Najgorsza super moc, której nie chcę widzieć! - Super Inteligencja
Ohayo! a może Ulm!
Witam was w kolejnym wpisie na moim blogu.
Dziś zajmiemy się superbohaterami, a dokładniej jednym rodzajem supermocy, który jest dla mnie wprost nieznośny, zarówno jako idea, jak i zwyczajowe wykonanie. Supermoc ta ma o wiele więcej potencjału do wywoływania rozmów o podłożu politycznym czy światopoglądowym niż inne, wciąż pozostając elementem w pełni fikcyjnym.
Porozmawiajmy więc o superinteligencji.
PS.: Ten post będzie skakał po różnych uniwersach superbohaterskich (nie tylko Marvelu i DC), więc możecie się czuć troszkę zagubieni.
Czym jest super inteligencja?
Zacznijmy od tego, czym jest omawiana dziś super moc.
Super inteligencja to... super moc sprawiająca, że jej posiadacz jest super mądry.
Należy tu rozróżnić bycie super mądrym, bo po prostu jest się super geniuszem, a byciem super mądrym, bo ma się taką super moc. Postaci takie jak Peter Parker, Reed Richards czy Tony Stark są geniuszami, ale to nie jest wynik ich super mocy. Peter jest super-silny i super wytrzymały, ma czynnik leczący i zdolność wpływania na siły Van Der Waalsa w bardzo bliskim otoczeniu, jednak nie ma super inteligencji. Reed Richards jest z kolei bardzo elastyczny i rozciągliwy. Tony Stark z kolei, w zależności od wersji, albo jest technopatą, albo nie ma żadnych super mocy. Super inteligencja jako super moc jest czymś innym, czym mogą się pochwalić takie postaci jak Billy Batson (Shazam), Chase Davenport (Szczury Laboratoryjne) czy Armando Muños (Darwin z X-Menów) w okresie szkolnym. Wśród listy ich super mocy znajdziemy właśnie super-inteligencję, choć Darwin może mieć wszystkie super moce, gdyż po prostu się przystosowuje do danej sytuacji. A w szkole przetrwanie było związane z inteligencją...
No i właśnie! Na czym dokładnie polega ta super inteligencja? Jak to działa?
No, właśnie, z tym jest problem, bo mam wrażenie, że większość ludzi nie rozumie do końca, czym jest sama inteligencja. Z tego właśnie powodu nie zacząłem od definiowania inteligencji. Inaczej nie byłoby twistu!
Ale zacznijmy po kolei.
Inteligencja często utożsamiana z wiedzą, co nie do końca jest prawdziwe. Przede wszystkim, wiedzę się zdobywa, a inteligencja wydaje się czymś wrodzonym, a już na pewno nie czymś, co ulega aż takiej zmianie. W trakcie życia można pozyskać dużą wiedzę, ale nie oznacza to, że inteligencja jest czymś, co można wyuczyć. Bardziej, wytrenować.
Do tego dochodzi proste rozróżnienie: wiedza to zbiór informacji, podczas gdy inteligencja to umiejętność rozwiązywania problemów. Można nie mieć wiedzy, jak działa telefon komórkowy, ale to nie znaczy, że nie można być jednocześnie osobą inteligentną. Bo przed telefonami ludzie też byli inteligentni... Wiedza jest kontekstualizowana w ramach danego okresu - dziś wiemy o rzeczach, o których ludzkość nie wiedziała 200 lat temu, jak na przykład o bakteriach, jednak nie oznacza to, że nagle ludzie z XIX wieku byli mniej od nas inteligentni.
Ale z drugiej strony, inteligencja może prowadzić do niebezpiecznych eksperymentów, jeśli nie ma się uprzednio wiedzy, jak bardzo to jest niebezpieczne.
I tu pozwolę sobie już wytknąć jedną wadę przedstawiania super inteligencji w różnych dziełach. Otóż, jeśli bohater egzystuje w formie bez super mocy i z tą super mocą, często widać wyraźne różnice w wiedzy między tymi formami. Ben Tennyson przemienia się w Łebkraba albo Szarą Materię, gdy chce/musi w jakiś sposób coś zmajstować. Coś, co wymaga tak zwanego "know-how", czyli "wiedzy jak". I skąd miał tą wiedzę, jeśli nie miał jej wcześniej?
I to pojawia się całkiem często, gdy super inteligencja jest zdolnością włączaną lub wyłączaną.
