Nie drzyj japy, mamy mapę! - Jak tworzyć mapy do fantasy?

  Ohayo! a może Śródziemie!

Witam w kolejnym wpisie na moim blogu.

Dziś przychodzę z kolejnym wpisem o fantasy... W sumie, tak mogę zaczynać jakieś 90% wpisów na tym blogu, bo piszę tu głównie o fantasy. Pisałem tu o różnych typach postaci, potworach, biomach... Lubię gadać o światotwórstwie!

Jednak dziś chciałbym porozmawiać o elemencie, który może być ważny w świecie fantasy, choć nie zawsze. Ten element istnieje na pograniczu diegezy i rzeczywistości i bywa równie ważny dla odbiorcy, jak i bohaterów w dziele.

Dziś będzie dość obrazowo, bowiem porozmawiamy o mapach!


Po co komu świstek ten papieru? - Mapy i ich rola w dziele

Mapy nie są niezbędne w fantasy. Wymagają one bowiem dużo pracy i umiejętności, które to wykraczają poza typowe kompetencje normalnego autora.
Ale jakie są tego zalety?
Przede wszystkim, mapa pozwala zarówno autorowi, jak i odbiorcom zwizualizować sobie świat. O ile bowiem możemy opisać podróż, to i tak nie przekażemy idealnie całej geografii danego miejsca.
Co więcej, jako odbiorcy nie wiemy zbytnio, jak wygląda cały świat. Mapy bowiem stosuje się zazwyczaj w przypadkach fantastyki świata wtórnego, zazwyczaj allotopii. Światy takie z zasady nie są znane odbiorcom, gdy po raz pierwszy spotykają się z dziełem, a są dopiero poznawane wraz z interakcją z tekstem.
mapa z gry Wiedźmin
autorstwa Karola Kowalczyka
Czy to oznacza, że mapa jest potrzebna?
Nie! Są dzieła, które nie posiadają swoich oficjalnych map, czego przykładem jest Wiedźmin, do którego mapy powstały bez jakiejś specjalnej współpracy z Andrzejem Sapkowskim. Najbliżej takiej współpracy był CD Projekt Red, który wykonał mapę pod wpływem kilku rad autora.
Sam Sapkowski nie jest zresztą fanem takiego światotwórstwa, które opiera się na sztywnych ramach geograficznych. Jak powiedział w felietonie "Niech ukaże się powierzchnia sucha":

"Nie zachęcam jednak do naśladowania purystów, którzy posuwają się do superrealistycznego kształtowania hydrografii swoich Never Never Landów metodą sikania na przyniesioną do domu kupę piachu. To gruba przesada, zważywszy, że żaden czytelnik takiego poświęcenia nie doceni, a każdy krytyk je wykpi."

Myślę, że jest to chyba najszczerszy fragment w całym tym felietonie, który zaczyna się zresztą od mówienia o rekordzie najdłuższego światotwórstwa, który wynosił 6 dni i "nie został dotychczas pobity i nie wydaje mi się, by próby bicia były specjalnie rozsądne". Można więc założyć też, że wszelkie późniejsze próby zachwalania idei tworzenia map są dla autora Wiedźmina tak samo szczere.
Nie wiem do końca, jak wyglądało jego pisanie. Może zrobił sobie jakąś próbną mapkę albo i nie. Nie mamy jednak żadnych źródeł, które sugerowałyby, że istnieje jakaś oryginalna, prawidłowa, autorska mapa Królestw Północy.

Jednak istnieją liczni inni twórcy, którzy zwracają dużą uwagę na mapy, przy tworzeniu swoich światów.
No i, co warto dodać, jeśli dzieło opiera się na wędrówce, stworzona zawczasu mapa może posłużyć jako sposób planowania dzieła. Gdzie jaki bohater zaczyna, gdzie się zatrzymuje, gdzie jest w danym momencie - to wszystko można rozpisać na mapie... albo kilku.
Oczywiście, to wszystko wymaga raczej zachowania architekta, kogoś kto planuje bardzo skrupulatnie, ale z drugiej strony można zawsze stworzyć mapę, którą można by zmieniać, gdy zmieniać się będzie samo dzieło.

