzie o grach!
Dziś chciałbym trochę zagłębić się w problematykę wykorzystywania mitologii w fantastyce. Pisałem już bowiem o tym wielokrotnie, zwracając uwagę na pewne zjawiska z tym związane, zaczynając chociażby od zawłaszczenia kulturowego. Na łamach serii Na tropach monstrów niejednokrotnie skakałem po różnych mitologiach w poszukiwaniu ciekawych potworów.
Wygłaszałem również swoje zdanie o pewnych problemach związanych z nadużywaniem pewnych kultur przez twórców fantastyki, podczas gdy o innych nie mówi się w ogóle.
Dziś chciałbym o tym bardziej porozmawiać, tworząc listę mitologii, które rzadko kiedy są wykorzystywane w fantastyce. Może któreś z nich was zainteresują i wasz następny projekt (jeśli piszecie fantastykę) będzie korzystać z nich!
PS.: Tak, trochę się inspirowałem tu serią LOREGEISTa, jednak, jak się później okaże, mam o wiele skrajniejsze poglądy niż on.
Jak fantastyka wykorzystuje mitologie?
Fantastyka słynie z tego, że korzysta z legend, baśni i mitów. Chociażby Hobbit i Władca Pierścieni posiadają wyraźne inspiracje Sagą rodu Wolsungów, co widać zarówno po motywie pierścienia (Jedynym Pierścieniu-Pierścieniu Nibelungów), jak i wielkim, siedzącym na złocie smoku (Smaug-Fafnir). Również rasy Śródziemia są w wyraźny sposób inspirowane germańskim folklorem - mamy elfy i krasnoludy.
Oczywiście, warto najpierw wytłumaczyć, czym jest mitologia. Pojęcie to będzie przeze mnie używane jako określenie zbiorcze dla mitów, legend, baśni i folkloru.
A jakie są różnice między tymi pojęciami?
Według strony Irishmyths, mity są świętymi tekstami zawierającymi elementy nadprzyrodzone. Opowiadają one o bóstwach, cudach itd. Czasami mają one swoją jedną, kanoniczną wersję, choć nie dzieje się tak zawsze. Jeśli bowiem mieliśmy kiedykolwiek do czynienia z mitami greckimi, wiemy, jak bardzo w cały świat mogą one być! Tymczasem legendy starają się być bardziej zaczepione w rzeczywistości, opowiadać o prawdziwych (lub częściowo prawdziwych) postaciach historycznych. Przykładowo, mamy całkiem sporo polskich legend z władcami w roli głównej, jak chociażby ta o Władysławie Łokietku, który schronił się w jaskini przed pogonią wroga i jakimś cudem pająk utkał za nim sieć tak, że pomyślano, że dawno nikt tam nie wchodził. Innym przykładem takich legend, już zdecydowanie mniej prawdziwych są legendy arturiańskie: można założyć, że istniał jakiś władca, którego imię było podobne do Artura i który zjednoczył jakoś Wielką Brytanię.
Legendy jednak nie są owiane aż taką czcią jak dzieje się to z mitami, bo nie wiążą się aż tak bardzo z religią.
Folklor i baśnie są zaś niemal całkowicie sekularnymi opowieściami, historiami ludowymi, wymyślanymi przez lud i wśród niego rozpowiadanymi. Są jednak bardzo mocno naznaczone elementami fantastycznymi/nadprzyrodzonymi, a czasami nawet odniesieniami do religii.
Bowiem nie można całkowicie oderwać od siebie kontekstów, jakie daje religia (i związane z nią mity) oraz inne czynniki. Wampiry bowiem nie są czymś, co było znane na słowiańszczyźnie za czasów pogańskich, gdy palono zwłoki, lecz ich legenda zaczęła się, gdy zaczęto chować zwłoki, a więc za czasów już chrześcijańskich. Dlatego też mówią tu o mitologiach jako pewnych systemach kulturowych, które gromadzą w sobie te wszystkie opowieści - mity, legendy, baśnie, folklor, a także pewnie i niektóre inne kulturowe zachowania.
Należy także zaznaczyć, że nie ma do końca czegoś takiego jak czysta mitologia, pozbawiona wpływów innych mitologii. Jak mówiłem, słowiańskie wampiry wiążą się z chrześcijaństwem zarówno ze względu na czas powstania, ale także z powodu wytłumaczenia, jak wampiry miały powstawać. Wierzono bowiem, że wampirem zostaje osoba, która urodziła się z dwoma duszami. Tylko jedną z nich dało się ochrzcić i stąd brało się to, że wstawały po śmierci jako wampiry.
Czasami też niektóre potwory czy nawet bogowie przechodzili z innych mitologii. Na przykład rzymskie mity mają sporo bogów podebranych od innych, podbitych kultur, takich jak Egipt. Z kolei grecki Dionizos jest uznawany za postać wywodzącą się z Tracji.
I jak fantastyka czerpie z tych różnych mitologii? Istnieje na to wiele różnych sposobów, różnych praktyk, które mogą mniej lub bardziej pasować do różnych historii.
Pierwszą z nich jest retelling, czyli próba opowiedzenia na nowo danej historii. Czasami jest to dosłownie ta sama historia, dziejąca się tam, gdzie dziać się ma dany mit/legenda, tylko rozszerzona, o zmienionym punkcie widzenia albo poddana innym zabiegom. Czasami jednak historia ta zostaje zmieniona o wiele bardziej, chociażby ze względu na to, że trafia do wymyślonego świata, którym rządzą inne zasady itd. Czasami dzieje się to zaś w czasach współczesnych, a czasami nawet bohaterowie mogą znać historię, której retellingu są częścią. Za przykłady retellingów można uznać:
- Dwór Cierni i Róż - allotopijny retelling Pięknej i bestii
- Dwór Mgieł i Furii - allotopijny retelling mitu o Hadesie i Persefonie
- Mgły Avalonu - retelling legend arturiańskich
- Mniejsze zło - allotopijny retelling Królewny Śnieżki
- Percy Jackson i Morze Potworów - współczesny retelling Odysei
Innym sposobem jest użycie postaci z tych opowieści... albo potworów. Jakby bowiem nie patrzeć potwory są najłatwiejsze do przełożenia z kontekstu mitologii, z której pochodzą, do kontekstu fikcyjnego dzieła. Wiele z tych potworów to bowiem pewne schematy wyglądu: stwór z głową lwa, kozy i węża może zostać nazwany chimerą, pół-koń, pół-ryba to hipokamp, a wielki ptak porywający niczego się nie spodziewające słonie to rok. Tak przedstawione stworzenia można z łatwością wyciąć z mitu i wrzucić do naszej historii.
I to samo można powiedzieć o rasach. Większość z nich pochodzi z różnych folklorów, jak chociażby:
- elfy - mitologia germańska/celtycka
- gobliny - folklor celtycki
- krasnoludy - mitologia germańska
- satyry - mitologia grecka
- trytony - mitologia grecka
Część z tych ras i potworów jest już tak przetworzona przez popkulturę, że bardziej czerpie się z popkultury niż z mitologii, lecz nadal pewne powiązanie istnieje.
Innym sposobem na czerpanie z mitów jest używanie imion z różnych historii. Jest to dość prosty sposób tworzenia powiązań między bohaterem, a postacią mitologiczną. Czasami jest to bardziej albo i mniej naturalnie wyglądające wyjście, bo imiona takie jak Hipolit (syn Tezeusza), Zygfryd (zabójca Fafnira) czy Diana (rzymska bogini łowów, odpowiedniczka Artemidy) są nadawane dzieciom.
