Rozplanuj książkę na Nowy Rok metodą tabelki - Plot Grid

 Ohayo! a może Szkockie Highlandy?

Witam w kolejnym wpisie na moim blogu. Ma to być pierwszy mój wpis w nowym, 2026 roku! Trzeba więc przygotować coś ciekawego, by wejść w ten rok jak najlepiej.

A więc pozwólcie, że zrobimy tak, jak to robili Rzymianie, którzy przenieśli początek roku z marca na styczeń, by być przygotowanym na to, co ma nadejść później w roku. Rzymianom chodziło o przygotowania sił militarnych, żeby były gotowe na miesiąc boga wojny, Marsa, czyli marzec, ale ten blog nie jest o wojskowości, lecz o kulturze, zazwyczaj z punktu widzenia kogoś, kto aspiruje do bycia autorem.

A więc powiedzmy, że ten post ma na celu przygotowanie nas do pisania. Być może ktoś z was postanowił, że w nowym roku napisze wreszcie książkę, więc planowanie może się przydać.

A jeśli ktoś już zaczął pisać, bo jest (najwcześniej) 7. stycznia i co najmniej 6 dni nowego roku, przez które można było pisać, już minęło, myślę, że i tak warto przeczytać ten wpis. Wszakże dotyczy on metody planowania całkiem ciekawej, która pozwala nam rozpisać dzieło bardziej wnikliwie niż plan akcji, którego uczyliśmy się w szkołach.

Chodzi mianowicie o plot grid.

Rodzaje pisarzy pod względem planowania

Oczywiście, nie każdy pisarz podchodzi do planowania w ten sam sposób. Są tacy, którzy rozplanowują sobie wszystko, ale i tacy, którzy piszą bez żadnego planu. Te dwie grupy noszą różne nazwy, ale zdecydowanie najlepszą moim zdaniem nomenklaturą jest ta zaproponowana przez George'a R.R. Martina: architekci i ogrodnicy. Architekt to ktoś taki, kto działa według ściśle ustalonego planu, ma swój projekt i się go trzyma, bo przecież nie może zrobić krzywych ścian ani nierównego dachu. Z kolei ogrodnik sadzi nasiona i pozwala im rosnąć, rozwijać się.
Inaczej mówiąc, architekt ma plan i się go trzyma, podczas gdy ogrodnik pozwala historii żyć własnym życiem. Czasami ma to swoje złe strony, bo sam Martin, który uważa się za ogrodnika, przyznał, że w ten sposób uśmiercił postać, która przydałaby się w obecnie pisanych książkach... Jak myślicie, czy dożyjemy Wichrów Zimy?
Ale, oczywiście, to nie jest tak, że każdy jest albo tym, albo tym. Wiele osób jest zapewne gdzieś po środku spektrum. Ja osobiście zawsze mam jakiś plan, ale historia jakimś cudem zawsze żyje własnym życiem, nawet jeśli wyznaczone przeze mnie podpunkty są wypełniane.
Ba! Zawsze w trakcie pisania mogą pojawić się jakieś nowe pomysły, przez co plan się trochę zmieni. Nawet najzagorzalsi zwolennicy planowania tego doświadczają.

Ale plan ma też inne zalety niż tylko planowanie tego, co zamierza się napisać. Plan może również posłużyć do określenia pacingu w już napisanym dziele (to znaczy: 1. drafcie), a więc czasami nawet warto by było zrobić taki plan już nawet po napisaniu całego dzieła.
A dzisiejszy sposób planowania jest zdecydowanie bardzo w takich rzeczach pomocny.

Plot Grid - co to?

Plot Grid to sposób planowania oparty nie na linearnej liście wydarzeń, ale na tabelce.
Wciąż mamy do czynienia z linearnym rozwojem historii, ale jest ona rozłożona na więcej elementów. Możemy zwrócić uwagę na to, kiedy i gdzie dzieje się dany rozdział. No i możemy podzielić fabułę na wątki, co pozwala na przyjrzenie się każdemu z nich z osobna.
Ale może zacznijmy od tego, jak taki plan wygląda.
Jest to po prostu tabelka (w Excelu, na papierze albo gdzieś indziej), w której wpisuje się informacje związane z rozdziałem albo sceną. Każdy może zdecydować, jak bardzo skrupulatnie wszystko opisze. Dla kogoś data będzie ważna, dla kogoś nie. Dla kogoś punkt widzenia będzie ważny, a dla kogoś nie.
Ważny jest jednak podział na to, jakie wątki się pojawią. Jeśli pisze się powieść, z pewnością będzie się miało do czynienia z wieloma wątkami.
I z pewnością już na wstępie będziemy znać przynajmniej kilka wątków, które chcemy zawrzeć w historii. To będzie główny wątek, który będzie popychać historię do przodu, jak na przykład śledztwo w kryminale, ale także pewne wątki poboczne: rozwój bohaterów, ich relacji, odkrywanie świata itd.
To wszystko po prostu zapisujemy w tabelce. Nie każdy rozdział musi zawierać wszystkie wątki, bo nie każdy rozdział dotyczy wszystkich rzeczy. Nawet jeśli bohaterowie pozostaną w dokładnie takim samym składzie i w tym samym miejscu, to, co będą robić, co odkryją itd. może się różnić. Raz będzie okazja do rozwoju relacji między bohaterami, a raz na rozwój innego wątku.
W ten sposób możemy zaobserwować i zaplanować rozwój tychże wątków. Czy coś rozwija się za szybko albo za wolno? A może zbyt bardzo to przeskakuje? Czegoś może brakuje?
Plot Grid wizualizuje to o wiele lepiej niż normalny plan zdarzeń.