Różne rodzaje map

Mapy są różne. Każdy, kto miał do czynienia z geografią w szkole, powinien to wiedzieć. A więc każdy powinien to wiedzieć!
Niektóre z nich pokazują ukształtowanie terenu, inne granice krajów, a jeszcze inne roślinność. W zależności, czego chcemy się dowiedzieć, możemy sięgnąć po różne mapy.
Na Wikipedii wyróżnia się kilka kategorii map. Pierwszym podziałem jest ten stworzony ze względu na szczegółowość - są mapy ogólnogeograficzne i tematyczne. Z kolei te tematyczne dzielą się na: 
  • społeczne
    • demograficzne - ukazujące populację, przyrost naturalny i strukturę społeczną
  • gospodarne
    • zasadnicza - opisująca rodzaje i położenie różnego rodzaju działek
    • zagospodarowania terenu
    • uzbrojenia
    • komunikacji
      • lądowej - mapa dróg
      • morskiej - mapa szlaków morskich
      • powietrznej - mapa szlaków powietrznych
    • przemysłu
    • rolnictwa
    • usług
  • przyrodnicze-fizjograficzne
    • geologiczne - ukazujące wiek skał
    • hipsometryczne - ukazujące ułożenie terenu, czasami błędnie nazywane mapami fizycznymi
    • hydrograficzne - ukazujące zbiorniki wodne, wraz z ich dopływami (w wypadku rzek) i ciekami (w wypadku jezior)
    • klimatu - opisujące klimat
    • szaty roślinnej
    • świata zwierzęcego
  • przyrodnicze-sozologiczne - opisujące wpływ człowieka na teren
    • ochrony środowiska
    • zagrożenia środowiska
  • polityczna - zaznaczająca podział polityczny danego obszaru na kraje lub mniejsze jednostki administracyjne (województwa, księstwa, stany...)

Zazwyczaj jednak większość z tych map jest niepotrzebna, zarówno autorowi, jak i odbiorcy.
W końcu, po co nam wiedzieć, że w jakiejś fantastycznej krainie są kamienie z epoki ordowiku? W ogóle, czy w tym fantastycznym świecie było coś takiego jak ordowik?

Mapa Śródziemia z https://github.com/k1tesurfen/mapome?tab=readme-ov-file
Licencja CC-by-SA-4.0
To chyba jedyna mapa Śródziemia, którą mogłem w pełni legalnie wykorzystać bez powoływania się na prawo cytatu. 

Jeśli spojrzymy chociażby na mapę Śródziemia, okaże się, że łączy ona cechy kilku map tematycznych, jednak dość ograniczone. Mamy tu zaznaczone ważniejsze krainy, góry, jeziora, rzeki itd., ale także lasy, miasta itp. Znajdziemy w niej wszystkie podstawowe informacje.

Ale osobiście uważam, że warto spróbować zrobić mapy tematyczne naszego świata. Głównie dlatego, że każda z nich dostarcza z osobna innych informacji, które są czytelniejsze, gdy góry nie przysłaniają kraju itd, a granica dżungli nie myli się z wyżyną. Myślę, że warto pomyśleć nad:
  • mapą polityczną - dla zrozumienia podziałów krajów i mniejszych rejonów
  • mapą hipsometryczną - dla zrozumienia ułożenia terenu
  • mapą klimatyczną/różnorodności roślinnej - dla zrozumienia, co gdzie rośnie, a tym samym, czego można się spodziewać po innych istotach
  • mapą transportu - dla wizualizacji dróg i innych ścieżek
Te mapy bowiem pokazują elementy, które mogą się nam przydać, tworząc świat.
Z kolei, na mapie już oficjalnej, którą można by było dać do książki, warto zaznaczyć:
  • granice krajów i/lub pomniejszych jednostek administracyjnych
  • rzeki, jeziora i inne duże zbiorniki wodne
  • brzegi kontynentów i wysp
  • ważniejsze miasta
  • łańcuchy górskie
  • ważniejsze krainy, lasy, środowiska itd.
Dzięki tego typu informacjom odbiorca będzie wiedzieć, gdzie co jest, mniej więcej w jakiej odległości itd.