Przykładowo, drużyna krasnoludów z Hobbita ma imiona żywcem wzięte z Eddy! Innym przykładem może być jedna z nowszych postaci z Genshina, czyli Lauma, nawiązanie do bałtyckiej bogini/wiedźmy, Łaumy, a także Sampo Koski, potencjalny emanator ścieżki Radości (Elation) z Honkai Star Rail, który nawiązuje do młynka z Kalevali - Sampo. Z kolei Tamlin z Dworu Cierni i Róż stanowi nawiązanie do Tam Lina ze szkockiej ballady.
Do tego dochodzi także odwzorowywanie pewnych elementów kultury. Jest to tylko częściowo wykorzystywanie mitologii, gdyż niektóre rzeczy (zachowania, ubiór itd.) wiążą się z mitologią bardziej niż inne. Przykładowo topienie kukły (Marzanny) na wiosnę jest czymś, co wywodzi się z folkloru, a więc z mitologii słowiańskiej, gdzie czyn ten stanowił symboliczne uśmiercenie bogini śmierci i zimy, Morany. Tymczasem inuicki ubiór, okulary przeciwsłoneczne czy igloo nie są czymś, co wynika jakoś szczególnie z ich mitologii. Zastosowanie wiosennego topienia kukły będzie więc stanowić wykorzystanie słowiańskiego folkloru, podczas gdy inuicki ubiór czy igloo będą jedynie nawiązywać do ikonicznych elementów inuickiej kultury.
Oczywiście, należy tutaj zauważyć, że istnieje tu dość wyraźne rozgraniczenie, związane z tym, jaki to rodzaj fantastyki. Fantastyka świata prymarnego (czyli to co niegdyś określiłem mianem światów typu 2. i 3.) będzie zakładała nie tyle odwzorowanie tego, lecz umieszczenie dokładnie tych samych elementów w świecie, co w oczywisty sposób ogranicza to gdzie i w jaki sposób te elementy możemy dawać. (Więcej w moim artykule). O ile dany element nie zostanie osadzony w danym kontekście kulturowym, o wiele łatwiej go zbyć albo uznać za delikatne nawiązanie do tej kultury, a nie wykorzystanie jakiegoś elementu mitologicznego. No i nie zawsze kontekst jest łatwy do przeszczepienia, szczególnie, gdy dzieło nie dzieje się w Polsce czy na Grenlandii. Tymczasem fantastyka świata wtórnego, a więc przede wszystkim ta allotopijna, będzie o wiele bardziej skłonna do odwzorowywania pewnych elementów w nowym, allotopijnym kontekście. Tu również czasami kontekst może być trudny do pełnego przeszczepienia, jednak to już nie sprawia, że jest to aż tak nierealistyczne, jeśli połączy się różne kultury.\
Co to znaczy, że mitologia jest mocno eksplorowana?
A teraz przejdźmy do dalszego fragmentu, w którym mówię, co według mnie oznacza to, że dane mitologie są eksploatowane, bo tylko tak będę w stanie mówić, które są mało używane.
Zacznijmy może od tego, że pewne mitologie stanowią niemalże podstawę tego, jak wygląda obecna fantastyka. Chodzi tu o mitologie grecką/grecko-rzymską, germańską (w tym nordycką) oraz specyficzną część mitologii celtyckiej, jaką są legendy arturiańskie.
Jakby się tak zastanowić, większość dzieł fantasy czerpie bardzo mocno właśnie z historii o królu Arturze: te wszystkie powroty prawowitych dziedziców tronu, historie o magicznych mieczach, czarodziejach pomagających królom itd. Legendy arturiańskie są bowiem bardzo mocno związane z wyobrażeniem o średniowiecznym dworze, a dokładniej, stanowią one wzór idealnego dworu królewskiego. Jest tam również miejsce dla maga, pomocnych postaci żeńskich, ale i wrogów, takich jak Vortigen, Morgana czy Mordred.
Reasumując, legendy arturiańskie stanowią poniekąd podstawę szkieletu fabuły wielu dzieł fantasy.
Podobnie można powiedzieć o mitologii germańskiej, której odmianę znamy jako mitologię nordycką. Historie takie jak ta o Wolsungach bardzo mocno przeszły do fantastycznego mainstreamu. Do tego dochodzi także to, że istoty z germańskiej mitologii są poniekąd podstawą ras fantastycznych, bo zawierają w sobie elfy i krasnoludy, ale i smoki, olbrzymy, trolle itd..
No i poza tymi bardzo zmainstreamowanymi elementami, mitologia ta ma także swoje elementy charakterystyczne; walkirie, Walhallę, dziewięć światów na drzewie świata, Tora... no i oczywiście to, że główną rzeczą, która kojarzy się z mitologią nordycką są jej wyznawczy, czyli wikingowie (nawet jeśli mieli oni wpływy chyba na połowę Europy).
Mitologia grecka z kolei jest trochę inna. Choć rzadko kiedy dane dzieła fantasy wykorzystują stylistykę antycznej Grecji, tak mitologia grecka (albo raczej, antyczna mitologia grecka, bo rzadko kiedy ktoś interesuje się Grecją średniowieczną czy nowożytną) jest źródłem olbrzymiej ilości istot fantastycznych. Mamy tu:
- centaury
- cerbery
- chimery
- cyklopy
- driady
- gorgony
- harpie
- hydry
- nimfy
- pegazy
- satyry
- sfinksy
- syreny
- trytony
Dlatego, choć fantastyka rzadko eksplicytnie nawiązuje do Hellady, grecka mitologia jest nadal mocno w niej obecna.
A gdy okaże się, że jednak dzieło jest mocno podszyte greckością, mamy wiele historii o herosach, które mogą być opowiedziane na nowo, do których można nawiązywać itd. No i jeszcze dochodzi fakt, że mitologia grecka jest najbardziej znaną w naszej sferze kulturowej, więc całkiem łatwo do niej nawiązywać wprost, gdy pisze się fantastykę świata pierwotnego, gdzie można sobie zdawać sprawę z tego, że np.: król Arkaii, Likaon, jest uznawany za pierwszego wilkołaka.
Ale są również inne mitologie, które można uznać za również często używane, nawet jeśli nie są wpisane w DNA gatunku aż tak mocno jak te trzy przedstawione powyżej.
Z uwagi na to, że chrześcijaństwo jest dominującą religią w Europie, a także w kulturach, które z Europy się wywodzą (Ameryka i Australia) normalnym jest, że czerpie się z pewnych elementów tak zwanej mitologii biblijnej, która zawiera w sobie elementy chrześcijaństwa, ale i judaizmu. Stąd mamy chociażby ogólne wyobrażenia o aniołach i demonach, ale nie tylko. Z Biblii pochodzą bowiem także Lewiatan oraz Behemot.
No i oczywiście nie można zapomnieć o tym, co dała nam żydowska Kabała: golemie, którego koncept jest prawdopodobnie równie popularny w fantastyce, co anioły!
Inną mitologią która wydaje się mocno związana z głównym nurtem fantasy jest mitologia celtycka. Jak mówiłem, uznaję za jej część legendy arturiańskie, ale to nie jedyny powód, dla którego mitologia ta jest uznawana przeze mnie za tak mainstreamową. Wiele autorów bowiem pochodzi z krajów anglofońskich, czyli mówiących po angielsku: Wielkiej Brytanii, USA, Kanady czy Australii. A tak się składa, że Anglia stanowi swoisty kulturowy mariaż pomiędzy elementami germańskimi i celtyckimi, a zaraz obok niej, wewnątrz Wielkiej Brytanii są wybitnie celtyckie Walia i Szkocja, a na wyspie obok jest Irlandia, której część wciąż należy do Zjednoczonego Królestwa. A więc nawiązywanie do celtyckich elementów jest swoistym powrotem do korzeni dla wielu anglojęzycznych autorów.
