Pióro jest silniejsze od miecza, ale co ze sztyletem? - Recenzja "Zbrodni i Magii" Katarzyny Wierzbickiej
Ohayo! a może Mazury!
Witam w kolejnym wpisie na moim blogu!
Dziś przychodzę do was z czymś, czego od dawna nie było. Dobra, nie było kilka miesięcy... albo prawie dwa lata, zależnie jak na to spojrzeć. Chodzi o recenzję, ale dość ciekawą, bo recenzję książki.
(Ten wpis był pisany na długo przed recenzją "Ołowianych dzieci", więc od ostatniej recenzji dzieliły mnie miesiące.)
A więc, nie przedłużając, zapraszam na recenzję książki "Zbrodnia i magia" Katarzyny Wierzbickiej.
Janka Kowalska jest początkującą pisarką, która uciekła przed narzeczonym i spontanicznie zgłosiła się na obóz pisarski, w trakcie którego ona i inni zgromadzeni mieli się uczyć pisania kryminałów. Cóż, skończyło się niezłym kryminałem, ale nie na kartach książki, lecz wynajętym domku.
Ach! No i sama Janka ma sekrety. Nie jest bowiem człowiekiem, a przynajmniej nie w pełni. A jej narzeczony jest wampirem, który chciał ją przemienić.
Czy Jance uda się rozwiązać zagadkę bez wyjawiania swoich (i nie tylko swoich) sekretów? Czy jej narzeczony ją przemieni? No i czy Seweryn dostanie smaczka za bycie dobrym chłopcem?
Cóż, jest tylko jeden sposób, by się o tym przekonać - przeczytać "Zbrodnię i magię"!
Gdzie iskry błyszczą - świat
Dla tych, którzy znają Kasię z przygód przedszkolnej sprzątaczki Agaty Filipiak, świat przedstawiony w "Zbrodni i magii" może wydać się znajomy. To bowiem ten sam świat, co w trylogii "Między światami", ze znanymi problemami Iskier, żelaznymi rządami Rady i wieloma innymi problemami. Nie jestem dokładnie pewien, w którym momencie dzieje się ta książka - przed pierwszym tomem czy już po drugim albo trzecim - ale jedno jest pewne, znajdziemy tu wiele znanych już nam elementów.
Ale ujętych z innej strony!
O ile bowiem Agata była postacią początkowo nieznającą świata Iskier, ludzi magicznie uzdolnionych, tak Janka doskonale zdaje sobie sprawę z panujących tu praw. I to też sprawia, że tym bardziej nie chce ona, żeby Rada ingerowała w śledztwo!
Bo Janka jest w połowie rusałką, która nie powinna żyć poza rezerwatem! A żyje i to od lat.
No i jest wiele innych zbrodni przeciwko prawu magicznych, które wychodzą na jaw w trakcie tej książki, przez co tym bardziej powinno się wszystko rozwiązać, zanim wparuje tu Rada i zrobi wszystkim lobotomię! Bo przypominam, zrobili już coś takiego całemu światu pod koniec drugiego tomu!
Autorzy też ludzie - postaci
Elementem, który zdecydowanie sprawił, że ta książka mnie kupiła, było to, że jest to książka do pewnego stopnia autotematyczna. Jest to książka o pisarzach, która przynajmniej częściowo dotyka tego, jak wygląda pisarska społeczność.
Mamy:
- Irka - pisarza fantasy, który uważa, że autor powinien pokazywać wszystko, zarówno to, co dobre, jak i złe. Do tego nie jest zbyt atrakcyjny, zarówno z zachowania, jak i wyglądu.
- Iwonę - właścicielkę wydawnictwa
- Klarę - autorkę historycznych romansów, których część fabuł zrzyna z niemieckich książek
- Marzenę - autorkę książek dla dzieci, która przyjechała na warsztaty wraz z córką... Choć nie powinna!
- Oliwię - fankę new-age piszącą poradniki o otwieraniu czakr czy innych rzeczach tego typu
- Paulinę - zgarniającą sukcesy autorkę erotyków, która jest typową "królową dram" i której prawie wszyscy nienawidzą
- Seweryna - pisarza kryminałów, który ma poprowadzić warsztaty. Prywatnie, bardzo ciapowaty wilkołak.
No i jest jeszcze Janka, autorka fantastyki, nasza główna bohaterka.
