Na tropach monstrów #88: Nie same gołe kości - SZKIELETY i KOŚCIOTRUPY

 Ohayo! a może Meksyk!

Witam w kolejnym wpisie na moim blogu, ostatnim w tegorocznym maratonie spooktoberowym. I to będzie dość specyficzny wpis, bo o istotach, które na pozór są proste jak budowa cepa (choć ich budowa taka prosta nie jest, chyba że ktoś jest specjalistą). Problem jednak dochodzi, gdy zorientujemy się, jakie zaskakujące znaczenia miały one w folklorze...

A więc trzymajcie wilkołaki na smyczy, przygotujcie się na recytację słynnej kwestii Hamleta i uważajcie, co liżecie, bo może się to wam przykleić do języka. Dziś bowiem mowa o szkieletach i kościotrupach!

Czym szkielet jest, każdy widzi!

Szkielety to szkielety!
Szkielet to po prostu komplet (albo coś około kompletu) kości jakiegoś kręgowca. Zazwyczaj myślimy tu o ludzkim szkielecie, ale wszystkie kręgowce mają szkielety. Choć warto także zauważyć, że nie wszystkie szkielety kręgowców są z kości. Rekiny oraz inne ryby chrzęstnoskieletowe mają... no cóż, szkielety zbudowane z tkanki chrzęstnej!
Szkielety są straszne, bo są możliwe do zobaczenia tylko w dwóch, trzech sytuacjach, z czego jedna stała się możliwa dopiero od końcówki XIX wieku. Szkielety można było przez milenia zobaczyć tylko wtedy, gdy dana istota już nie żyła, a do tego uległa już poważnemu rozkładowi. A więc widok ludzkiego szkieletu oznaczał widok martwego człowieka.
Później oczywiście doszły rysunki i makiety, a także promieniowanie rentgenowskie, ale nadal widok szkieletu oznacza widok śmierci.
Do tego stopnia, że szkielet stał się personifikacją śmierci!

Szkielety w folklorze

Przejdźmy jednak do folkloru, gdzie te istoty, proste jak budowa cepa, zyskują w końcu coś ciekawego.
Zacznijmy może jednak od tego, że obecność szkieletów w folklorze i mitologii przyjmuje kilka różnych form:
  • stworzenia po prostu będące szkieletami
  • stworzenia przyjmujące formę szkieletów
  • przedstawienia artystyczne używające postaci szkieletów
I od razu należy zacząć od tego, że takich zwykłych szkieletów raczej nie spotkamy w mitach czy folklorze. Może niektórzy ożywieńcy mogliby pod taką formą występować, aczkolwiek i oni są raczej spowici jakimiś resztkami ciała.

Niemniej, szkielety były wykorzystywane w sztuce i religii od tysiącleci. Herodot opisywał w Dziejach egipskie praktyki chodzenia wśród biesiadników z drewnianą figurą szkieletu w trumnie, by pokazać ulotność życia.
Z kolei w Antiochii (ówczesna starożytna Grecja, obecnie Turcja) była satyryczna mozaika przedstawiająca szkielet z napisem "Uśmiechnij się i ciesz się życiem"!
Tymczasem nasi przodkowie, dawni Słowianie, wieszali kości w świętych gajach. Prawdziwe kości. Ale były to kości zwierzęce, pochodzące od zwierząt składanych w ofierze.

Jednakże zdecydowanie najważniejszą postacią kościotrupa w historii sztuki są szkielety z Danse Macabre. Danse Macabre, czyli Taniec Śmierci albo Taniec Szkieletów, był wątkiem popularnym w sztuce późnośredniowiecznej, spowodowanym licznymi zgonami w tamtym okresie. Jako główny powód uznaje się epidemię Czarnej Śmierci, która przyczyniła się także do wielu innych zmian w Europie, zaczynając chociażby od upadku pańszczyzny... poza Słowiańszczyzną!
Danse Macabre przedstawiał pochód złożony z ludzi i szkieletów. Przy czym szkielety te były przedstawiane w dość komicznych pozach, co nadawało dziełom groteskowego wymiaru. Co jednak ważne, ludzie prowadzeni przez te szkielety byli bardzo różni, a jednak wszyscy umarli, co wiąże się z czymś, co na zajęciach języka polskiego nazywano demokratyzmem śmierci.
Z tego okresu można też wyciągnąć przedstawienia Mrocznego Żniwiarza, personifikacji śmierci pod postacią szkieletu w czarnym stroju i z kosą.