Jak robić mapy - metody

Nim przejdzie się do teorii i tego, co gdzie umieszczać, warto zacząć od podstawowych informacji o tym, jakie są sposoby robienia map.
Otóż, mapę można narysować na papierze, digitalowo albo wykorzystać strony do tego przeznaczone. Każdy może wybrać sobie metodę, która pasuje mu najbardziej.
Ja osobiście nie jestem fanem odręcznego robienia map, gdyż: 1) linie na tych mapach wydają się zbyt okrągłe, nie wystarczająco roztrzęsione, by stanowiły poprawny brzeg, przynajmniej gdy ja je rysuję i 2) próba zrobienia kilku takich map (żeby rozrysować na nich różne elementy osobno) wymaga dosłownego narysowania kilku dokładnie takich samych map, co łatwe nie jest.
O wiele bardziej lubię pracę digitalowo, gdzie przy pomocy warstw można zmienić mapę polityczną w ekologiczną, po prostu przełączając warstwy. No i przy pomocy programu graficznego oraz niewprawionej do digitalu ręki o wiele łatwiej jest osiągnąć takie nierówne linie.
Istnieją jednak także specjalne strony poświęcone tworzeniu map:
  • Incarnate - program pozwalający na tworzenie różnych rodzajów map; umożliwia budowanie lądu (woda i ląd są dwoma różnymi przestrzeniami) i dodawanie znaczników.
    Istnieje wersja darmowa z ograniczoną ilością znaczników oraz wersja płatna, z większym do nich dostępem.
  • Azgaar Fantasy Map Generator - generator map, który pozwala na tworzenie bardzo kompleksowych map, na których można zaznaczać kultury, klimaty, granice państw itd. Można je także edytować, podwyższając albo obniżając teren, co sprawia, że mapy hipsograficzne są tu bardzo łatwe do utworzenia.
    Podobnie jak w wypadku programów graficznych, można się przełączać między różnymi "warstwami" mapy, tworząc mapy zawierające to, co się chce.
    Strona jest darmowa.
  • Roll for Fantasy - kreator map, w którym tworzy się mapy poprzez układanie płytek.
    Moim zdaniem jest to trochę skomplikowane, bo nie mamy przed oczami całego kształtu kontynentu lub wyspy.
  • Fantasy Town Generator - generator map miast. Bardzo szczegółowy, pozwalający na zaplanowanie miasta nawet do poziomu poszczególnych mieszkańców.
A to jedynie strony, które próbowałem własnoręcznie, do pewnego stopnia darmowe. A są jeszcze programy i strony, które coś kosztują, jak Wordercraft.

Osobiście, jeśli miałbym decydować, co jest najlepsze, stwierdziłbym, że Azgaar oferuje najlepsze mapy, które można podedytować pod swoje wymagania. Przede wszystkim, oferuje bardzo intuicyjną mapę hipsometryczną, co nie zdarza się często. Po prostu używasz "pędzla" podnoszącego teren, a widok ukształtowania terenu się zmienia. Z kolei mapy kulturowe czy polityczne to po prostu zamalowywanie terenów.
Bardzo intuicyjne.