A należy przyznać, celtycka mitologia oferuje wiele rzeczy, które są obecnie popularne w fantastyce. Przede wszystkim to z mitologii celtyckiej (a dokładniej, z Irlandii) pochodzą banshee, czyli kobiety-wróżki, a także wiele wyobrażeń dotyczących wróżek, takich jak chociażby irlandzkie Aes Sidhe. Z mitologii celtyckiej pochodzą także druidzi, a także niektóre olbrzymy (Balor)
Jeszcze inną całkiem popularną mitologią jest mitologia egipska, stojąca chyba na podium najbardziej znanych mitologii. (Szczególnie, jeśli nie traktuje się mitologii judeo-chrześcijańskiej jako mitologii). Choć bowiem rzadko kiedy używa się jej wprost, jest ona wciąż raczej popularna, chociażby poprzez nawiązywanie do egipskich bogów: Horusa, Ra (o ptasich głowach) oraz Anubisa (o głowie szakala). Do tego dochodzi jeszcze to, że mumie =Egipt, więc wszelkie dzieła z mumiami będą miały elementy zaczerpnięte z tej mitologii.
Ale jest jeszcze jedna mitologia, którą bym zaliczył do tych popularnych, a nawet powiedziałbym, że jest popularniejsza niż ta egipska, choć prawdopodobnie na zachodzie mniej rozumiana. Chodzi o mitologię słowiańską. Choć bowiem nie mamy zbytnio prawdziwej mitologii, chyba że liczyć XII-wieczny tekst z Rusi Kijowskiej, tak mamy mnóstwo folkloru, w którym znajdziemy cały bestiariusz ciekawych potworów.
I w tym bestiariuszu znajdziemy między innymi wampiry, które prawdopodobnie są głównym źródłem elementów słowiańskich w fantastyce światowej. Naprawdę, ilość wampirów, które miały pochodzić ze słowiańszczyzny albo do niej nawiązywać, jest całkiem spora. W końcu Drakula miał na swoich usługach Słowaków! A w Akademii Wampirów istniał podział na strigoi i moroi, który pochodzi z w dużej mierze słowiańskich przecież Bałkanów. No i upyry z Hemlock Grove dosłownie są Ukraińcami!
Ale poza wampirami, a także dość charakterystyczną Babą Jagą, słowiańska mitologia jest wykorzystywana także poprzez:
- rusałki
- Słowika rozbójnika (Magia zabija, Niedźwiedź i Słowik itd)
- Zorzę, bogini świtu (Kroniki Żelaznego Druida)
- żar-ptaka (seria Cień i Kość)
No a to wszystko na zachodzie! W Polsce mamy bowiem wysyp różnych słowiańskich dzieł fantasy, od Wieśka zaczynając!
Dlatego też uznaję mitologię słowiańską za mimo wszystko całkiem popularnie wykorzystywaną.
Mamy również liczne mitologie, które są popularne, ale często w dość zorientalizowanej wersji, bardzo upraszczającej całą kulturę. Niemniej, nie można zaprzeczyć, że pewne mitologie są źródłami postaci czy motywów dla dzieł fantasy, niezależnie jak po macoszemu i jak płytko się je traktuje.
Do takiej kategorii zaliczymy:
- mitologię arabską - dżiny, ghule itd., ale także ogólny
- mitologię chińską - buddyzm, taoizm, konfucjanizm
- mitologię indyjską - hinduskie dzieła, takie jak Mahabaratha czy Ramayana, nagi, rakshasy itd.
- mitologię japońską - yokai i shinto
- mitologie mezoamerykańskie (aztecką, majańską, olmecką...)
Elementy z tych mitologii są używane całkiem często, nawet jeśli podejście do nich bywa czasami równie płytkie jak do kałuży.
Mitologie te o wiele rzadziej są wykorzystywane jako źródła inspiracji, ale nadal możemy znaleźć całkiem sporo dzieł wykorzystujące te mitologie. Niektóre skupiają się na tych mitologiach w całości, podczas gdy inne jedynie biorą tylko pojedyncze elementy z danej mitologii.
No i są jeszcze dzieła, które są mocno zanurzone w danych kulturach, bo są z tych kultur! To oczywiste, że japońskie dzieła mogą częściej korzystać z mitologii japońskiej, tak samo jak dzieła chińskie z chińskiej itd. To tak samo jak u nas mamy wysyp słowiańskiej fantastyki!
Zasady mojego rankingu
Dobra! A teraz już naprawdę spróbuję przejść do mojego rankingu.
Ale jakimi kryteriami chciałbym się tu kierować? Ranking ten będzie bowiem oparty na pewnych moich subiektywnych odczuciach, ale i też czynnikach intersubiektywnych, które możecie sobie porównać samemu. Tymi czynnikami są, w kolejności od najważniejszego:
- Znajomość mitologii przeze mnie - Nie będę wyskakiwać z jakąś nikomu nie znaną mitologią, o której sam musiałbym się długo douczać, a już na pewno nie takimi, o których istnieniu bym wcześniej nie wiedział. Nie wyskoczę więc z mitologią mongolską czy guarani.
- Popularność, albo raczej niepopularność - Chodzi tu o to, jak rzadko dana mitologia się pojawia. Nie będę brać pod uwagę statystyk, które mitologie są w jakich książkach, bo chyba bazy takich danych nie ma, a już na pewno ja nie mam do niej dostępu, więc będę iść bardziej na czuja. Niemniej, można ocenić z grubsza, które historie są wykorzystywane częściej niż inne.
- Fajność - Jeśli dana mitologia nie miałaby zbyt wiele do zaoferowania, nie będzie to miało aż takiego wydźwięku jak taka, która oferuje coś wielce ciekawego. A więc te rzeczy, które mnie bardziej zaciekawią mogą pojawić się wyżej niż te, które by mnie ciekawiły mniej.
A więc teraz przejdźmy do rankingu.
A zaczynamy od:
Miejsce #10: Mitologia algonkiańska
 |
| grafika zawiera grafiki z Untill Dawn, Pocahontas i herb Ilvermorny |
Zacznijmy od tej, którą widujemy chyba najczęściej, choć nawet nie wiemy, że to ona. Algonkianie to grupa Rdzennych Amerykanów mówiących językami algonkiańskimi i zamieszkujących wschodnią część Ameryki Północnej. Grupa ta jest rozsiana po Quebeku i Nowej Funlandii, zajmuje wąski pas wschodniego wybrzeża USA, a także wchodzi na teren Wielkich Jezior (Illinoi, Indiana, Michigan, Minnesota, Wisconsin) oraz ma swoją swoistą enklawę w środku USA.
I dlatego też folklor algonkiański jest tak popularny jako "indiańska mitologia".
Jakby bowiem nie patrzeć wiele plemion Rdzennych Amerykanów, które znamy ze słyszenia, to właśnie ludy algonkiańskie:
- Arapahowie
- Czarne Stopy
- Delawerowie
- Kri
- Kroatoanie
- Mohikanie
- Odżibwe
- Powatanowie (ci z Pocahontas)
Do tego dochodzi także to, że większość pierwszych kolonii w Ameryce była osadzona właśnie w rejonach zamieszkanych przez ludy algonkiańskie, więc biali kolonizatorzy mają z nimi największe obycie.
