Nie wolni, ale nie bez wolni - FANTASTYCZNA HISTORIA #6: Niewolnictwo
Ohayo! a może Głębokie Południe!
Witam w kolejnym wpisie na moim blogu. Jest to pierwszy wpis, który zaczynam w 2026 roku. I dlatego, na dobre rozpoczęcie nowego roku... zapraszam do omówienia tematu, który zdecydowanie będzie wymagał pewnej dojrzałości, ale jest warty omówienia.
Temat niewolnictwa nie jest bowiem zbyt łatwy, wiąże się z cierpieniem tysięcy (a może i nawet milionów) ludzi na przełomie kilku tysięcy lat. I nie chodzi tylko o osoby czarnoskóre, które były przewożone z Afryki do Ameryk. Obu Ameryk! Niewolnictwo spotkało także wiele innych ludów i to z rąk różnych ludów.
Kolejnym powodem, dla którego warto o tym tu napisać jest to, że... pisarze również piszą o niewolnictwie. Ile to już zniewolonych elfów widziałem w fantastyce? Albo orków? Albo ludzi, czasami o innym kolorze skóry niż ten default, a czasami nie.
Jeśli więc chcemy pisać o niewolnictwie, warto dowiedzieć się więcej, co to jest.
Ostrzeżenie: Ten wpis omawia ciężkie tematy, w tym rasizm, różne rodzaje przemocy itd. Jeśli omawianie ich jest dla ciebie triggerem, odpuść, nie czytaj tego wpisu.
Czym jest niewolnictwo?
Zacznijmy od definicji. Cytując encyklopedię PWN, niewolnictwo to "forma życia społecznego polegająca na istnieniu kategorii osób pozbawionych wszelkich praw, w tym wolności osobistej, i stanowiących na mocy prawa własność innych osób lub instytucji, które mogą nimi swobodnie rozporządzać;".
Myślę jednak, że na Wikipedii powiedziano to ładniej: "zjawisko społeczne, którego istotą jest stosunek zależności, polegający na tym, że pewna grupa ludzi (niewolnicy) stanowi przedmiot własności innych osób, grup ludzi (rodzina, plemię itd.) lub instytucji (państwo, świątynia itp.), mogących nimi swobodnie rozporządzać".
Innymi słowy, niewolnictwo to sytuacja, w której jedne osoby należą do drugich. Zazwyczaj wiąże się to z tym, że te pierwsze osoby wykonują dla tych drugich jakąś pracę za darmo albo za sam fakt dawania podstawowego minimum do przeżycia. Czasami owe minimum bywa nawet poniżej minimum.
Niewolnictwo jest zjawiskiem, które było popularne na całym świecie, na każdym kontynencie i to jeszcze zanim Kolumb natrafił na Amerykę. Marksistowska teoria uznaje niewolnictwo za najstarszą formację społeczną, następującą po wspólnotach pierwotnych, ale przed feudalizmem, którego elementy (pańszczyzna) bywają jednak nadal określane jako niewolnictwo przez niektórych.
Ale skąd się brali niewolnicy? Pierwotnie, niewolnicy pochodzili z trzech grup ludzi:
dłużników i ich rodzin, którzy to mieli służyć, by odpracować długi albo których sprzedanie miało te długi spłacić
więźniowie, skazani na niewolę za przewinienia
jeńcy wojenni i inne podbite ludy
Te pierwsze dwie kategorie pochodziły z wewnątrz społeczeństwa, podczas gdy ta trzecia to w wyraźny sposób ci inni, spoza danego społeczeństwa. Dzięki temu podbój nie miał jedynie zalet zabrania zasobów, które mieli inni, ale także umożliwiał pozyskanie siły roboczej. Czasami grupy te były stałe, nie były w ogóle wcielane do społeczeństwa panów, co tworzyło pewne kasty.
Dobrym tego przykładem jest Sparta, która miała podporządkowanych pod siebie helotów, podbitych mieszkańców Lakonii. Heloci nie byli własnością prywatną ani rodzin, ale państwa, i to jemu służyli, chociażby jako rolnicy. To pozwalało Spartanom rozwijać się i żyć w miarę dobrych warunkach (pomijając to, że to były dosłownie warunki spartańskie).
Helotów było siedmiokrotnie więcej niż Spartan, co pokazuje, że ekonomia napędzana przez niewolników i na nich zbudowana wymagała ich dużej liczebności. To wymagało całkiem dużego podboju, możliwego do ogarnięcia, gdy mowa o państwie-mieście mającym do kilkuset tysięcy mieszkańców (łącznie z niewolnikami), a o wiele trudniejszego dla całego imperium.
Choć bowiem wiele niewolników miało dzieci, które również były za niewolników uznawane, część z nich (niewolników i ich dzieci) bywało także uwalnianych. W Rzymie chociażby wolność dało się wykupić czy uzyskać z ręki właściciela. Dlatego też ekonomia oparta na niewolnictwie była dość trudna do utrzymania w rozwijającym się kraju.
Jednocześnie jednak, zbyt dużo niewolników mogło grozić udanymi ich powstaniami. Choć bowiem niewolnicze powstania raczej nie kończyły się w starożytności zbytnim sukcesem (z tego, co mi, osobie skanującej wzrokiem Wikipedię i sięgającej w otchłanie wiedzy historycznej z gimnazjum, się wydaje).