Jeśli jednak chciałbym się bardziej pomęczyć, wybrałbym połączenie Incarnate i programu graficznego. Po prostu zrobiłbym mapę w Incarnate (prostą, zaledwie rys lądów), a następnie obrysowałbym ten zarys w programie graficznym i wykorzystując warstwy, utworzyłbym różne rodzaje map: polityczną, ekologiczną itd. Oczywiście, mapa hipsometryczna wymaga o wiele więcej przemyślenia, więc prawdopodobnie przed jej zrobieniem bym się powstrzymał.
A czemu nie możnaby było zrobić całej mapy w Incarnate, oprócz faktu, że nie ma tu takie pracy nad warstwami? Przede wszystkim to, że darmowy Incarnate ma zastrzeżenie prawne niepozwalające używać ich map w celach komercyjnych. Do tego dochodzi także brak możliwości tworzenia granic, co uniemożliwia tworzenia map politycznych, gdzie podziały te są najważniejsze.
(Poprawka: granice już są, ale niekoniecznie dobrze widoczne!)

Ale z drugiej strony, jeśli potrzeba nam mapki, którą mamy wykorzystać sobie samemu (tworząc historię, a nie umieszczać ją na stronach książki czy coś takiego), Incarnate daje chyba wystarczające możliwości.
A później zawsze można poprosić jakiegoś grafika, by to przerysował ładnie.

Mapa jako naczynia połączone

Przejdźmy wreszcie do pewnych zasad tworzenia map.
A mianowicie tego, że pewne rzeczy na mapach są ze sobą powiązane i występują obok siebie.
Przede wszystkim, warto wspomnieć o naturalnych granicach, a więc granicach jednostek administracyjnych, które powstają na bazie naturalnych przeszkód. Dobrym i bliskim nam przykładem jest Odra, której 161,7 km jest tożsame z granicą polsko-niemiecką. Po prostu uznano, że Odra ma stanowić, przynajmniej w tym odcinku, granicę. Innym przykładem takich granic są granice oparte na granicach wybrzeża, choć wiele państw ma terytoria morskie. Trochę trudniejsze do określenia z kolei są naturalne granice oparte na górach, bo czy cała góra lub łańcuch górski jest na terytorium danego kraju, czy też granica przechodzi przez połowę albo inną część gór. Podobnie, choć nie do końca może być z jeziorami, których brzegi mogą być namacalnymi granicami, nawet jeśli oficjalna granica miałaby przechodzić przez środek zbiornika wodnego.
Oczywiście, większość krajów nie ma granic złożonych jedynie z granic naturalnych. Chyba jedynymi wyjątkami są kraje wyspiarskie, które oficjalnie nie dzielą granic z żadnymi innymi państwami. Jednak poza nimi, nie ma chyba żadnych krajów tak naturalnie chronionych, aby wszystkie ich granice były naturalnymi granicami.
Ale nie oznacza to, że nie warto przemyśleć roli granic naturalnych, jeśli tworzymy mapę naszego świata.

A skoro już o rzekach wspomniałem, warto wspomnieć, że rzeki są poniekąd wyznacznikami ukształtowania terenu. Płyną one bowiem z terenów położonych wyżej, a tereny niższe aż w końcu uchodzi do morza albo jeziora. Dlatego też w Polsce, kraju o morzu na północy i górach na południu, wszystkie rzeki płyną na północ.
Warto także pomyśleć o tym, że rzeki mają swoje dopływy, kolejne rzeki do nich wpływające. W efekcie tworzy się dorzecze, które sprawia że początkowy strumyczek przemienia się w wielką rzekę.
A rzeki są związane mocno z cywilizacją. Większość miast, szczególnie tych starych, powstaje w pobliżu rzek, zarówno w powodu dostępu do wody, jak i faktu, że rzeki te mogą stanowić tory komunikacji wodnej.
 A więc, tworząc rzeki, należy najpierw pomyśleć o ułożeniu terenu, który sprawia, że rzeka płynie w taki a nie inny sposób, a później zastanowić się nad miastami rozsianymi wzdłuż tej rzeki.
Bo, jakby nie patrzeć, większość większych miast (w tym słynnych stolic) miało dostęp do rzek, co umożliwiało ich prosperowanie.