Jak to planować?

Plot Grid to wizualny sposób planowania dzieła, tak samo jak plan zdarzeń w postaci listy, koła albo w jeszcze innym kształcie.
Jest więc czymś innym niż monomit, schemat trzech aktów, podróż bohaterki albo inny tego typu schemat. Jest czymś innym, co znaczy tyle, że może występować obok, jako sposób przedstawiania tych schematów narracji, a więc można użyć któregokolwiek z nich przy Plot Gridzie.
Jeśli lubimy planować korzystając z jakiegoś schematu, możemy użyć go w Plot Gridzie. Powiem więcej, można nawet zrobić sobie osobną kolumnę na to, jaki to jest krok w danym schemacie, dzięki czemu ma się większą świadomość, jak dużo rozdziałów/scen z danej kategorii mamy przygotowane. To może się przydać, szczególnie wtedy, gdy używany przez nas schemat korzysta z procentów, by oznaczyć, jak długo dana część historii ma trwać.
A więc sprawdzi się to w chyba każdym możliwym schemacie, jaki przychodzi mi do głowy.

Zady i walety - ocena Plot Gridu.

Plot Grid jest całkiem dobrą metodą planowania.
Jej największa wada to zarazem jej największa zaleta. Plot Grid pozwala na bardzo szczegółowe rozpisanie dzieła z podziałem na liczne wątki, dzięki czemu można rozpisać całe dzieło, a nie tylko zrobić jakiś powierzchowny plan. To jednak może wydać się przytłaczające, gdy nie mamy pomysłu, by wszystko tak zaplanować.
No i w samej jakże szerokiej tabelce również można się zagubić. To może być za wiele informacji na raz.
Wszakże, choć mówimy tu o porządnym zaplanowaniu książki jako czymś pozytywnym, ktoś może woleć plan bardziej luźny, który mówi mu tylko, że w tym rozdziale bohaterowie spotykają się z tą postacią. A to, co z tego wyniknie, należy do 1 draftu, etapu rzeczywistego pisania.
No i oczywiście, są także osoby, które nie planują albo ich plany są bardzo dziurawe, składające się z może kilku podpunktów na całą książkę, i łatają one te dziury na bieżąco w trakcie pisania.
Osobiście, ja chyba należę do takich osób, które mają zaplanowany najbardziej 1 akt, bo wiem, co musi się wydarzyć, aby zadziało się to, to i tamto. Niemniej, gdy już przechodzę do aktu 2., mój plan staje się o wiele luźniejszy i muszę wymyślać, jak przejść od punktu A. do punktu B.. Dlatego też nie wyobrażam sobie całkowitego zaplanowania dzieła od A do Z,  bez pominięcia którejś z liter po środku.

Jednocześnie jednak nic nikomu nie powinno przeszkadzać, żeby użyć tego narzędzia do tego, by sprawdzić pacing i rozłożenie wątków w trakcie drugiego draftu (albo trochę po nim). Moim zdaniem to idealny sposób, by sprawdzić rozwój książki.
Można na przykład dodać kolumnę z ilością stron na dany rozdział, a następnie podzielić rozdziały na części z danego schematu narracji, który wykorzystujemy. Dodane do siebie fragmenty powinny razem tworzyć mniej więcej podobny podział, jak to się dzieje według danego schematu, jeśli oczywiście wykorzystujemy schemat z procentami.
W metodzie Save the Cat będzie to:
  1. Scena otwierająca - 1 scena
  2. Podanie tematu - 1 scena
  3. Wprowadzenie - około 10% całego dzieła
  4. Katalizator - 1 scena, na końcu wprowadzenia
  5. Debata - 10% całego dzieła
  6. Wejście w drugi akt - 1 scena
  7. Wątek B - wiele scen rozsianych po 2 akcie
  8. Gry i zabawy - 30% całego dzieła
  9. Midpoint - 1 scena w środku dzieła
  10. Nadciąga zło - około 25% całego dzieła
  11. Wszystko stracone! - 1 scena
  12. Ciemna noc - około 5% dzieła
  13. Wejście w trzeci akt - 1 scena
  14. Finał - 19%
  15. Obraz zamykający - 1%
Oczywiście, trochę trudno będzie zrobić idealnie tak, jak jest to w rozkładzie, bo tylko połowa z tych scen ma przypisane procenty i ich wartość jest równa już 100%. Ale jeśli będą to w miarę podobne wartości, a co więcej, mniejsze od tych podanych powyżej, myślę, że pacing jest OK.

Do tego dochodzi także całkiem sensowny sposób śledzenia historii z kilkoma bohaterami, których losy splatają się dopiero później w dziele. O wiele łatwiej jest patrzeć na ich historie (i pacing tych historii), gdy nie zlewają się na planie w jedno.

Reasumując, Plot Grid to całkiem ciekawa metoda planowania, którą z chęcią spróbuję, zarówno do planowania 1. draftu, jak i poprawiania tego drugiego.
A wy, mieliście już kiedyś styczność z tą metodą? Jeśli tak, jak wam się sprawdziła? Napiszcie w komentarzu.
Do przeczytania i szczęśliwego Nowego Roku!

Komentarze

Popularne posty