Oczywiście, ludy algonkiańskie są bardzo zróżnicowane, tak samo jak to się dzieje ze Słowianami, jednak pojawiają się u nich pewne cechy wspólne, jeśli chodzi o mitologie:
- Gromoptak - posiadający różne nazwy w różnych kulturach, wielki ptak wywołujący błyskawice trzepotem swych skrzydeł
- Manitu - duchy przyrody, zarówno te dobre, jak i te złe. Najważniejszy z nich to Gitchi Manitou, czyli Wielki Duch
- Memegwesi - duchy wodne żyjące pod wodospadami, czasami lubiące przewracać canoe
- Pukwudgie - rasa małych, leśnych stworków, przypominających trochę wróżki
- Rogaty Wąż
- Wendigo - kanibalistyczny duch opętujący ludzi chciwych i zmieniających ich w giganty-kanibali
- Wodna Pantera (Mishipeshu) - stwór mieszkający w Wielkich Jeziorach i topiący ludzi
Są to więc w dużej mierze najbardziej znane elementy kojarzone z folklorem Rdzennych Amerykanów. Mamy tu dosłownie 3 z 4 domów Ilvermorny.
Czemu więc znajduje się to na tej liście? Bo mimo swej popularności, zapewne nie wielu z was wiedziało, że te elementy pochodzą właśnie z kultur tej grupy.
A to nie wszystko!
Wśród ludów algonkiańskich znajdziemy chociażby także legendarnego bohatera Nanabozho, którego historię być może również warto by było wykorzystać w fantastyce. Jest on przedstawiany jako przyjazny nauczyciel ludzkości, czasami związany z postacią królika czy zająca, przyjaźniącym się (lub będącym bratem) Jibayabooza, którzy przybiera postać wilka. Opowieści o nim są bardzo różnorodne:
Myślę, że wykorzystanie historii takich jak ta mogłoby okazać się całkiem ciekawe. Oczywiście, z szacunkiem dla oryginalnej kultury.
Miejsce #9: Mitologia koreańska
 |
| grafika zawiera elementy ze Smite'a i K-Popowych Łowczyń Demonów |
Jak mówiłem miejsce 9. miało was zadziwić.
Wskazałem dwie pozostałe mitologie dalekowschodnie jako te często wykorzystywane i orientalizowane na zachodzie. Ale czemu Korea jest inna?
Odpowiedź jest prosta: do niedawna Korea nie przebijała się na zachód aż tak dobrze jak Japonia czy Chiny. Nie ma swoich charakterystycznych gatunków jak chińskie wuxia, xianxia i kung fu. Nie zyskała także rozpoznawalności dzięki charakterystycznym jednostkom jak japońscy samurajowie czy ninje. Kultura koreańska pod wieloma względami przypomina stadium przejściowe między Chinami i Japonią, czego najlepszym przykładem jest historia o tym, jak smoki traciły/dostawały pazury wraz z podróżą. Niezależnie, którą wersje byśmy wzięli, Korea zawsze jest tym miejscem przejściowym z 4-palczastymi smokami. Tu bowiem także są widoczne wpływy konfucjanizmu i buddyzmu, a także powtarza się wiele znanych z Chin i Japonii elementów, więc dla niewprawionego oka (a orientalizacja zazwyczaj wynika z niewprawionego oka i/lub ignorancji) łatwo pomylić koreańską mitologię z jej sąsiadami.
Oczywiście, ostatnio koreańska kultura przebiła się nieźle na zachodzie (częściowo dzięki dramom, częściowo dzięki K-Pop Demon Hunters) i zyskuje powolną rozpoznawalność, choć nie sądzę, by tamtejsza mitologia dogoniła częstotliwością bycia wykorzystywanym w fantastyce mity swych sąsiadów.
A co ona ma do zaoferowania? Po pierwsze dalekowschodnie klasyki w ostrym, koreańskim sosie:
- Bonghwang - koreański feniks, odpowiednik chińskiego fenghuanga
- Bulgae - ogniste psy
- Chollima - koń biegnący tysiąc li, czyli bardzo szybki wierzchowiec
- Daltokki - księżycowy królik, odpowiednik chińskiego Yutu, sługi bogini Chang'e. Siedzi na księżycu i robi w moździerzu ciastka.
- Dokaebi - koreański goblin, który podobnie jak japońskie tsukumogami powstają ze starych przedmiotów
- Girin - koreańska wersja qilina
- Gumiho - dziewięcioogoniasty lis zdolny do transformacji w człowieka. Wykorzystuje koraliki, by pożerać siły życiowe swoich ofiar, jednak jeśli ofiara połknie ten koralik i popatrzy w odpowiednie miejsca (niebo i ziemię), jest w stanie zyskać olbrzymią wiedzę.
- Haetae - odpowiednik chińskich xiezhi, lwopodobne stworzenie z jednym rogiem
Jako jednak unikatowo koreańskie należy uznać imugi, swoiste proto-smoki, które spędzają długi czas pod postacią węża, nim przemienią się w prawdziwe yeong, smoki.
Specyficzne dla Korei są również Jeosung Saja, czyli mroczni żniwiarze w znanych nam z K-Pop Demon Hunters strojach hanbok.
Są także Samjoko, trójnogie wrony, uznawane za bóstwa solarne.
Jeśli zaś chodzi o ciekawe historie o bohaterach, Korea również ma ich kilka:
- Księżniczka Bari (BTW, pierwsza postać z koreańskiego panteonu w Smicie 2) była siódmą córką króla, porzuconą, gdyż była kolejną córką. Po latach jednak jej ojciec zachorował, a Bari udała się po Wodę Życia (udając mężczyznę), by go uratować. Nie chciała jednak przyjąć pieniężnej zapłaty, a zamiast tego została strażniczką zaświatów, pierwszą mudang, szamanką.
- Chunhyang była córką kurtyzany, która potajemnie poślubiła Mongryonga, młodego szlachcica, który wyjechał niedługo potem, by wziąć udział w egzaminie rządowym w Seulu. W tym czasie pojawił się nowy sędzia, który chciał uczynić dziewczynę swoją konkubiną, lecz ona odmówiła, tym samym dochowując wierności swojemu mężowi, który niedługo potem wrócił i obnażył korupcję sędzi.
- Hong Gildong jest nazywany również koreańskim Robin Hoodem. Był synem szlachcica i jego konkubiny, nie mogącym przyjąć nazwiska swego ojca, a przez to wyszydzanym. Zorganizował sobie więc drużynę banitów, z którymi okradał skorumpowanych bogaczy i pomagał biednym. Ostatecznie założył własne królestwo, w którym największą wartość miała ludzka praca, a nie pochodzenie.
Korea ma więc w swej mitologii wiele ciekawych postaci, stworów i legend. Racja, wiele rzeczy wygląda jak żywcem zaczerpnięte z kultur Chin czy Japonii, ale jest to wynikiem tysięcy lat wymian kulturowych, imperializmu z obu stron itd. Niemniej, to nadal jest osobna kultura z osobną mitologią.
Choć nawet nic tu nie wspomniałem o tamtejszych bogach!
Miejsce #8: Mitologia irańska/Zaratusztrianizm
 |
| grafika zawiera element wzięty z planszówki Simurgh |
Mitologia irańska jest ciekawa na kilku płaszczyznach.
Przede wszystkim, zaratusztrianizm będący religią starożytnego Iranu, znanego wam pewnie z lekcji historii pod egzonimem "Persja", jest całkiem zbliżona do religii abrahamicznych. Chodzi tu o swoisty monoteizm, choć zazwyczaj mówi się o zaratusztrianizmie jako religii dualistycznej.
Mamy dobre bóstwo, Ahurę Mazdę/Orzmunda, i złe bóstwo, Angra Maiyu/Arymana. Nie są oni jednak dwoma siłami, które mają wyrównane siły, funkcjonując w sytuacji yin-yang, lecz dobro ma ostatecznie wygrać nad złem. Aby tego dokonać, Orzmund stworzył świat jako pole bitwy. W wyniku tych walk powstało wiele rzeczy: metale, słońce, księżyc itd. Jedną z tych rzeczy był rabarbar, z którego powstali pierwsi ludzie, którzy jednak ulegli spaczeniu przez Arymana, dopóki nie nadszedł Zaratusztra i nie wybawił ludzkości po 3000 lat.