Inną rzeczą jest wpływ gór. Góry, podobnie jak jeziora, powstają pod wpływem geologicznych procesów, które zazwyczaj nie będą miały takiego wielkiego wpływu na codzienne życie świata. W końcu, o ile nie piszemy o wędrówce kontynentów, górotwórcze ruchy tektoniczne nie będą aż tak ważne.
Ale same góry są ważne, gdyż mają wpływ na klimat. Zachowują one wilgotne powietrze po jednej swej stronie, przez co druga strona jest suchsza. Taki cień opadowy wydaje się niezbyt wielki w przypadku polsko-czesko-słowackich Tatr, ale już w kontekście Himalajów okazuje się bardzo wpływowe, gdyż powoduje to pustynnienie Doliny Kaszgarskiej.
Innymi słowy, góry mogą stanowić całkiem sensowną granicę między bujną dżunglą a pustynią!

A jeśli chodzi o klimaty... Klimaty w rzeczywistym świecie najczęściej są porozmieszczane poziomymi pasami od równika po bieguny. Im bliżej równika, tym cieplej i mniej zmian pogody w czasie roku. Dlatego dżungle mają wieczną porę deszczową, położone dalej sawanny mają porę deszczową i suchą, a Europa ma cztery pory roku.
Przy czym, jeśli działa jakaś magia, klimat może się nie zachowywać w ten sam sposób.

Różnica między planem a piaskownicą

Przy tworzeniu map łatwo dostać choroby światotwórczej. W końcu, tworząc mapę nie możemy myśleć jedynie o tym, co dziać się ma w dziele. Nie można bowiem oczekiwać, że wszystkie tereny położone na widocznym prostokącie będą odgrywać ważną w nim rolę. No, ale trudno się powstrzymać przed tworzeniem jakichś niesamowitych krain...
Należy jednak zwrócić uwagę na to, że istnieją różne sposoby tworzenia map, a tym samym związanego z nimi światotwórstwa.
Są mapy, które przypominają listę fabularnych zahaczek, które rozpoczynają przygody. Każda kraina istnieje tam po to, by stanowić osobną przygodę, tak, jak dzieje się to w grach. Tam każde miejsce jest zrobione po to, by zapewnić coś, czym gracz mógłby się zająć. Dlatego też każde miejsce na mapie w takim WoWie jest nastawione na zapewnienie pewnych zahaczek, jeśli nie wprost zadań, które gracz może rozwinąć w quest-chainy.
Takie rzeczy są całkiem ciekawe, jeśli projektuje się grę (albo kampanię RPG), gdzie gracze mogą pójść w dowolnym kierunku.

Tymczasem dzieła pokroju książek czy filmów nie muszą mieć tak szczegółowo rozplanowanych światów, bo narracje w nich są w miarę linearne, a więc autor wie, gdzie będą bohaterowie, co pokaże itd.
Tylko czy jest sens tworzyć wszystko dookoła, skoro i tak zamierza się pokazać tylko mały wycinek?
Przede wszystkim, tworząc świat, należy pamiętać, żeby wyglądał on, jakby mógł istnieć nawet bez dzieła. To właśnie sprawia, że allotopie mogą wydawać się bardziej rzeczywiste od rzeczywistego świata, jak to mawia Krzysztof M. Maj. A żeby świat wyglądał, jakby istniał nie tylko w czasie dzieła, powinny w nim istnieć elementy, które nie są tam tylko po to, by być w dziele.
mapa z Reddita
Bo, jeśli spojrzymy na mapę Śródziemia, okaże się, że podróż Drużyny Pierścienia (a wcześniej Hobbitów) zajmowała jedynie mały wycinek całego Śródziemia. A mimo to Tolkien zawarł na mapie nie tylko elementy, które niejako pozostały z Hobbita (Góry Siwe, Mroczną Puszczę czy Samotną Górę), ale także tereny na dalekim wschodzie (Rhun), które nijak nie miały żadnego wpływu na wydarzenia jego trylogii ani jego poprzedniej książki. Ale świat nie zamykał się jedynie na tym, co było w Hobbicie i Władcy Pierścieni.