Oczywiście, są pewne różnice. Chociażby David Alleyne (Prodigy z X-Menów) ma zdolność kopiowania wiedzy od osób, które znajdują się w jego pobliżu. To znaczy, że ma taką samą wiedzę, jak osoba obok... I chyba do wiedzy wliczają się również wspomnienia. W każdym razie, Prodigy może nagle zyskiwać (i tracić) wiedzę, bo jego moc to kopiowanie wiedzy.
Ale wiedza to nie inteligencja. A więc ktoś, kto zyskuje nagle super inteligencję, nie odblokowuje nagle wiedzy z fizyki kwantowej. Co najwyżej zyskuje szansę zrozumienia fizyki kwantowej, jeśli ktoś mu ją wytłumaczy. Tak, osoba inteligentna może samemu zauważyć pewne zasady rządzące przyrodą, ale wymaga pewnego wprowadzenia.
Na przykład, ja jako osoba inteligentna, sam wydedukowałem, że tak zwane dzieci indygo to jakaś fetyszyzacja osób z autyzmem, zanim jeszcze usłyszałem o tym w internecie. Ale to dlatego, że wiedziałem, na czym mają polegać te dzieci indygo i jakie są objawy autyzmu.
Inaczej mówiąc, inteligencja to umiejętność korzystania z wiedzy.
IQ, EQ, a może i jeszcze HQ?
Kolejnym problemem, który robi się już coraz bardziej polityczny, albo przynajmniej zaczyna wychodzić poza czyste niezrozumienie definicji, a zaczyna wchodzić w rozważania o społeczeństwie.
Chodzi mianowicie o to, że wyróżnia się różne odmiany inteligencji, które znaczą coś innego. Na przykład ktoś może mieć wysoką inteligencję, jeśli chodzi o jedne zagadnienia, ale niską, jeśli chodzi o inne. Przykładów nie trzeba szukać zbyt daleko, gdyż znamy dobrze stereotyp kujona - z dużą inteligencją, jeśli chodzi o przedmioty szkolne, ale z kompletnym brakiem zdolności społecznych... Chodzi tu o tak zwaną inteligencję społeczną.
Ogólnie, teoria inteligencji wielorakiej Howarda Gardnera zakłada istnienie ośmiu rodzajów inteligencji:
- logiczno-matematyczna
- językowa
- przyrodnicza
- muzyczna
- przestrzenna
- cielesno-kinestetyczna
- interpersonalna (społeczna)
- interpersonalna (refleksyjna)
Podział ten, oczywiście, nie jest zbyt dobry, bo brak mu empirycznych dowodów, ale zwraca uwagę na to, że inteligencja przybiera różne formy.
A jaką inteligencję mierzą testy IQ?
Na stronie Lux-Med (pierwsza lepsza poradnia psychologiczna) znajdziemy testy, które wydają się wskazywać na kilka różnych rodzajów badanych inteligencji (przyporządkowuje te z powyższej listy, tak mniej więcej):
- wiadomości - ogólna ciekawość
- powtarzanie cyfr - logiczno-matematyczna
- słownik - językowa
- arytmetyka - logiczno-matematyczna
- podobieństwa - językowa
- rozumienie - społeczna
- porządkowanie obrazków - społecznych
- wzory z klocków - cielesno-kinestetyczna
- układanki - cielesno-kinestetyczna
- braki w obrazkach - logiczno-matematyczna
- symbole cyfr - logiczno-matematyczna
Tak więc nie można powiedzieć, że test przeprowadzany przez tą przychodnie z tej grupy skupia się jedynie na jednym rodzaju inteligencji.
Ale już na innej stronie jak byk pisze, że IQ to "Inteligencja poznawcza logiczno-matematyczna".
Czym innym jest EQ, które ma reprezentować inteligencję emocjonalną, zdolności społeczne itd. O inteligencji emocjonalnej mówi się bardzo rzadko, tym bardziej, że wiedza o IQ jest czymś powszechnym...
Innymi słowy, zazwyczaj wysoka inteligencja jest kojarzona z bardzo konkretnym rodzajem rodzajem umiejętności.
Do tego, niestety, zazwyczaj osoby super inteligentne w jakichś dziełach są typowymi geniuszami z dziedzin nauk ścisłych, matematyki, robotyki itd. Jakby nie istnieli ludzie inteligentni i zainteresowani językami, historią czy modą!
Dajcie spokój ludziom z autyzmem!
Następnie przejdźmy do problemu tego, że wysoka inteligencja jest często wiązana z osobami neuroróżnorodnymi.
Dokładniej, chodzi o zespół Sawanta, który jest spotykany częściej u osób z autyzmem. Statystycznie, 1 na 10 osób z autyzmem ma zespół Sawanta. Z kolei, co najmniej połowa (do 75%) tych sawantów ma autyzm.