Ciekawą rzeczą jest również powiązanie zaratusztranizmu z mitologią indyjską. Mamy w nich obu bowiem 2 grupy istot boskich/półboskich: asury i devy. W Indiach asury są widziane jako istoty demoniczne, a devy to bogowie. W Iranie jednak jest na odwrót: to devy mają być istotami demonicznymi służącymi Arymanowi, podczas gdy asury/ahury są "aniołami" Orzmunda.
Wśród tych ahur znajdziemy między innymi takie, których imiona możemy kojarzyć, jak chociażby Mithrę, którego kult przeszedł po wielu przemianach aż do Rzymu.
Jako inne elementy zaratusztrianizmu można uznać:
- kapłanów zwanych Magami, od których to wzięło się pojęcie magów, magii itd.
- kult ognia w postaci ognisk wiosek i miast stanowiących symbol religijnej wspólnoty
Oprócz tego irańska mitologia zawiera całkiem sporo ciekawych istot, które możemy znać z bliskowschodniej kultury (bo niejako do niej przeszły, wraz z islamizacją Iranu). Chodzi o chociażby:
- simurga - wielkiego ptaka, irańskiego feniksa
- czamrosza - ptak z ciałem psa, swoisty psi gryf
- peri - skrzydlate duchy słynące ze swego piękna, obecnie uznawane za bliskowschodnie wróżki
Do tego od Persów wzięła się historia o mantykorze: lwie o głowie człowieka i skorpionim ogonie, który miał słynąć z pożerania ludzi. To jednak raczej nie wiąże się zbytnio z religią, a jest jedynie plotką, którą Irańczycy rozpowszechnili, by zapewnić sobie monopol na przeprawianie towarów przez Bliski Wschód.
Mitologia perska stanowi więc zarówno źródło wielu popularnych dziś elementów w fantastyce, jak i coś mało znanego. O ile bowiem ludzie zdają sobie sprawę z istnienia ludów algonkiańskich, nawet jeśli nie umieją ich powiązać, oraz zdają sobie sprawę z istnienia mitów koreańskich, o kulturowej odrębności Iranu rzadko kiedy się wspomina. Na historii są oni jednymi z wielu następujących po sobie ludów Mezopotamii, a następnie tymi wrogami Greków. Choć brałem w gimnazjum udział w konkursie historycznym i niby uczyłem się o dualistycznej wierze tak zwanych Persów, było to potraktowane po macoszemu. Prawdopodobnie większość kojarzy Zaratusztrę z esejem Nieztschego, a nie z religią, której był prorokiem!
Dlatego właśnie mitologia irańska znajduje się na miejscu 8.! To mitologia okryta wielką popularnością ze względu na simurgi i mantykory (które można również potraktować jako sprzedane jako bajeczkę Grekom), ale mało zrozumiana sama w sobie.
Miejsce #7: Mitologia sumeryjska
 |
| grafika zawiera elementy z Fate i Dark Anthology: House of Ashes |
Zostańmy jeszcze na Bliskim Wschodzie, gdyż kolejną mitologią, o której chciałbym się wypowiedzieć, jest ta z Sumeru.
Sumer był jedną z cywilizacji Mezopotamii, uznawaną za jedną z pierwszych cywilizacji w historii ludzkości. Oczywiście, należy tu powiedzieć, że mitologia to może się trochę mieszać z innymi mitologiami mezopotamskimi, jako że miała na nie spory wpływ, a najbardziej znane dzieło kojarzone z Sumerami, w rzeczywistości jest akadyjskie.
I myślę, że wielu z was już zna kilka postaci z tej mitologii, jak chociażby Gilgamesza, któla miasta Ur, którego działania tak rozwścieczyły bogów, że zesłali na niego człowieka-bestię, Enkidu. Gilgamesz jednak zdołał nakłonić Enkidu do zaprzyjaźnienia się z nim i stania się jego najlepszym kompanem. Razem walczyli z potworem Humbabą, jednak Enkidu umarł, zabity przez Niebiańskiego Byka. Później Gilgamesz próbował zyskać nieśmiertelność i w tym celu udaje się po magiczną roślinę, którą jednak traci, gdy kradnie mu ją wąż.
Historia Gilgamesza jest pierwszym eposem w historii! (Tak, to ten akadyjski!)
Ale to nie koniec ciekawych rzeczy z mitów sumeryjskich. Sumeryjska religia miała bowiem wiele innych ciekawych postaci niż tylko gość, którego expy mógłby być Mydei! Wśród tych bardziej znanych sumeryjskich bogów znajdziemy:
- Abzu - bóg wód słodkich i podziemnych
- An - bóg nieba
- Enki - bóg magii i mądrości
- Ereszkigal - bogini podziemia
- Inana/Isztar - bogini wojny i miłości
- Nergal - bóg wojny
- Tiamat - bogini wód słonych, często przedstawiana pod postacią smoka.
Co więcej, znajdziemy tu także kilka znanych obecnie postaci demonicznych, takich jak przeciwstawiane sobie Lamasztu, demon porywający dzieci, oraz Pazuzu, demon plag nieurodzaju.
A więc czemu ta mitologia jest tak wysoko w rankingu, skoro przebiła mitologie opisane przeze mnie jako nieznane? Głównie dlatego, że jest fajna, ma do zaoferowania więcej niż to, o czym mówiłem w wypadku Iranu, i nie jest tak często wykorzystywana, mimo bycia jako tako znaną.
Mity sumeryjskie to pełna paczka nowości, historii, które nie tak często się pojawiają w fantastyce, może poza spopularyzowanymi przez horrory demonami.
A więc naprawdę zachęcam do przyjrzenia się historii Gilgamesza oraz innym sumeryjskim mitom.
Miejsce #6: Mitologia polinezyjska
 |
| grafika zawiera elementy z komiksu DC i Vaiany |
Ach! Z otoczonej przez pustynie Mezopotamii, przechodzimy teraz na wyspy na Pacyfiku, a dokładniej, do Polinezji.
Polinezja obejmuje liczne wyspy na Pacyfiku, wśród których najbardziej znane są Hawaje i Nowa Zelandia, ale także Samoa, Wyspa Wielkanocna oraz Tahiti. Mamy więc tu do czynienia z bardzo zróżnicowanym wachlarzem kultur, aczkolwiek można wyznaczyć pewne cechy wspólne.
Z uwagi, że mowa tu o wyspiarskich kulturach, dużą rolę odgrywały podróże morskie, więc w mitach morze pojawia się często, tak samo jak żegluga.
Dlatego też Tangaroa, bóg oceanu jest dość ważną szychą. Innymi wartymi wspomnienia bóstwami są:
- Hine-nui-te-pō - bogini śmierci
- Mahuika - maoryska bogini ognia
- Pele - bogini ognia i wulkanów
- Rongo - maoryski bóg agrokultury
- Tāne - bóg leśnych ptaków, twórca ludzi i zwierząt
- Tūmatautenga - bóg wojny
Poza tym należy wspomnieć o bohaterze wielu legend, polinezyjskim tricksterze, Mauim, którego symbolem był wielki hak do łowienia ryb.
Inną legendarną postacią z mitologii polinezyjskiej jest Kupe, czyli legendarny odkrywca Nowej Zelandii.