Mimo to, niewolnictwo całkiem dobrze funkcjonowało w starożytności. Wielu uznawało, że niewolnictwo jest stanem całkowicie normalnym, o czym pisał w Polityce Arystoteles. Słowa potępienia dla niewolnictwa pojawiły się dopiero u stoików.
(Jak ciekawostkę mogę dodać, że łacińskie słowo, które miało później przekształcić się w angielskie "slave" miało pochodzić od... Słoweńców!)
Ogólnie, niewolnictwo przybierało wiele różnych form. Niewolnicy służyli swoim panom na roli, jako służba domowa, źródło rozrywki (zarówno na arenie, jak i na przyjęciach). Istnieli niewolnicy seksualni, zaspokajający swoich właścicieli.
Istnieli także niewolnicy-żołnierze, ale o tym później.
Zdecydowanym problemem dla niewolnictwa na początku naszej ery stało się chrześcijaństwo, które raczej było skłonne do dość ahierarchicznych wizji społeczeństwa, gdzie wszyscy ludzie są równi w Bogu. Samo niewolnictwo było opisywane przez chrześcijańskich myślicieli jako po prostu grzech.
Ostatecznie, w IX wieku papież Jan VIII ogłosił oficjalnie, że niewolnictwo chrześcijan jest grzechem. W późniejszych wiekach w różnych krajach zakazywano również handlu niewolnikami.
Niemniej, byli też tacy, którzy uznawali, że niewolnictwo jest zgodne z chrześcijańską moralnością jako kara za grzechy. Należał do nich Tomasz z Akwinu. Myśli takie, niestety, okazały się podłożem do późniejszych zbrodni na ludzkości.
Niemniej, zanim reszta Europy poza terenami Rzymu uległa chrystianizacji, wiele innych kultur miało niewolników, zarówno w Skandynawii, Wielkiej Brytanii czy nawet na Słowiańszczyźnie. Przykładowo, w krajach anglosaskich była piramida kast, na której samym dole byli thrallowie.
To jednak zaczęło się zmieniać z delegalizacją niewolnictwa...
W Europie jednak rozpowszechniło się poddaństwo i pańszczyzna. Jest to oczywiście wynik feudalistycznej struktury społecznej, gdzie większość osób było chłopstwem, trochę było rycerzami i szlachtą, a na górze piramidy władzy siedział władca.
Niemniej, choć pańszczyzna była porównywana do niewolnictwa, sytuacja nie była aż tak zła.
Co jednak nie oznacza, że Europejczycy nie musieli się w ogóle mierzyć z niewolnictwem.
Turcy bowiem mieli różne rodzaje niewolników. Kobiety porywane z podbitych rejonów mogły trafiać do haremów, tak jak stało się ze słynną sułtanką Hürrem. Z kolei chłopcy porywani z tych rejonów bywali wychowywani w Imperium stając się jednymi z najbardziej znanych grupowań bojowych Turcji - janczarami. Inni chłopcy mogli nie mieć tyle szczęścia i zostawali eunuchami, sługami w haremie, którzy mogli jako jedyni funkcjonować w wśród nałożnic bez obaw, że to oni są ojcami któregoś z dzieci.
Co więcej, byli także piraci berberyjscy, jedni z najważniejszych handlarzy niewolników na terenach znanego wówczas Europejczykom świata.
Ale w okolicach XIV wieku, pojawił się pierwszy przypadek niewolnictwa, którego podłoże można uznać za rasowe. O ile bowiem wiele przypadków niewolnictwa miało podłoże karne (zbrodnie i długi) albo wiązało się z podbojami, rumuńskie niewolnictwo wiązało się z niewolą osób, które były zdecydowanie odmienne od reszty społeczeństwa i to właśnie na tej podstawie powstała ta niewola. Po prostu Romowie żyjący na Wołoszczyźnie i w Mołdawii zostali zniewoleni. Część stała się własnością opactw, część państwa, a część właścicieli ziemskich.
Romowie ci byli wykorzystywani na różne sposoby, od różnych usług, poprzez dobrze nam znane sługi, a także jako żołnierze. Chociażby znany ze swej nienawiści do Turków Wład Palownik miał armię romskich niewolników. (Ich starcie z janczarami wydaje się więc ciekawe...)
Niemniej, to niewola czarnych Afrykańczyków jest najbardziej znana, związana z handlem transatlantyckim, a jednocześnie najbardziej wpływowa na postrzeganie niewolnictwa. To przez nią niewolnictwo jest rozpatrywane przez ogół głównie w perspektywie rasowej.
Pierwotnie, Europejczycy próbowali zniewolić Rdzennych Amerykanów, jednak ci albo się zbyt dobrze bronili (powstanie ludów Pueblo w XVII wieku) albo byli zbyt wyniszczeni nowymi chorobami. Dlatego też zaczęto sprowadzać niewolników z Afryki, którzy byli sprzedawani przez inne ludy afrykańskie. Nie różniło się to aż tak bardzo od innych handlarzy niewolników, dopóki popyt nie zaczął rosnąć do tego stopnia, że aby go zaspokoić, niewolono coraz więcej i więcej ludzi. Następnie te osoby były upychane na statkach i przewożone prze Atlantyk, głównie do Ameryki... Ale niewolnicy trafiali także do Wielkiej Brytanii, co bywało ciekawą zagwozdką prawną - czy mają prawo być niewoleni?.
A jeśli mówimy o Ameryce, nie można zapomnieć, że to nie jest jedynie nazwa kraju, ale i całego kontynentu, a może i nawet dwóch. Obecnie wpływy czarnoskórych niewolników znajdziemy zarówno na Karaibach, w Brazylii itd.