Choć ktoś mógłby powiedzieć, że Tolkien nie jest zbyt dobrym przykładem, bo kto jak kto, ale dla niego książki były pretekstem do światotworzenia, a więc jego świat był o wiele większy niż to pokazywał w powieściach.
Ale być może wśród was są też i tacy, którzy, jak Tolkien, najpierw tworzą wielki świat, aby następnie osadzić w nim jakąś historię, która by go ożywiła.
I tym sposobem można przejść do dwóch sposobów myślenia o światotwórstwie. Są bowiem takie osoby, które wymyślają świat już z myślą o historii, podczas gdy inni tworzą najpierw świat, a dopiero później zastanawiają się nad historią. Ta ostatnia metoda łatwo przeradza się w chorobę światotwórczą, jednak skoro u niektórych to działa, kim ja jestem, żeby całkowicie tego zabraniać?

Metoda na Polskę, czyli jak się ograniczać światotwórczo

O tym, jak światotworzyć z myślą o tym, że w świecie ma się coś dziać, pisałem już ponad rok temu (jesienią 2024) i podawałem tam kilka metod. Wśród nich jest, jak ja to nazwałem, metoda na Polskę.
Metoda ta bierze swą nazwę od tego, że nasz kraj jest otoczony z trzech stron obcymi krajami, a na północy ma morze... po którego drugiej stronie jest kolejny obcy kraj. A wszystkie te kraje miały wpływ na Polskę:
  • Litwa, Białoruś i Ukraina były niegdyś częścią Polski, aż osiągnęły one niepodległość w wyniku takich czy innych przemian, nie mówiąc już o tym, że wcześniej przecież wojowaliśmy z niektórymi z tamtejszych ludów (Ruś Kijowska, a więc taka "proto-Ukraina")
  • Szwecja najechała Polskę w XVII wieku
  • z Niemcami od wieków łączyły nas bardziej lub mniej przyjazne stosunki, zaczynając od oferty Ottona (słynny zjazd gnieźnieński), poprzez sprowadzenie na Prusy Krzyżaków (którzy utworzyli Prusy, których spadkobiercami są współczesne Niemcy), a na zaborach kończąc.
  • Czechy z kolei były miejscem, z którego przyjęliśmy chrześcijaństwo, a więc polityczną nobilizację i immunitet przed atakami w celu siłowej chrystianizacji
  • Rosja z kolei była wielką potęgą militarną, przeciwko której prowadziliśmy wojny co najmniej od XVII wieku, a w XVIII wieku dokonała zaborów
Tylko o Słowacji nic nie umiem powiedzieć, bo moja szkolna wiedza na temat historii jest niewystarczająca. 
Jednak każdy z obecnych sąsiadów Polski odgrywał jakąś rolę w jej historii. Oczywiście, niegdyś mieliśmy za sąsiadów także Austrię (czyli inną wersję Niemiec), Węgrów (nasze bratanki), Turcję (wzór szacunku dla Lechistanu!) i inne kraje, które odegrały rolę w naszej historii. No, ale tych krajów na mapie Polski już nie ma! Dzielą nas od nich mniej lub bardziej liczne kraje.

A więc na czym polega owa "metoda na Polskę"? Otóż, staramy się wiedzieć jak najwięcej o głównym miejscu, tym, w którym dzieje się akcja, a o miejscach obok, tak gdzieś połowę, ze szczególnym uwzględnieniem relacji z tym jednym miejscem. Tym miejscem może być miasto, kraj itd.