Do tego należy także wspomnieć o różnego rodzaju stworach-potworach:
- Adaro - melanezyjski duch morza przyjmujący formę wężą
- Aitu - samoańskie duchy, pomagające lub szkodzące ludziom
- Aumakua - hawajskie duchy przodków przyjmujące formę zwierząt i chroniące swoich potomków
- Huka'i pō - procesja duchów, która podróżuje w bezksiężycowe noce po Hawajach
- Kaupe - hawajscy zmiennokształtni-psy
- Kurangaituku - maoryska kobieta-ptak, chroniąca ptaki przed myśliwymi
- Maero - maoryscy dzicy ludzie
- Menehune - tajemniczy rzemieślnicy z Hawajów, o rzemiośle tak pięknym, że ludzie porzucali własne projekty na ich widok
- Mo'o- hawajskie zmiennokształtne jaszczurki/smoki
- Patupaiarehe - maoryskie wróżki
- Ponaturi - maoryskie morskie gobliny, ukrywające się w morskich otchłaniach przed słońcem wysuszającym ich skórę na śmierć
- Taniwha - moaryskie duchy wodne, zdolne do przybierania różnych form
- Titokura - duch burzy z wysp Cooka.
Mitologia polinezyjska ma więc wiele do zaoferowania i jest używana bardzo rzadko... Jednak jest ku temu powód. Jest to mitologia wyspiarska, mocno związana z morzem i tropikami... Jeśli typowa fantastyka dzieje się w środku kontynentu o klimacie umiarkowanym, a tak zazwyczaj bywa, trudno zaimplementować elementy z tej mitologii. Dlatego też mitologia polinezyjska trafia na miejsce 6.!
Miejsce #5: Mitologia fińska
 |
| Grafika zawiera elementy z Genshin Impact i Honkai Star Rail |
A teraz przejdźmy z tropików na koło podbiegunowe, do Finlandii.
Finlandia jest krajem unikatowym, podobnym do Węgrzech... Dosłownie, bo to są dwa kraje, które nie mówią językami indoeuropejskimi, lecz ugrofińskimi. To czyni mity fińskie jeszcze wyraźniej odmiennymi od reszty krajów nordyckich. (Niby jest jeszcze Estonia, ale ją można uznać za pole wpływów fińskich.)
I tak samo, jak mitologię sumeryjską można sprowadzić do Eposu o Gilgameszu, tak tą fińską można skupić na jednym dziele - Kalevali, czyli poematu napisanego przez Eliasa Lönnrota, opowiadającego o wojnie między dwoma krainami Pohjolą (na północy) i Kalevą (na południu). Bardziej niż Odyseję, do której często Kalevala jest porównywana, przypomina to Starą baśń Kraszewskiego (nawet lata podobne), gdyż mniej tu walk z potworami, a więcej codzienności... Choć muszę przyznać, moje jedyne spotkanie ze Starą Baśnią to ekranizacja Hoffmana z 2003, ale tak mi się przynajmniej wydaje. A Kalevalę poznaję w postaci streszczenia!
Jednymi z bardziej wartych uwagi postaci z Kalevali są:
- Väinämöinen - stary śpiewak, którego nieudane próby ożenienia się kończą się wprawieniem akcji w ruch
- Aino - dziewczyna, która miała wyjść za Väinämöinena, ale wolała się zamiast tego utopić i zamienić w rybę
- Ilmarinen - kowal, który wykuł magiczny, dający bogactwo młynek Sampo
- Louhi - gospodyni z Pohjoli
Postaci te można uznać za fińskich bogów albo inne duchy. Na przykład Ilmarinen jest uznawany za boga nieba, a później boga kowalstwa, podczas gdy Louhi ma być gospodynią zaświatów, a Väinämöinen ma być boskim mędrcem (tietäjä), kowalem pieśni.
Do innych bogów wartych wspomnienia należy zaliczyć:
- Kuutar - boginię księżyca
- Mielikki - boginię lasów
- Ukko - boga piorunów, czasami utożsamianego z germańskim Torem.
- i wiele innych
Finowie mieli całkiem spore powiązanie w swoich mitach z niedźwiedziami, które bardzo cenili w swej dawnej, pogańskiej religii. Zabicie niedźwiedzia wymagało późniejszej uczty na jego cześć, której częścią było przekonywanie takiego misia, że umarł przez przypadek, a nie został zamordowany.
Warto także wspomnieć o Hiiden Hirvi, łosiu, na którego można polować tylko na nartach.
Och! I to wszystko jest mitologią fińską (ludu Suomi), której nie można pomylić z jeszcze bardziej odmienną mitologią Saamów, czyli Lapończyków. To oni właśnie są tą mniejszością, która zajmuje się hodowlą reniferów!
Ogólnie, mitologia fińska wydaje się bardzo mało używana. Wcześniej, spotkałem się tylko z użyciem Mielikki w panteonie Zagubionych Krain, ale w tym roku w Genshinie dostaliśmy Nodkrai, który jest całkiem pełen elementów fińskich, zaczynając od postaci takich jak Aino czy Kuutar (znana wcześniej jako Colombina). Nie byłoby to zresztą pierwsze użycie elementów fińskich w grach Hoyoverse, gdyż pierwszą postacią, którą poznajemy na Jarilo VI jest Sampo, a w queście Yunli dowiadujemy się o planecie zwanej Kalevala.
Do tego można także dodać to, że niektórzy twierdzą, że quenya ze Śródziemia bazuje na języku fińskim.
Miejsce #4: Mitologia bałtycka
 |
| Grafika zawiera element z Genshin Impact |
A skoro już była mitologia fińska, to przejdźmy na drugą stronę Bałtyku. Mitologia bałtycka to w skrócie kategoria związana z mitami ludów bałtyckich, które obecnie tworzą Litwę i Łotwę. Do krajów bałtyckich zalicza się również Estonię, jednak jej mitologia to raczej ta fińska.
Można więc powiedzieć, mitologia ta jest nam, Polakom, bliska, podobnie jak mitologia irlandzka jest bliska Brytyjczykom. Tak, Litwini nie mają takiego sentymentu do okresu Rzeczpospolitej Obojga Narodów jak my...
Ale stwierdzenie, że polska kultura nie ma pewnych elementów z mitologii bałtyckiej, byłoby pewnym błędem. Jako dowód mogę powiedzieć, że w Bestiariuszu słowiańskim Zycha i Vargasa (który bardziej nazwałbym Bestiariuszem polskim) znajdziemy ajtwara, czyli bałtyckiego smoka, a także Łaumę. Widać tu wyraźnie, że pewne elementy po prostu przechodziły z jednej kultury do drugiej!
Jednak nie można powiedzieć, że mitologia bałtycka jest równoznaczna z mitologią słowiańską. Prędzej byśmy powiedzieli, że kultura polska powstawała na przecięciu się tych dwóch kultur (szczególnie na północy, gdzie te kultury rzeczywiście się spotykały).
Wśród ważniejszych postaci (bogów) z mitów bałtyckich należy wymienić:
- Dievasa - boga nieba
- Jurate - boginię morza
- Laimę - boginię przeznaczenia
- Mildę - boginię miłości
- Perkūnasa - boga piorunów, obrońcę przed złymi stworami, przypominającego trochę Tora i Peruna
- Saule - boginię słońca
- Velniasa - rogatego boga ziemi i podziemi, przypominającego trochę Welesa
- Žaltys - bóg-wąż
- Žemynę - Matkę Ziemię
Do tego należy także wspomnieć o stworzeniach z bałtyckich mitów, takich jak:
- ajtwary - litewskie smoki przyjmujące za dnia postaci kogutów
- kaukas - skrzaty zamieszkające ludzkie domy i w nich pomagające w zamian za szacunek i odrobinę mleka
- laumes - bałtyckie wróżki żyjące w lasach
- ragany - wiedźmy związane z pogodą
Z kolei postacią, o której warto napomknąć jest Egle, córka litewskiego księcia i żona Žaltysa, co czyniło ją królową węży. Co jakiś czas miała ona wracać do swojego rodzinnego domu, jednak jej bracia nie chcieli jej puszczać z powrotem. Dowiedzieli się więc, jak brzmi zaklęcie, którego używała, by przywołać swojego męża, którego oni użyli do wywabienia go z jeziora i zabicia. Gdy Egle próbowała wrócić do domu, odkryła, że jej bracia zabili jej męża. Nie mając się gdzie podziać, modliła się do bogów, a oni przemienili ją w świerk (po litewsku "eglė").