Jednym z takich krajów, które są bardzo ciekawe dla historii niewolnictwa jest Haiti. Ten kraj w latach 1791-1804 walczył o swoją niepodległość od Francji (w czym pomogli im między innymi polscy żołnierze, wysłani tam pierwotnie przez Francuzów, by ten bunt zdusił), a tym samym wolność dla zniewolonych tam osób czarnoskórych. Jednakże jeszcze ciekawszym elementem historii niewolnictwa i Haiti jest pewien element z tamtejszej religii. Z połączenia się religii ludów Afryki (z pewnością między innymi Jorubów) i chrześcijaństwa (w tym z pewnością polskiego katolicyzmu, czego dowodem jest wizerunek Erzulie) powstało voodoo, a w nim zaistniała postać zombie, żywego trupa, osoby zniewolonej nawet po śmierci.
Tym czasem czarnoskóre osoby w USA były... nadal niewolnikami. Nawet pierwszy prezydent, Jerzy Waszyngton, miał niewolników.
Niemniej, nie wszyscy. Niektórzy niewolnicy byli wyzwalani, mniej lub bardziej powoli. Niektórzy twierdzili, że w trakcie wojny o niepodległość około ćwierć żołnierzy była czarna, urodzona jako wolni ludzie albo jako niewolnicy, ale później uwolnieni.
Niemniej, sprowadzenie niewolników do Ameryki trwało do 1808 roku, więc napływali kolejni.
Po wojnie o niepodległość wiele stanów ogarnęły wątpliwości co do słuszności niewolnictwa. Tak zwana Północ zaczęła powoli wyzwalać niewolników na swoich terenach, a ostatni niewolnik został uwolniony tam w 1827 roku w stanie Nowy Jork. Przynajmniej oficjalnie....
Jednocześnie jednak na Południu wyzwalanie niewolników było czymś rzadkim i choć się zdarzało, wynikało z jednostkowych sytuacji pojedynczych panów.
Ale czemu Północ aż tak bardzo chciała abolicjonizmu, a Południe nie? Odpowiedź jest prosta: specyfika ekonomii tych regionów. Północ była bardziej miejska, ekonomicznie skupiona na przemyśle, a Południe było rolnicze, jednakże znajdowali się tam także ludzie bogaci. Byli to plantatorzy, których mieli olbrzymie pola, na których hodowano bawełnę oraz inne rośliny produkujące cenne towary. By jednak dbać o takie tereny, potrzebni byli pracownicy, więc pracownicy przymusowi i niemal darmowi byli czymś bardzo cennym. Niewolnictwo trzymało się więc na Południu bardzo mocno, a nawet były ruchy proniewolnicze, które uznawały niewolnictwo za coś dobrego. Co więcej, niekiedy nawet ruchy te zaczynały zatracać swoją rasistowskość, twierdząc, że niewolnictwo może być dobre nawet dla białych niewolników, biorąc za przykład tak zwane "niewolnictwo płacowe", które występowało na Północy i mówiąc, że prawdziwe niewolnictwo jest lepsze.
Jeśli to był żart, zdecydowanie był śmieszny!
Oczywiście, to nie było tak, że tylko biali mieli niewolników. Znajdowały się plemiona Rdzennych Amerykanów (w tych chociażby Czirokezów), które również nabywały niewolników i traktowały ich bardzo podobnie jak robili to potomkowie Europejczyków. Byli również czarni panowie niewolników. W internecie często jest to tłumaczone uwolnieniem się jednego członka rodziny, który następnie miał spróbować wykupić resztę, co miało być tańsze niż próba finansowego uwalniania ich wszystkich. Można jednak założyć, że przynajmniej mała część z nich po prostu chciała w ten sposób zademonstrować swoje bogactwo i społeczny status. Tym bardziej, że takie spojrzenie na ten temat jeszcze bardziej niuansuje tą, wydawać by się mogło, bardzo prostą sytuację rasowego niewolnictwa w USA.
Niemniej, przynajmniej częściowo niewolnictwo było motywowane rasizmem. To, że tak zwana biała rasa miała być lepsza od czarnej, miało być głównym powodem, dla którego czarni niewolnicy mieliby pracować na plantacjach białych panów. Motywowano to chociażby jedną z interpretacji klątwy Chama, według której za karę za "zobaczenie Noego nago" (co to dokładnie było, nikt nie wie), syn Chama miał stać się sługą innych. Niektórzy twierdzili, że Cham był albo stał się czarny, co właśnie było źródłem tego całego rasizmu w tej historii.
A ten rasizm jeszcze się spotęgował, gdy niewolnictwo na Południu zostało zniesione po wojnie secesyjnej, która oficjalnie miała się wydarzyć właśnie z powodu walki z niewolnictwem. W końcu bogaci plantatorzy nagle z bogatych przedsiębiorców stali się rolnikami, którzy samemu raczej nie byli w stanie samemu ogarnąć swych plantacji.
W efekcie powstały rasistowskie organizacje, takie jak Ku Klux Klan czy Biała Liga, które to zastraszały czarnoskórą ludność i doprowadziły do ponownego odebrania praw wyborczych czarnoskórym Amerykanom, chociażby na prawie Jima Crowa. W efekcie nawet uwolnieni niewolnicy, a później także ich potomkowie, mieli zdecydowanie gorszą jakość życia, co widać do dziś. A to jeszcze pomijając fakt, że niewolnicy zaczynali swe wolne życie bez majątku, bez kapitału.