Do czego zmierzam?
Do tego, że osoby z autyzmem często są przedstawiane jako ponadprzeciętnie inteligentne, co można wpisać w ogólny motyw fetyszyzacji osób z autyzmem i przypisywania im niezwykłych zdolności. Jest to niemal coś w stylu zdolności proroczych u osób niewidomych, tylko że trochę bardziej podparte badaniami. To po prostu wpisuje się w motyw tak zwanej super-kaleki, gdzie osoba z niepełnosprawnością ma jakieś super moce albo inne ponadprzeciętne zdolności, które nadają jej wartość pomimo niepełnosprawności.
Ale w czym jest problem? No, w tym, że jeśli uznamy, że 10% osób z autyzmem ma zespół Sawanta, 90% go nie ma, co może prowadzić do tego, że ta większość będzie się czuła niedowartościowana. Szczególnie, gdy pokazuje się tylko postaci autystyczne należące do tych 10%.
W Internecie można znaleźć słowa krytyki związane z tym, że prawdziwe osoby z autyzmem są porównywane do tych geniuszy, a to tak, jakby każdego czarnoskórego porównywać szybkością do Usaina Bolta, najszybszego człowieka świata. To, że ma się coś wspólnego z daną osobą, nie oznacza, że ma się wspólnego także i to.
A więc uważałbym z używaniem motywu supergeniusza, jeśli chcemy zrobić reprezentację osób autystycznych w dziele. A także uważałbym na to, czy przypadkiem takie osoby z super inteligencją nie wydają się zbyt bardzo autystyczne, bo to i tak poskutkuje kolejnym "autystą-geniuszem".
Logistyka super mocy, czyli jak porządnie wziąć się za super inteligencję?
Jak już mówiłem, super inteligencja jest bardzo problematyczną supermocą, bo wiąże się z wieloma nieporozumieniami, przekłamaniami i innymi problemami.
To, że jako czysto mentalna moc, superinteliegncja nie jest zbyt wizualnie widowiskowa, albo wręcz jest zupełnie niewidoczna, może być również uznane z minus dla niej, ale dziś nie o tym.
Przede wszystkim, warto się zastanowić, co oznaczałaby taka superinteligencja. Jest bowiem całkiem sporo elementów, które mogą powiązać się z przejawami superinteligencji:
- jakość pamięci
- szybkość myślenia/reagowania/działania
- spostrzegawczość
- zdolność skupienia
I szczerze mówiąc, te dokładniej opisane przejawy superinteligencji bywają przedstawiane w komiksach i innych dziełach superbohaterskich. Chociażby Flash ma szybsze myśli, bo wszystkie jego moce opierają się na szybkości.
Są także sposoby na poprawienie skupienia. Leki na ADHD pomagają bowiem regulować skupienie. Można by (przynajmniej w wyobraźni) odzworować działanie ich, tylko że nie w sposób terapeutyczny, ale transhumanistyczny, ulepszający ludzkie ciało. Po prostu wziąć te same procesy i, przynajmniej na kartach książki, pokazać je z poziomu pełnosprawności do nad-człowieczeństwa.
Z kolei lepszą pamięć można powiązać ze zjawiskami, które znamy z realnych przypadków hipermnezji albo fikcyjnych ulepszeń, takich jak urządzenie, nad którym pracował Ridler w Batmanie (kreskówce z 2004). Jest także mózgo-mózgoowoc Dr. Vegapunka, który... daje mu lepszą pamięć, co po prostu ulepsza jego naturalny geniusz.
Ale chyba najlepszy przypadek kogoś, kto zyskuje superinteligencję i to w sposób całkiem sensowny, powinien zostać przyznany... Loganowi! A dokładnie Garfieldowi Loganowi, którego fani Młodych Tytanów znają jako Bestia. Na początku Beastworld (czyli eventu, w którym nasz zielony zmiennokształtny odgrywał olbrzymią rolę), Garf potrzebował jak najwięcej "siły obliczeniowej" w mózgu, żeby móc przemienić się w Starro i pokonać innego przedstawiciela tegoż gatunku. Co więc zrobił? Zmienił się w zwierzę, które uznał jako posiadacza najwydajniejszego mózgu - wieloryba!
Trudne jest życie super geniusza (?) - problem przedstawiania
Na koniec jednak chciałbym porozmawiać o największym problemie z pisaniem osób ponad przeciętnie inteligentnych. Chodzi o to, że to nie jest łatwe, szczególnie jeśli ta inteligencja ma stanowić cechę wyróżniającą te osoby spośród innych...