Ten przekrój postaci ukazuje różnego rodzaju spojrzenia na zarówno rynek wydawniczy, jak i samą sztukę pisarską. Pisarze tu nie są przedstawiani jak jakieś gwiazdy, a co najwyżej ci, którym jakoś się udało przebić. Pod warunkiem, że się udało, bo są tu jeszcze osoby, które niczego nie wydawały, oraz te, którym przebić się niezbyt udało.
Ten autotematyzm sprawia, że książka trafia całkiem dobrze do kogoś, kto też chce wydać. Ale czy trafiłaby do kogoś spoza pisarskiego światka?
Wątek konsensualny i boazeryjny
Jedną z ciekawych rzeczy w twórczości Kasi Wierzbickiej jest to, że zawsze znajduję tam najlepsze przykłady na potwierdzenie moich tez. Jakby nie patrzeć, pierwsze dwa tomy "Między światami" zostały przeze mnie użyte jako przykład tego, jak magia w fantastyce może się ujawnić, a potem schować. (Polecam mój artykuł: Fantastyka świata prymarnego - przyda się w dalszej dyskusji tutaj.)
To samo dzieje się też i tu.
Można bowiem wyróżnić dwa główne wątki, które początkowo wydają się pochodzić z dwóch różnych rzeczywistości:
- wątek konsensualny (dziejący się na planie rzeczywistości konsensualnej) - zabójstwo/a
- wątek boazeryjny (dziejący się na planie społeczeństwa boazeryjnego) - losy Janki i wisząca nad nią groźba gniewu Rady.
Jedno jest czymś pochodzącym z rejestru wydarzeń możliwych w normalnym świecie, ale to drugie już jest zdecydowanie fantastyczne.
Ale czy na pewno to jest tak mocno rozdzielone? Co, jeśli zabójcą jest ktoś magiczny? Albo jeśli w sprawę zacznie interweniować narzeczony Janki, który jest wampirem?
I nie zapominajmy, Janka nie jest jedyną magiczną osobą na warsztatach! Jest także Seweryn, który wydaje się chodzącym złamaniem wszystkich praw Rady, ale w tym wszystkim przypomina małego, zbitego szczeniaczka, więc efekt aureoli nie pozwala mi się na niego gniewać.
No i w tle dzieją się również inne rzeczy: oskarżenia plagiat, zdrady małżeńskie, magiczne narkotyki, pranie mózgów, wiecznie odwlekane wakacje...
Myślę, że taki sposób mentalnego kategoryzowania wątków, przynajmniej częściowo pozwala zachować pewne balansowanie na granicy światów.
Pisarza nie poznaje się po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy - krytyka
"Zbrodnia i magia" to całkiem dobra książka, ciekawa, dobrze rozwijająca znany nam świat wcześniejszej trylogii... ale jest mały problem. Moim zdaniem ta książka jest za krótka! I nie, nie chodzi o to, że chciałbym jeszcze dłużej pobyć w świecie słów napisanych przez Katarzynę Wierzbicką, lecz przede wszystkim o to, że ostatni akt jest przyspieszony do bólu.
I to jest o tyle bolesne, że cierpi na tym podstawa kryminału jako gatunku, czyli wyjawienie słynnego "kto to zrobił?". I nie miałbym problemów z tym, że normalna policja pod naciskiem ludzi (a może nie-ludzi) z Rady dąży do szybkiego zamknięcia śledztwa, ale oczekiwałbym, żeby Janka więcej czasu poświęciła na wyjawienie, kto był mordercą.
Bo, choć już w połowie książki miałem mocne podejrzenia, kto to był, chciałbym, żeby poświęcono na wyjawienie tego faktu więcej niż 3,5 strony! 3,5 strony, które przeszły bez większych fanfar, a niesie za sobą takie potencjalne konsekwencje, że aż szkoda mi osób w pobliżu.
Również osobisty wątek Janki kończy się, pozostawiając ambiwalentny posmak, jednak scena ta została o wiele lepiej rozwinięta. No i jest to zrozumiałe.
Ci, co już czytali, wiedzą, o czym mówię.
A więc ogólnie, cała książka niezła, tylko koniec trochę to psuje.
7/10.
Mam nadzieję, że ta recenzja wam się spodobała.
Czy już czytaliście "Zbrodnię i magię"? Jeśli tak, napiszcie komentarz, co o tej książce sądzicie.
Możecie także napisać, czy was do niej zachęciłem.
Do przeczytania!



Komentarze
Prześlij komentarz