Och! I jeszcze jedno: traktowanie czarnych niewolników było okropne. W jego brutalności i okrucieństwie można by je porównać do Holokaustu...
No, właśnie! Holokaust!
Mówiąc o niewolnictwie w historii, należy wspomnieć także o jego nieco bardziej nowoczesnych odsłonach. A, nie oszukujmy się, działania nazistowskich Niemiec w czasie II WŚ były niczym kompilacja najgorszych horrorów.
I tak, było w to wliczane niewolnictwo.
Nim skazywano Żydów na śmierć, przymuszano ich do pracy. Mimo nienawiści i wielu uprzedzeń, naziści wierzyli, że ci ludzie mogą się do czegoś przydać, czego przykładem jest chociażby to, jak w Liście Schindlera Żydzi odśnieżają ulice.
Dopiero później zaczęto organizować obozy koncentracyjne, do których trafiali nie tylko Żydzi, ale i Słowianie (Polacy, Rosjanie itd.), Romowie, a także niechciane przez nazistów grupy Niemców: komuniści, osoby homoseksualne i inni więźniowie. Nastąpiła więc kryminalizacja znaczniej części społeczeństwa...
Ale obozy koncentracyjne nie miały zabijać. Być może choć część z was pamięta, jakie grupy nowoprzybyłych ludzi szły "pod prysznic", gdzie ich wpuszczano cyklon-B. To były osoby, które uznawano, że nie byłyby zdolne do pracy. Wszyscy inni pracowali i to w potwornych warunkach, zdecydowanie poniżej minimum.
Nazistowskie obozy koncentracyjne nie były jedynie obozami zagłady, ale i obozami pracy, gdzie wykorzystywano uwięzionych do produkcji. Chociażby więźniowie Auschwitz byli wykorzystywani w fabrykach Volkswagena.
Warto bowiem zapamiętać hasło napisane na bramie obozu w Auschwitz: "Arbacht Macht Frei" - "Praca czyni wolnym", co jest uznawane za podłą ironię ze strony nazistów.
Od niewolnictwa ze starożytności czy nawet tego z XIX-wiecznej Ameryki odróżniało je jednak to, że nie przejmowano się zbytnio stanem osób zniewolonych w obozach. Dawano im zbyt mało jedzenia, przez co niektórzy zapracowywali się na śmierć, a wtedy szli do pieca obsługiwanego przez innych więźniów obozu. To nie było niewolnictwo związane z posiadaniem człowieka, ale wykorzystaniem go, dopóki się nie wykończy.
No i jeszcze dochodziły różnego rodzaju eksperymenty medyczne, takie jak te prowadzone przez słynnego lekarza ogłoszonego mianem Anioła śmierci, doktora Josefa Mengele.
Podobne zjawiska zresztą można było znaleźć po drugiej stronie świata, gdzie sojusznicy Niemiec, Japończycy, zagarnęli dla siebie Koreę i część Chin. Japończycy naprawdę popisali się ciekawością ludzkiego ciała i to do tego stopnia, że powstał o tym horror.
Ale może już tyle wystarczy.
W oczywisty sposób nie opisałem tutaj wszystkiego. Nie wspomniałem zbytnio o niewolnictwie na Bliskim Wschodzie (Egipt, Kartagina, Babilonia...), a także wielu innych przypadkach. Nie zagłębiałem się także aż tak bardzo w okropieństwa, których doświadczali niewolnicy.
Chodziło mi bardziej o to, by przedstawić przekrój tego, jak działało niewolnictwo. I to, że nie było oto jedynie na tle rasowym, jak to się często przedstawia w różnych dziełach.
Podsumowanie informacji
Z mojego (nie)krótkiego wywodu można wyciągnąć kilka informacji, które mogą pozwolić wyciągnąć kilka uogólnionych porad dotyczących tego, jak tworzyć w światach fantasy systemy niewolnictwa.
Zacznijmy może od tego, że można wyznaczyć kilka rodzajów sposobów pozyskiwania niewolnictwa:
kara za długi
samodzielne sprzedanie siebie lub członka rodziny, by spłacić długi
kara za zbrodnie
bycie jeńcem wojennym lub obywatelem podbitego terenu
Te sposoby można przyporządkować do późniejszych form. Na przykład porywanie ludzi z domów przez piratów berberyjskich przypominało trochę podbój tych terenów. Z kolei to, co spotkało Żydów w czasie II WŚ stanowiło wyjątkowo okrutny przykład niewolnictwa jako kary, z tą różnicą, że kryminalizowanym przewinieniem był fakt ich istnienia.
Oczywiście, niemal zawsze istnieli także niewolnicy, którzy rodzili się już w niewoli, co sprawiało, że nie wszyscy z nich musieli przeżyć w swoim życiu zniewolenie.
Niewolnicy mogli pełnić różne role:
rolników
sług osobistych
sług publicznych
żołnierzy
osób dających rozrywkę
gladiatorów
osób świadczących usługi seksualne
nałożnice w haremach
a także wiele innych
Losy niewolników były różne. Niektórzy panowie byli dobrzy, a inni... jak najbardziej nie! W zależności od okresu, standardy traktowania niewolników mogły być różne, a także mogły mieć na nie wpływ różne rodzaje samych niewolników. Zdecydowanie inaczej traktowano janczarów, żołnierzy, od eunuchów z tureckiego haremu.