Mitologia bałtycka jest tym samym dla słowiańskiej, co koreańska dla japońskiej czy chińskiej. Na pierwszy rzut oka mamy wiele motywów wspólnych, postaci do siebie podobnych itd. Jednak jest to coś zupełnie innego, a do tego wiele rzadziej wykorzystywanego.
Mitologia bałtycka świetnie sprawdzi się zarówno jako coś do okraszenia polskiej odmiany słowiańskości, jak i coś, czemu można poświęcić osobne dzieło. Ma ona wielki potencjał, a w szczególności w polskiej fantastyce współczesnej i historycznej, więc dlatego znajduje się tuż pod podium!
Miejsce #3: Mitologia Jorubów
 |
| grafika zawiera element z okładki Dzieci Krwi i Kości |
Religia Jorubów jest jedną z najbardziej wpływowych religii z Afryki i miała olbrzymi wpływ dla osób czarnoskórych nawet wtedy, gdy byli oni transportowani przez morze jako niewolnicy. To bowiem ona miała wpływ na wiele religii synkretycznych, które powstały w Amerykach, takich jak voodoo czy santeria. Tak, religia Jorubów stanowiła podstawę dla voodoo.
Dlatego też uznałem mity tego ludu z zachodniej Nigerii za coś wartego uwagi!
Ich religia wydaje się dość prosta i skupiona na czymś, co można przyrównać do chrześcijańskiego kultu świętych, tylko że w jeszcze wzmożonej postaci. Jorubowie nie czczą bezpośrednio swego najwyższego boga, Oloruna. Zamiast tego czczą oni inne bóstwa, zwane oriszami.
Wśród tych orisz znajdziemy:
- Aja - orisza lasów i ziołolecznictwa
- Elegua - orisza rozdroży, posłaniec
- Ikú - orisza śmierci
- Oba - orisza małżeństwa
- Ochosi - orisza łowów
- Ogun - orisza metalu, wojny i kowalstwa
- Okó - orisza agrokultury
- Oshun - orisza miłości
- Oshunmare - orisza sił życiowych i tęczy
- Oya - orisza wiatru i burz
- Shango - orisza sprawiedliwości i piorunów
- Yemoja - orisza oceanu
Mitologia Jorubów jest chyba jedną z tych mitologii, o których nie da się mówić bez tych bogów.
Oczywiście, są także inne stworzenia, takie jak Ajogun, złe duchy uosabiające różne cierpienia, czy też Abiku, duchy dzieci.
Niemniej to właśnie panteon bóstw/orisz, jest tym, co najbardziej pociąga w mitologii Jorubów. Pozornie, to niewiele, aczkolwiek zdecydowanie może dostarczyć całkiem dużo materiału, z którym można pracować.
Dlatego właśnie mitologia ludu Joruba trafia na miejsce 3.!
Miejsce #2: Mitologia inuicka
 |
| Grafika zawiera element z Honkai Star Rail (teledysku, w którym Phainon zrobił kuku Nanookowi) |
Inuici, zwani powszechnie, choć, jak się okazuje, niezbyt ładnie Eskimosami, są grupą ludów zamieszkujących koło podbiegunowe. Oprócz Grenlandii, zamieszkują oni także Kanadę, Alaskę oraz Syberię.
I Inuici często bywają używani w fantastyce... Ale z powodów czysto praktycznych: ich ubiór to symbol strojów na zimę, a ich domy, igloo, to te lodowe domy.
Ale rzadko kiedy wykorzystuje się ich mitologie, ich system wierzeń itd.
Bo mity tych ludów wydają się bardzo unikatowe, nie tylko dlatego, że pochodzą z krainy wiecznego lodu, ale też z uwagi na inne ciekawe elementy życia Inuitów.
Zacznijmy może od bogini morza, Sedny, która jest najbardziej czczoną w inuickim panteonie postacią. Odmówiła ona zamążpójścia, lecz nie stroniła od kontaktów seksualnych, lecz partnerami nie byli ludzie czy inni bogowie, lecz psy. Z tego związku mieli urodzić się Rdzenni Amerykanie i biali ludzie.
To taki delikatny sposób powiedzenia Europejczykom, że są psimi synami! XD
Ale to nie najbardziej przerażający czyn, którego dopuściła się Sedna. Zjadła ona bowiem ręce swojej matki oraz jedną rękę ojca, który to odciął jej palce i wrzucił do wody. Sedna jednak nie zmartwiła się tym zbytnio i zmieniła się w fokę. Tym samym całkowicie przemieniła się w boginię morza i wysłała falę, która zmiotła jej rodziców do jej nowego, podmorskiego dworu, zwanego Adlivum, który stał się zaświatami, w których dusze zmarłych czekały na reinkarnację.
Sedna jest więc boginią nie tylko morza, ale i zmarłych. Pilnuje ona przestrzegania tabu (bóg pogody Sila sprawia, że od ich łamania robią jej się kołtuny). Jeśli Inuici mieszkający nad morzem nie trzymają się zasad, Sedna sprawia, że zwierzęta morskie się nie pojawiają, co prowadzi do klęski głodu, którą można zakończyć tylko wtedy, gdy szaman przybędzie do Adlivum i wyczesze Sednie włosy, która nie może tego zrobić sama, bo nie ma już dłoni, tylko płetwy.
Innym ważnym bogiem z inuickiem mitologii jest Nanook, wielki niedźwiedź polarny, swoiste bóstwo polowania. Ogólnie, "nanook" oznacza w języku Inuktitut "niedźwiedzia polarnego", lecz ten jest bardzo konkretnym, potężnym duchem, którego Inuici potrzebowali do przeżycia w trudnych, arktycznych warunkach.
Inne bóstwa warte uwagi to:
- Akna - bogini porodu
- Amaguq - trickster, bóg wilków
- Igaluk - bóg księżyca
- Kadlu, Kweeto i Inirtoq - siostry, boginie burzy odpowiedzialne kolejno za grzmoty, błyskawice i deszcz
- Malina - bogini słońca
Tymczasem do inuickich potworów należy zaliczyć istoty takie jak:
- Adlet - pół-człowiek, pół-pies, zrodzony ze związku kobiety z psami (ale nie Sedny!)
- Akhlut - hybryda wilka i wieloryba (zazwyczaj orki)
- Amarok - wielki wilk samotnik
- Ijiraq - zmiennokształtny (zazwyczaj w karibu, ale także w wiele innych form), który porywa dzieci
- Mahaha - śmiejący się demon o ostrych szponach
- Tupilaq - stwór stworzony przez czarownika w celu dręczenia osoby, na której chce on (albo ktoś inny) się zemścić.
- Qallupiluk/Qalupalik - porywający dzieci potwór, często przedstawiany jako istota podobna do syreny
Inuici dość rzadko są przedstawiani ze względu na swoje mity. Nazwy zaczerpnięte z nich znajdziemy w Honkai Star Rail (Nanook i Adlivum), ale poza tym bardzo rzadko spotykam się z czymkolwiek z tej mitologii. A szkoda, bo naprawdę jest to kopalnia rzeczy ciekawych.
Miejsce #1: Mitologia filipińska
 |
| Grafika zawiera element z (oczywiście) Trese |
A teraz przejdźmy do mitologii, której nie mogło zabraknąć, biorąc pod uwagę moje obsesje po obejrzeniu serialu Trese 4 lata temu!