Ale co, jeśli akcja dzieła nie jest statyczna i bohaterowie podróżują nie tylko po jednym kraju czy mieście, ale i po wielu?
Cóż, to buduje kilka różnych rodzajów miejsc:
  • miejsca odwiedzane przez bohaterów w trakcie podróży - staramy się wiedzieć wszystko
  • miejsca otaczające miejsca odwiedzane (zgodnie z "metodą na Polskę" - około 30-50% wiedzy, ze szczególnym uwzględnieniem relacji z miejscami odwiedzanymi
  • miejsca, z których pochodzą różni bohaterowie, ale nie są one pokazane - pogłoski, pojedyncze informacje
W efekcie możemy przemyśleć mniej więcej, co jest ważne, a co nie.
A jeśli boicie się, że czytelnik zauważy, że w jakiejś części świata "nic nie ma" i "nic się nie dzieje", to się nie bójcie. Nie każda część mapy musi być usiana niezwykłościami, czego przykładem jest to, że sami Amerykanie żartują, że w stanie Indiana nic nie ma.

Och! I oczywiście, ilość wiedzy o tym wszystkim niekoniecznie przekłada się na to, ile rzeczy zawrzemy w mapie albo w całym dziele. Bo mapa to tylko mapa i tylko pokazuje, gdzie co jest.
Ale wiedza o danych miejscach jest przydatna, przy robieniu map.

Jak lore wpływa na mapę?

Lore, które tworzymy, w oczywisty sposób będzie miało wpływ na mapę, gdyż ukształtowanie terenu na niej oddane, jest częścią owego lore. Jednakże jest tu także coś jeszcze.
Otóż, kultura i natura są naczyniami połączonymi. To, jaki jest klimat i otoczenie, wpływa na to, jak rozwijać się będzie cywilizacja, a cywilizacja z kolei przekształca przyrodę dookoła. I tu nie chodzi jedynie o powiązanie rzek z rozwojem miast, ale także innymi czynnikami.
domena publiczna
Chociażby wikingowie, czyli, dokładniej, wywodzący się ze Skandynawii piraci, którzy napadali na przybrzeżne miasta w Europie, byli zjawiskiem, które wykształciło się z powodu skandynawskich pór roku, a także braku ziemi uprawnej w tych rejonach. To zaś sprawiało, że nie można było sobie pozwolić na zbytnie rozdrabnianie spadków w postaci terenów uprawnych, a więc drudzy, trzeci itd. synowie musieli znajdować inne sposoby utrzymania się. No i znajdowali w ten sposób nowe tereny, gdzie się osiedlali, gdyż legenda o Mieszku I, jako wikingu nie jest jedynym przykładem takich pogłosek. Wręcz przeciwnie, wikingowie osiedlali się na prawie wszystkich brzegach Europy. A same najazdy, które nie kończyły się zagarnięciem terenów, a jedynie zagarnięciem kosztowności, miały być wiązane z tym, że Skandynawowie mieli się nudzić zimą, gdy nie było co robić na roli, a przybrzeżne osady innych ludów miały być w miarę słabo chronione.
A więc era wikingów była efektem klimatu i ukształtowania terenu, które skłoniły Skandynawów do ekspansji.

Z kolei kraje takie jak Polska czy Ukraina były położone na terytoriach bardzo sprzyjających uprawom, co dawało im szansę na całkiem dobry rozwój. W końcu, Polska była niegdyś zwana Spichlerzem Europy, gdyż produkowaliśmy całkiem dużo zboża. Ale to też sprawiało, że te sprzyjające rolnictwu tereny były łakomym kąskiem dla innych mocarstw, tym bardziej, że dominacja nizin, która sprzyjała rolnictwu, nie stanowi zbyt wielkiego problemu dla wojsk, co zdecydowanie ułatwiało te wszystkie rozbiory.
A więc tereny funkcjonujące dobrze z powodu rolnictwa mogą być obiektem sporów między krajami, a więc być może będą o nie wojny.

A wiele budowli miało okazję powstać tylko dlatego, że w pobliżu akurat znajdowały się takie, a nie inne skały. Na przykład marmur we Włoszech był chociażby z Toskanii.

Inaczej mówiąc, to, jakie są warunki geograficzne, może wpływać na to, jak będzie wyglądać sytuacja w danym miejscu.