Jednocześnie istniały liczne sposoby na uzyskanie wolności przez niewolnika, zaczynając od wykupienia swojej wolności, a na po prostu uwolnieniu przez dobrego pana kończąc. Czasami udawało się także po prostu uciec.
Jednakże nie wszystkim się to udawało. Z powodu złego traktowania niewolników (albo samego faktu istnienia niewolnictwa) powstawały liczne bunty niewolników, której część udawało się stłumić, ale inne powodowały zmiany na skalę nawet państwową. Dzięki nim całe grupy etniczne przestawały być niewolone, a w niektórych państwach zaprzestawano niewolnictwa.
Wyobraźcie sobie rabację galicyjską, tylko że z ludźmi jeszcze bardziej zdesperowanymi, żyjącymi w jeszcze gorszych warunkach.
Ale były też mniej drastyczne sposoby kończenia niewolnictwa. Myśl abolicjonistyczna pojawiała się już w czasach starożytnych, a istnienie religii, która uznawałaby niewolnictwo za złe, zdecydowanie pomagało w piętnowaniu tego zjawiska.
By jej jednak przeciwdziałać, zwolennicy niewolnictwa wymyślali różne wytłumaczenia, czemu niewolnictwo jej potrzebne, zaczynając od najbardziej oczywistych: wpływu na ekonomię. Niewolnicy pracujący na roli, na wielkich plantacjach na Południu USA i nie tylko, byli praktycznie darmową siłą roboczą, pozwalającą na w miarę tanie pozyskanie towarów potrzebnych dla ekonomii nie tylko Ameryki, ale i całego świata.
Do tego, jeśli istnieje narracja o jakimś grzechu czy zbrodni, łatwo próbować usankcjonować niewolnictwo jako sprawiedliwą karę za zbrodnie albo inny grzech pierworodny.
A jeśli grupa zniewolona należy do innej rasy, łatwo może się wytworzyć powiązanie między niewolnictwem a rasizmem. Czasami zaczyna się od rasizmu (jak w Niemczech w latach 30.) i później pojawia się niewolnictwo, a czasami niewolnictwo jest pierwsze i aby je uzasadnić, powstają rasistowskie teorie.
A jeśli dojdzie do delegalizacji niewolnictwa? Cóż, jeśli niewolnictwo nie było warunkowane rasą, być może byli niewolnicy byliby w stanie zniknąć w tłumie. Ale jeśli chodziło o niewolnictwo rasowe, można by się spodziewać całkiem poważnych problemów i jeszcze więcej rasizmu, bo ci wszyscy, którzy "zniszczyli ekonomię", są bardzo łatwi do rozpoznania.
Choć można zawsze stworzyć postniewolnicze społeczeństwo, w którym po prostu niewolnicy zyskają wolność, ciągle mogą pracować, ale już w lepszych warunkach jako dobrowolni pracownicy... Na pewno nie spodobałoby się to panom niewolników, ale być może ich obecność zostałaby zminimalizowana... Zawsze można ich wysiedlić (szczególnie jeśli są oni, tak jak w przypadku Haiti, z innej krainy) albo urządzić rewolucję pokroju tej, która wydarzyła się wśród panów Haiti.
Oczywiście, oficjalnie, niewolnictwo nie jest tożsame z feudalistyczną pańszczyzną ani sytuacją społeczną z burżuazją, mieszczanami itd., jednakże... Nie można przeoczyć tego wyraźnego przykładu, jak może wyglądać choćby próba udanego buntu niewolników, jakim była rewolucja francuska.
O ile bowiem wojna secesyjna była ważną częścią historii niewolnictwa i jej efekty są widziane w dyskusjach o niewolnictwie i rasizmie do dziś, nie był to bunt niewolników. Oficjalnie, chodziło o to, że Południe nie chciało uwolnienia niewolników i chciało separacji od reszty USA, jednak powodów było znacznie więcej niż sama kwestia niewolnictwa.
Tymczasem rewolucja francuska to walka ludzi o niższej pozycji społecznej z bogaczami, czyli dokładnie taka sama relacja jak między niewolnikami a ich panami.
Ale pomyślmy jeszcze, jak może wyglądać los niewolnika w trakcie niewoli... Tu znowu sięgamy po niewolników z transatlantyckiego handlu i ich potomków, bo stanowią przypadek długiego i całkiem dobrze znanego niewolnictwa. Życie ich było trudne, ale budowali też bardzo silne więzi, zarówno z własną kulturą, jak i między sobą.
Pieśni, tańce, kuchnia i inne elementy kultury Afroamerykanów wynikają z połączenia różnych kultur wywiedzionych z Afryki zsynkretyzowanych z europejskimi elementami (chociażby chrześcijaństwo), tragicznych losów i czystej siły potrzebnej do oporu. Dlatego właśnie muzyka taka jak "Stand up" z musicalu Harriet jest taka... potężna. Naprawdę, gdy pierwszy raz usłyszałem tą piosenkę (po polsku, dodajmy), od razu wiedziałem, że oryginał musi być śpiewany przez piosenkarkę czarnoskórą!
I wpływy niewolnictwa są obecne nawet do dziś w niektórych fragmentach kultury afroamerykańskiej: duży nacisk na zgraną społeczność, wolność itd.
Niewolnictwo w fantastyce
Przejdźmy wreszcie do tematu, w którym nie czuję się, jakbym streszczał Wikipedię!