Filipiny to zbiór wysp na Oceanie Spokojnym, niedaleko Indonezji. Jest ona zamieszkiwana przez liczne ludy rdzenne, które częściowo wymieszały się z hiszpańskimi kolonizatorami, co skutkuje czasami podśmiewaniem się, że Filipińczycy nie wyglądają na Azjatów.
Do Filipińczyków zalicza się ludy:
- Wisajów
- Tagalogów
- Ilokan
- Biloków
- Pangasinan
Daje to całkiem różnorodny wachlarz kultur, które jednak są na tyle podobne do siebie, że można je brać jako (w przybliżeniu) jedną mitologię.
Mitologia ta, choć wywodzi się z wierzeń przechrześcijańskich i często odnosi się do politeizmu, ma pewne cechy, które zdecydowanie pochodzą od importowanego z Hiszpanii chrześcijaństwa, jak chociażby to, że tikbalang są duszami dzieci z Limbo.
Filipińczycy mogą się pochwalić pięknym wachlarzem różnego rodzaju stworów, duchów, potworów itd.
Przykładami są:
- Anggitay - filipińskie centaury z rogiem na głowie, ich męskimi odpowiednikami są Tikbalang
- Aswangi - przeklęte istoty, które są opisywane jako filipińskie wampiry, głównie ze względu na to, że niektóre pasożytują na kobietach w ciąży, atakując ich dzieci.
- Bakunawa - filipiński smok, który zasłynął z tego, że zjadł 6 z siedmiu księżyców, pozostawiając tylko jeden
- Bungisngis - jednooki potwór o ostrych kłach
- Duende - filipińskie krasnoludki, duchy ziemi
- Engkantado - filipińskie elfy
- Katwa - morski lud, odróżniający się od normalnych ludzi płetwami na rękach. Ukrywają je, gdy wychodzą na ląd, próbując nakłonić kogoś do wejścia do wody (żeby go utopić)
- Kapre - filipińskie olbrzymy
- Manananggal - odmiana aswanga zdolna odczepiać swój tors od nóg i latać jako taki tors. Jest to podobne do innych stworów z okolic Filipin (Indonezji, Malezji itd.)
- Nuno sa Punso - filipiński goblin/skrzat, żyje na wzgórku (dosłownie, jego nazwa to "przodek z pagórka", co sugeruje jego rolę jako ducha przodków).
- Sigbin - filipiński wilkołak, który wypija krew przez cień. Czasami zaliczane do aswangów.
- Sirena - filipińskie syreny (w sensie, pół-koniety, pół-ryby)
- Siyokoy - przedstawiciele podmorskiego ludu Bantay Tubig, tacy ryboludzie
- Tikbalang - duchy lasu powstałe z dusz dzieci z aborcji, przyjmują formę ludzi z głową konia, ich żeńskimi odpowiednikami są Anggitay
- Tiyanak - demon powstały z duszy dziecka umarłego w czasie porodu.
- Wakwak - demoniczny ptak/nietoperz-wampir rozszarpujący swe ofiary
Co najciekawsze, wiele tych potworów może zostać łatwo "przetłumaczonych" na dobrze nam znane istoty fantastyczne z folkloru europejskiego. Nie chodzi tu jedynie o duende, czyli krasnoludy, których nazwa sugeruje już pewne powiązanie z Hiszpanią, ale także aswangi, sigbiny, engkantado, kapre itd. To było już w Trese!
Ale to nie koniec! Filipińska mitologia zawiera kilka odmian czarowników:
- Albularyo - uzdrowiciele, wykorzystujący magię do leczenia i odczyniania klątw
- Mangkukulam - praktykanci czarnej magii, rzucający klątwy przy użyciu magii sympatycznej i konszachtów z aswangami. Stanowią mroczną wersję albularyo.
- Mambabarang - praktykanci czarnej magii wykorzystujący do klątw owady.
- Usikan - czarownicy przeklinający przy użyciu słów.
No i jest też cała masa bogów i bogiń, które można dodać do historii.
Jak chociażby Libulana, wisajańskiego boga księżyca, w którym zakochał się Bakunawa, ale z zazdrości postanowił go pożreć. Ale na szczęście Libulan został uratowany przez swojego chłopaka, boga śmierci, Sindapę.
Nie wiem, co jest bardziej śmieszne: to, że Filipińczycy mają dosłownie boga homoseksualizmu (Libulana), czy to, że bóg śmierci, a więc raczej ktoś, z kim byśmy nie chcieli zadzierać, jest również kanonicznie homoseksualny? To przypomina mi, że Jason z Tokyo Ghoula również był gejem!
Jak nie czytam zbytnio gejowskich romansów (zazwyczaj chodzi o poboczne relacje w książkach typu Dary Anioła), to naprawdę kupiłbym książkę o tej dwójce, bo to aż się prosi o retelling z okropnie kampowym Libulanem, który mógłby nawet uprawiać drag (chyba to jest nawet wspominane w mitach), i Sindapą, czyli facetem, którego trudno by było posądzić o bycie gejem. Choć nim jest!
A to nie są jedyne ciekawe mity o filipińskich bogach!
Z powodu swej łatwości w transformacji do typowego fantasy, ciekawych historii oraz unikatowości, mitologia filipińska wydaje się niemal idealna do tworzenia na jej podstawie fantastyki, zarówno tej współczesnej i miejskiej (fantastyka świata prymarnego), jak i tej allotopijnej.
Dlatego właśnie jest najlepsza! A tak rzadko się jej używa!
Ale czy potrzebujemy nowych mitów, by wprowadzić coś nowego do fantastyki?
Nie. Przede wszystkim, zawsze można coś wymyśleć samemu.
Po drugie, te niby wszystkim znane i wyświechtane mitologie nie są zgłębione doszczętnie. Nawet w tych najbardziej znanych mitologiach znajdą się bowiem elementy, o których wielu nie ma pojęcia, a jeszcze rzadziej są one adaptowane do mitów.
Do tego należy zauważyć, że mitologia nordycka czy grecka, w całej swej popularności, wydaje się nie obejmować folkloru bardziej współczesnego z krajów nordyckich czy Grecji. Chcecie współczesnego folkloru skandynawskiego? To coś trochę innego niż historie o Torze, Lokim itd., nawet jeśli częściowo wyrosło na bazie tych mitów.
Ale te mitologie, które wymieniłem w rankingu, są czymś co warto by było wziąć pod uwagę, jeśli chcielibyśmy spróbować czegoś nowego. Inne mitologie pozwalają na rozważenie nowych motywów, innego prowadzenia historii itd.
Mam nadzieję, że ten wpis się wam spodobał.
Osobiście, muszę się przyznać, że tworzenie tego rankingu było dla mnie dość trudnawe. Dosłownie w ostatniej chwili, w trakcie pisania, zdążyłem wywrócić podium do góry nogami, bo stwierdziłem, że jednak Filipiny są najlepsze, a Jorubowie nie oferują aż tyle, w porównaniu z pozostałą dwójką na podium.
No i jeszcze tworzenie grafik... Naprawdę, starałem się stworzyć kolaże składające się głównie z elementów krajobrazu i praktyk kulturowych związanych z daną mitologią/ludem (wszystko w domenie publicznej), ale naprawdę było trudno znaleźć odpowiednie grafiki na Canvie! W pewnym momencie musiałem się posiłkować Wikipedią! No i oczywiście pojawiają się także grafiki z różnych mediów, które używają danych mitologii.
Co wy myślicie o moim rankingu? Czy się z nim zgadzacie, a może byście ustawili go inaczej, być może nawet z innymi mitologiami. Napiszcie w komentarzach, jakie mitologie według was są używane za rzadko w fantastyce.
Do przeczytania!
Bibliografia:
Komentarze
Prześlij komentarz