O wiele zbyt łatwo jest zrobić kogoś, kto prorokuje, a nie dedukuje, żeby rozwiązać jakiś problem czy zagadkę. W najlepszym wypadku dzieje się chaos i rzeczy całkowicie nieprzewidywalne, ale "Wszystko idzie zgodnie z planem".
To wynika z tego, że co do zasady, ludzie pracujący nad dziełem są mniej inteligentni niż ta ponadprzeciętnie inteligentna postać. Rzadko kiedy logiczno-matematyczny geniusz pracuje nad takim dziełem.
A osoby z superinteligencją są jeszcze wyższym pułapem niż taki Sherlock.
Oczywiście, do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że często osoby super inteligentne mają jakiś kompleks czy inne myśli o własnej supremacji nad innymi, którzy są od nich mniej inteligentni...
Może to ze względu na to, że przez moją magisterkę uwikłałem się w dyskurs o rasie, ale takie zachowanie bardzo mi przypomina scjentystyczne (czyli rzekomo korzystające z nauki) teorie rasistowskie. Ileż to razy bowiem wywyższano tak zwaną rasę białą, która miała mieć wyższe IQ. A jak nie wskazywały na to dowody, to gorzej dla dowodów.
Ogólnie, jakoś wątpię, że prawdziwa osoba z tak wysoką inteligencją byłaby na tyle głupia, żeby nie zrozumieć, że w ten sposób tylko sobie szkodzi... No, chyba że mowa jedynie o tej inteligencji logiczno-matematycznej, całkowicie pozostawiając w tyle dziesiątki (albo przynajmniej kilka) innych rodzajów inteligencji, z tą emocjonalną czy społeczną na czele.
I znów można by wrócić do autyzmu i dzieci indygo. Otóż pewne odłamy ruchu new age uznały, że niektóre osoby mają starsze dusze i przez to są lepsze, są wybrańcami itd, itd... Jak się trochę porówna oznaki tych dzieci indygo, okaże się, że to może być po prostu autyzm. A więc, to co mówiłem wcześniej - nie róbmy "super-kalek", nie róbmy postaci, które mają niezwykłe zdolności jak
Och! I nie każda osoba bardzo inteligentna musi lubić matmę, fizykę, chemię czy informatykę/robotykę. Wiadomo, poeta, malarz czy sportowiec z super inteligencją nie będzie aż tak widowiskowy jak wynalazca, haker czy ktoś w tym stylu, ale myślę, że ciekawie byłoby spotkać w dziele postać z wysoką inteligencją, jeśli nawet nie kogoś z superinteligencją, która nie przedstawiałaby sobą power fantasy stereotypowego nerda. I mówię to jako nerd, który był od zawsze zainteresowany zoologią, a więc jednak czymś, co podpadałoby lekko pod nauki ścisłe. Ale jestem obecnie magistrem zupełnie innej dziedziny!
A więc, podsumujmy:
- inteligencja nie jest tym samym co wiedza, którą trzeba skądś pozyskać. Jeśli więc nagle nie wchłonie się biblioteki aleksandryjskiej oraz tej z Nalandy, a może i jeszcze wiedzy z hinduskiego żywiołu akaszy, raczej wiedza o tym, jak działa wszystko wokół nie pojawi się tak znikąd.
- inteligencja to nie tylko logika i matematyka, ale także inne dziedziny, w których można zabłysnąć albo i nie
- autyzm nie oznacza koniecznie wyższej inteligencji ani wyższa inteligencja nie oznacza autyzmu
- ktoś z wyższą inteligencją może więcej i/lub szybciej zapamiętywać, szybciej myśleć i/lub mieć lepsze zdolności skupienia. Może warto tak właśnie przedstawiać superinteligencję?
- pisanie osób bardzo inteligentnych może wyjść bardzo słabo, gdyż autorzy zazwyczaj nie są w takich wypadkach mądrzejsi od swoich postaci. Dlatego też narosła masa nieprzyjemnych motywów, które sprawiają, że Siostra Sage, Rick Sanchez czy Sherlock Holmes bywają nie tylko wkurzający, ale i czasami wydają się aż głupi.
No i Rick jest wredny! - inteligencja nie oznacza zainteresowania konkretnymi rzeczami
Mam nadzieję, że ten wpis się wam spodobał. Pisałem go w miarę szybko, ale chyba nie poszło aż tak źle.
Do przeczytania!



Komentarze
Prześlij komentarz