Istnieje także druga strona medalu. Przede wszystkim kultura wpływa na geografię poprzez nomenklaturę. Jeśli język elficki przypomina celtyckie, a jakieś miejsce jest elfickie albo nosi wyraźne ślady elfickości, w tamtejszych nazwach mogą pojawiać się słowa przypominające języki celtyckie. Chociażby może pojawić się słowo "Avon" (czytane tak samo jak nazwa firmy sprzedającej kosmetyki), czyli "rzeka", albo inne słowa o rodowodzie celtyckim.
Z kolei w miejsce inspirowane Grecją będzie mieć nazwy miejsc bardziej podobne do greki.
Dlatego też zawsze określam na początku, jakimi językami będzie się inspirować dana grupa czy nacja.
I to jest chyba najważniejsza porada dotycząca map: zaplanujcie mniej więcej to, w jakim stylu są nazwy miejsc w danym rejonie. Czy cały kontynent ma nazwy w jednym języku, a może w różnych? Jakich?

Czy mapy są eurocentryczne?

Na koniec chciałbym wspomnieć o tym, że mapy w fantasy bardzo często mają tendencję do kopiowania pewnych wzorców z Europy... Całkiem dużo dzieł fantasy dzieje się na zachodnim wybrzeżu kontynentu, co jest ciekawe, gdyż... Europa jest w rzeczywistości zachodnią częścią rzeczywistego kontynentu, jakim jest Eurazja, a więc też nie ma wschodniego wybrzeża. Zamiast tego jest dalszy ciąg kontynentu, Azja, która była obiektem orientalizmu i rasizmu od czasów starożytnych. Ileż to niezbadanych, dziwnych rzeczy miało się dziać w tej Azji? Gryfy? Dziwne rasy? Potwory? Wszystko to można było znaleźć właśnie tam!
I poniekąd mapy fantasy reprodukują tą zależność tworząc nieznane, niezbadane krainy na wschodzie, o których nikt zbytnio nie mówi i nikt tam nie zagląda.
źródło: Warhammerowa Wiki

I muszę się zgodzić, czasami ma to sens. Chociażby Mundus, świat Warhammera Fantasy, jest bardzo podobny do Ziemi, a więc to, że alloeuropejska część, na której dzieją się najbardziej znane wydarzenia, jest zachodnią częścią kontynentu, nie powinno nas dziwić.
Jednak warto czasami dla odmiany trochę zamieszać i osadzić wydarzenia na wschodzie kontynentu. Jeśli tylko się zechce, oczywiście.

Och! A skoro już mowa o sprawach postkolonialnych... warto również wziąć pod uwagę to, skąd się mogą brać "inne rasy", a więc osoby nie będące tego samego koloru skóry, co reszta, z podobnych względów co Afrykańczycy. W sensie, myślę, że informacje, że tacy ludzie istnieją w świecie i dawanie ich w małych ilościach (adekwatnych do globalizacji danego świata) umożliwi zamknięcie ust krytykom twierdzącym, że fantasy jest rasistowskie.
Plus, jeśli umieścicie na mapie kraj, w którym mieszkają osoby czarnoskóre, możecie to wykorzystać, żeby bez większych problemów dodawać takie postaci, nawet jeśli większość mieszkańców krain pokazanych na mapie jest "biała" albo (ironio, przybywaj!) "kaukaska". Wiecie, Zerikania i Zangwebar istnieją w Wiedźminie, więc teoretycznie dałoby się w ten sposób zorganizować reprezentację...
Albo możecie w ogóle zrezygnować z alloeuropejskości krain przez was opisywanych!
Bo choć fantasy jest mocno oparta na legendach i mitach europejskich, nikt nie zabroni was inspiracji innymi kulturami.

I to by było chyba na tyle.
Mam nadzieję, że ten wpis się wam spodobał i coś z niego wynieśliście.
Do przeczytania!

Komentarze

Popularne posty