Niewolnictwo jest w fantastyce bardzo popularne. Chociażby Antonio Demico ciągle wkurza się, że mówiąc o D&D musi cenzurować to słowo i używać "stażystów" (interns). Jest to zazwyczaj sposób pokazania, że jakaś rasa czy grupa istot jest zła. Dzieje się to z drowami, ilithidami, abolethami, geniuszami itd.
Takie mówienie o niewolnictwie wydaje się jednak dość powierzchowne. Tym bardziej, że wielokrotnie chodzi o niewole u jakichś potworów, co należy uznać za dość specyficzną odmianę niewolnictwa.
To samo można powiedzieć o Druchii, mrocznych elfach z Warhammera, którzy mimo wszystko są bardzo negatywnie postrzegani.
Jednak czasami niewolnictwo zdarza się wśród istot, które nie są tak jednoznacznie widziane jako negatywne: elfów, ludzi itd. Co prawda, sam fakt istnienia niewolnictwa stanowi już czerwoną flagę u społeczeństwa, w którym ono istnieje, ostrzegającą, że dana grupa może być tak naprawdę zła albo chociaż w odcieniu bardzo ciemnej szarości.
Myślę tu chociażby o Tevinterze z Dragon Age'a, gdzie niewolnictwo jest jedną z wielu przewinień tego imperium, które jednak mimo wszystko miewa pewne przebłyski pozytywności (chociaż może to przez Doriana...).
Niewolnictwo tevinterskie jest pod wieloma względami bardzo podobne do niewolnictwa w Rzymie, zaczynając od tego, że normalni obywatele mogą zdecydować się na sprzedanie się w niewolę, by spłacić długi.
Niemniej, raczej nikt nie byłby skłonny uznać to za system dobry.
Jeśli niewolnictwo pojawia się jako część społeczeństwa, z którym chcemy sympatyzować, zazwyczaj wynika to z tego, że niewolnictwo nie jest czymś lubianym przez społeczeństwo. A to się zdarza raczej wtedy, gdy niewolnicy są wykorzystywani tylko przez najbogatsze elity, a nie stanowią podstawy ekonomii państwa. Albo są ukryci tak głęboko, że nikt tego nie widzi.
Powiem więcej, gdy bohaterowie mają rozprawić się z jakimś złym królem, bardzo często jedną z pierwszych reform jest likwidowanie niewolnictwa. Bardzo często, by zaznaczyć, że władca jest dobry, jest powiedziane, że to on zakazał niewolnictwa (jak obecny cesarz z Zapisków Zielarki). Bo w dobrym państwie niewolnictwo nie może mieć miejsca.
I jakkolwiek nie próbowałbym sobie tłumaczyć, że przecież były takie czasy, że niewolnictwo było popularne i ludzie żyli... Nie, moje współczesne poglądy i poglądy zapewne wielu innych osób nie mogą przyjąć scenariusza, gdzie niewolnictwo w dobrym państwie byłoby czymś możliwym do pogodzenia. Niewolnictwo bowiem wynika z olbrzymiej niesprawiedliwości, jeszcze gorszej niż to, co działo się z chłopstwem pańszczyźnianym, francuskim pospólstwem czy klasą robotniczą!
Do tego dochodzi jeszcze aspekt rasowy. Choć rasa stosunkowo rzadko była głównym powodem niewolnictwa, wpływ wizerunku czarnych niewolników sprawił, że w naszym postrzeganiu rasa często odgrywa ważną rolę w niewolnictwie. Często można znaleźć historie, w których zwierzoludzie, elfy, ludzie, krasnoludy itd., są niewoleni, bo są zwierzoludźmi, elfami, ludźmi, krasnoludami itd.
No i, nawet jeśli niewolnictwo nie jest bezpośrednio wiązane z rasą, bardzo często niewolnictwo w wyniku podboju wiąże się ze sprowadzaniem niewolników różnych ras. Jeśli imperium podbije tereny elfów, zniewolone zostaną elfy. Nawet jeśli nie chodziło o rasę, rasa może być wyznacznikiem tego, kto jest niewolnikiem, szczególnie gdy nie ma w imperium wolnych elfów. I to samo może się dziać z osobami, które miałyby inny kolor skóry.
Golemy i nieumarli - niewolnictwa wyjątkowo fantastyczne (?)
Jednakże w fantasy istnieją dwa rodzaje specyficznych form praktyk podobnych do niewolnictwa. Chodzi o wykorzystanie golemów i nieumarłych.
Golemy są jak roboty, a roboty pochodzą etymologicznie od czeskiego "robota" czyli przymusowa praca. Golemy są bezwolne, wykonują swoje zadania automatycznie, co sprawia, że bywają one traktowane jako fantastyczne wersje robotów.
To jednak nie jest niewola, gdyż golemy nie mają woli. To tak, jakby próbować zniewolić odkurzacz! Dopóki nie zyskają własnej świadomości i wolnej woli, wykorzystywanie golemów nie jest niewolnictwem. Jednocześnie, z powodu braku tych rzeczy, golemy często miewają pewne problemy z wykonywaniem zadań.
I nie próbuję tu zawoalować jakiejś metafory AI! Dosłownie, oryginalna historia o golemie opowiada o tym, jak coś się mu "przegrzało w obwodach" i zaczął mordować tych, których miał chronić.
Dlatego też raczej nie podejrzewałbym, że golemy zastąpiłyby niewolnictwo w działaniach, które wymagają większego skomplikowania.
Innym rodzajem sytuacji a'la niewolnictwo jest używanie nekromancji i wykorzystywanie powstałych w ten sposób nieumarłych jako darmowej siły roboczej. O ile dobrze pamiętam, była to jedna z opcji w Pathfinder Kingsmaker.
Tak stworzone zombiaki świetnie nadają się chociażby do walki, ale także mogłyby służyć wszędzie tam, gdzie nie przeszkadzałaby ich rozkładające się ciało. A może i nie rozkładające się, bo są dobrze zakonserwowane albo ogołocone do kości.
Grungeon Master zrobił cały film o tym koncepcie:
Niemniej użycietu przeze mnie słowa "zombie" nie jest przypadkowe. Zombie, nim stały się symbolami zarazy, która kończy świat, jaki znamy, były wcieleniem najgorszego rodzaju zniewolenia, którego nie przerywała nawet śmierć.
Oczywiście, czasami nieumarli są jedynie marionetkami poruszanymi przez magię, więc nie jest to niewolnictwo. Ale czasami nekromancja wykorzystuje także duszę nieszczęśnika, jak to się dzieje w WoWie, więc taki nieumarły byłby niewolnikiem i jeszcze dodatkowo uwięziony w rozkładającym się ciele.
Nie polecam!
Do tego dochodzi jeszcze tabu dotyczące wykorzystywania ciał zmarłych. Jeśli ludzie miewają opory przed oddaniem kawałka swojego (albo kogoś bliskiego) ciała już po śmierci, by kogoś uratować, raczej wykorzystywanie całego ciała nie byłoby czymś, co ludzie robiliby z chęcią.
Niemniej, to czy wykorzystywanie nieumarłych jest formą niewolnictwa czy też nie, nie zmienia faktu, że i tak pewnie znajdą się nekromanci, którzy by to robili.
Rasa niewolników
Niemniej, istnieje także jeszcze inna wersja niewolnictwa w fantastyce, która jest niewolnictwem z pewnością, ale nie zakłada niewolenia istniejących ludów... Można bowiem takich niewolników stworzyć, czego przykładem są moi ulubieńcy z Heroesów czyli Siedem Miast Akademii. Harpie, centaury, gnolle, rakszasy, wakizame, koboldy, syreny i inni zwierzoludzie, a także orkowie są rasami stworzonymi przez Czarodziejów jako niewolnicy.
Z uwagi na swoje częściowo zwierzęce (lub demoniczne, w wypadku orków) cechy, istoty te były silniejsze i wyspecjalizowane do pewnych zadań, ale z powodu ludzkich genów miały zarówno ręce, jak i w miarę ludzkie poziomy inteligencji potrzebne do rozumienia i wykonywania poleceń.
Oczywiście, niewolnicy tacy nie biorą się z eteru. Są tworzeni z jakichś ras, przekształcania już żyjących istot albo sztucznego doboru (być może nawet zapładniania materiałem genetycznych różnych gatunków). A skąd braliby się ci rodzice stworzonych genetyczno-magicznie niewolników? Zapewne byliby sami niewolnikami!
I można by tu przypomnieć historię orków, których pierwsze pokolenie było ludzkimi więźniami, na których eksperymentowano!
No, ale to, że jakaś rasa została stworzona po to, by być niewolnikami, nie oznacza, że niewolnikami pozostanie. Znów, Heroesy VII, kampania Twierdzy! Ciekawy obraz subsaharyjskich orków!
Porady, jak tworzyć światy, gdzie istnieje niewolnictwo
Pisanie o niewolnictwie jest dość trudne, szczególnie jeśli wejdzie się w szczegóły na tyle blisko, by zrozumieć wszystkie procesy. Tym bardziej, jeśli mowa o niewolnictwie w skali całego społeczeństwa, a nie jakichś bardzo pojedynczych przypadkach, gdzie jacyś ludzie postanawiają zniewolić jedną czy dwie osoby.
Porada #1: Niewolnictwo jest systemem zła
Jeśli w jakimś społeczeństwie występuje niewolnictwo, należy to uznać za oznakę zła w nim, główną albo jedną z wielu.
Odbiorca nie uzna państwa, w którym działa niewolnictwo za państwo funkcjonujące poprawnie, więc niewolnictwo warto dać jako mniej lub bardziej subtelną oznakę tego, że z tym krajem jest coś nie tak. Jeśli jest to kraj pochodzenia naszego bohatera, być może będzie on próbować zmienić ten stan i zakazać niewolnictwa.
Niewolnictwo może być także jednym ze sposobów antagonizowania odbiorców względem państw, w których się ono zdarza. Jeśli usłyszymy, że jakiś kraj wykorzystuje niewolników, możemy założyć, że to sprawi, że odbiorca zacznie raczej negatywnie o nim myśleć.
Istnienie niewolnictwa na danych terenach może również stanowić sposób tworzenia napięcia, ciągle istniejącego z tyłu głowy zagrożenia, gdyż podróżując przez tereny, gdzie grasują handlarze niewolników, istnieje szansa, że ci handlarze spróbują zaatakować bohaterów.
Porada #2: Niewolnicy są dla elit
Nie wszyscy mogą mieć niewolników. W zależności od bogactwa, może się okazać, że tylko najbogatsi mogą sobie pozwolić na posiadanie niewolników, a tym samym pojawia się tu dyskusja o konfliktach klasowych.
Zdecydowanie, łatwo przypisać symbolikę niewolników i panów do chociażby pracowników i właścicieli wielkich firm. Właściwie, niekoniecznie musi być to metafora, bo w sumie... Południe Stanów Zjednoczonych!
Porada #3: Niewolnictwo musi się opłacać
Niewolnictwo może być okrutne, pokazywać, jak złe są dane osoby itd. (Tenryuubito!), ale zazwyczaj niewolnicy stanowią całkiem ważną część ekonomii. Nie tylko bywają towarem, który sprzedawano, ale także uczestniczyli w produkcji różnych zasobów.
Jeśli więc chcielibyśmy opisać niewolnictwo bardziej realistycznie, warto się zastanowić, w jakich zadaniach byliby niewolnicy wykorzystywani. Zazwyczaj byłyby to prace dość niefajne, zaczynając od pracy na roli, a na rzeczach już nieludzko ciężkich kończąc.
Porada #4: Niewolnik niewolnikowi nie równy
Niewolnicy byli bardzo różni. W zależności od sytuacji, w której zostali zniewoleni, a także innych rzeczy, jak płeć, wiek, wygląd itd., mogli pełnić różne role.
W osmańskiej Turcji można było wyliczyć janczarów (żołnierzy), eunuchów (sługi) i nałożnice (niewolnice seksualne/przymusowe małżonki), a może i pewnie także inne rodzaje niewolników.
Dlatego sensownym wydaje się stworzenie kilku rodzajów/kast niewolników. Inni byliby używani jako słudzy, inni jako gladiatorzy itd.
Porada #5: Niewolnictwo to granie na niesprawiedliwościach
Niewolnictwo jest systemem, w którym nierówności są bardzo mocno uwydatniane.
Niewolnikami stawali się ludzie z długami, kryminaliści, obcokrajowcy z podbitych krain, a także ich dzieci i wnuki. Są to grupy, z którymi aż tak bardzo nie sympatyzujemy, bo uznajemy, że zasłużyli sobie za swoje zbrodnie czy długi, a mieszkańcy podbitych krain mogą być widziani jako wrogowie, szczególnie gdy mowa o jeńcach wojennych. Do tego dochodzą także "obce rasy": Romowie, Rdzenne Ludy Ameryki i Afrykańczycy, a także innowiercy.
Niewolnicy nie są więc jedynie tymi Innymi z powodów niewolnictwa, ale biorą się z grup widzianych jako ci Inni. Są na tyle tymi Innymi, że społeczeństwo potrafi uzasadnić odebranie im podstawowych praw człowieka.
A więc, warto się zastanowić, jakie grupy społeczne są uznawane na takim poziomie, że ludzie są w stanie uzasadnić słuszność albo chociaż przyzwolenie na niewolnictwo.
Porada #6: Niewolnictwo nie musi być rasistowskie
Choć bowiem bardzo często tymi nielubianymi mniejszościami są przedstawiciele innych ras, nie musi to znaczyć, że niewolnictwo musi być rasistowskie. Aby się tak stało, niewolnicy nie powinni jednak pochodzić jedynie z zewnątrz, a oni sami powinni przedstawiać pewien wachlarz ras (zarówno w rozumieniu fantastycznym, jak i tym z naszego świata). Jeśli wśród panów niewolników również występuje pewna różnorodność ras i karnacji, dość wyraźnie dajemy znak, że w tym niewolnictwie nie chodzi o rasę czy kolor skóry.
Jednocześnie jednak nie mówię, że zawieranie rasizmu jako fragmentu systemu niewolnictwa jest złym pomysłem. Podziały klasowe i etniczne bardzo często wynikają z widocznych różnic, jak kolor skóry, oczu czy włosów, wzrost, kształt uszu itd.
Rasizm, niestety, istnieje, ale powiązanie go z niewolnictwem zdecydowanie go nie wybiela!
Porada #7: Niewolnictwo to trauma, która wywiera nacisk nawet po wielu pokoleniach
Jeśli jakaś grupa (etniczna, rasowa itd) została zniewolona, nawet po odzyskaniu wolności widać będzie wpływy niewolnictwa w kulturze tej grupy. I to nawet przez kilka pokoleń.
A więc nawet, jeśli w historii danej rasy, kraju czy grupy etnicznej był etap zniewolenia, będą o tym pamiętać, a ich kultura będzie to odzwierciedlać.
Jednocześnie jednak zniesienie niewolnictwa nie oznacza, że dawni panowie niewolników przestaną być do nich źle nastawieni. Utrata dorobku (w najlepszym wypadku, konieczność zatrudnienia tych samych ludzi za pieniądze) zdecydowanie nie pomoże ich nastrojom, a wręcz może i nawet pogorszyć tą wrogość. I to może trwać również przez pokolenia.
A więc jeśli chcielibyśmy zrobić elfy, które żyją dwukrotnie dłużej niż ludzie i miały w swej historii etap niewolnictwa, prawdopodobnie będą o tym pamiętać przez co najmniej pół tysiąclecia.
I to by było już chyba na tyle. Mam nadzieję, że ten wpis was nie przygnębił zbyt bardzo. Starałem się nie wchodzić w najmroczniejsze rejony historii niewolnictwa, ale wiadomo, jak niekomfortowy jest to temat.
Niemniej starałem się wytłumaczyć dość zawiłe ogólniki niewolnictwa w historii i mam nadzieję, że mi się to udało. Zostawcie komentarz i udostępnijcie tego posta, by mój blog się rozwijał.
Komentarze
Prześlij komentarz