Ale w Europie były także istoty pod postaciami szkieletów.
Litewskie duchy leśne, Žiburinai (l. poj. Žiburinis), miały przyjmować formę szkieletów z ogniem (świecą) palącym się w ich piersiach. Zobaczenie takiej istoty miało zwiastować nieszczęście, a czasami nawet śmierć.
Tymczasem Mari Lwyd, z walijskiego "Szara Klacz", jest elementem walijskiego kolędowania. Jest to kostium składający się przede wszystkim z końskiej albo wolej czaszki, często zdobionej, oraz tkaniny, pod którą może ukryć się taki kolędnik.

A teraz przenieśmy się do Japonii, gdzie znajdziemy jeszcze więcej istot o formach szkieletów.
Zacznijmy może od Mekurabe, czyli yokai pod postacią stosu czasek, które... wgapiają się w ludzi. Po prostu urządzają konkurs, kto będzie patrzył dłużej!
Ale nie wszystkie szkieletowe stwory są takie niegroźne. Gashadokuro są zbiorowiskiem mściwych duchów, który przyjmuje formę wielkiego szkieletu. I mówiąc wielkiego, mam na myśli rozmiary kaiju! Gashadokuro poluje na ludzi, podchodząc do nich bezszelestnie i łapiąc ich, by następnie ich zmiażdżyć i/lub pożreć.
Z powodu zmian społecznych (mniejszej ilości masowych i niespodziewanych śmierci) gashadokuro mają być dziś raczej rzadkością. I dobrze, bo przez ich rozmiary, trudno je jakkolwiek powstrzymać. Muszą one zużyć gniew, który spaja mściwe duchy w jedną postać.
Innym mściwym duchem-szkieletem jest Bake-kujira, mściwy duch wieloryba przyjmujący formę wielorybiego szkieletu, który mścił się na wielorybnikach. Powodował różne plagi, pożary i inne nieszczęścia.
Jest także Hone onna, kościana kobieta, duch kobiety, który dla osób ją kochających tak samo jak za życia. Jeśli jednak spojrzy na nią ktoś nie będąc zaślepionym miłością do niej, zobaczy ją jako szkielet. Hone onna w nocy wychodzi z grobu, często nie wiedząc nawet, czym jest, by spędzić noc z kochankiem, który oczywiście bardzo się cieszy, że jego oblubienica żyje. Rankiem jednak wraca skąd przyszła. Problem polega jednak na tym, że hone onna powoli wysysa siły życiowe swojego kochanka, sprawiając, że każdej nocy jest coraz bliżej spotkania się z nią... w zaświatach.

A teraz przenieśmy się do Ameryki.
Ojibwe mają w swoich mitach figurę baykoka, czyli złego ducha przyjmującego formę szkieletu, który lata po terenie Wielkich Jezior, polując na wojowników. Ma niewidzialne strzały oraz zabójczą maczugę. Po zabiciu lub sparaliżowaniu ofiary, baykok ma pożerać jej wątrobę.
Tymczasem w Superstition Mountains w Arizonie można spotkać istotę podobną do Žiburinisa, szkielet z latarnią między żebrami. Jest on jednak zdecydowanie większy, mierząc około 8 stóp wzrostu (2,43 m). Ma on tendencję do straszenia ludzi.

Ale prawdziwie ciekawym stworzeniem przybierającym formę szkieletu są gwiezdne demony Azteków, tzitzimime (l. poj. tzitzimitl). Są to demony (tudzież pomniejsze bóstwa) związane z gwiazdami, zamieszkujące Tamoanchan i rządzone przez boginię Itzpapalotl.
Tzitzimime miały udawać się na ziemię w trakcie zaćmienia słońca, kiedy to miały opętywać ludzi. W niektórych wersjach mówiło się, że tzitzimime miały atakować wtedy tylko mężczyzn i to takich krzywdzących kobiety, choć z drugiej strony nierzadko też przedstawia się je jako mordercze byty, atakujące wszystkich na lewo i prawo!

Ale tzitzimime są ważne dla kolejnej postaci, tym razem znowu figury artystycznej.
Jose Gudalupe Posada - La Calvera Catrina
Otóż w Meksyku, a więc kraju będącym spadkobiercom Azteków (tudzież właściwie Mexików), świętuje się Dzień Zmarłych, Dia de los Muertos (akurat za kilka dni względem daty publikacji tego wpisu!). A jedną z ikon Dia de los Muertos są calacas, czyli figurki czaszek i szkieletów. Ich pierwszym twórcą był Jose Guadalupe Posada, meksykański grafik, który używał wizerunków szkieletów w swoich satyrycznych grafikach krytykujących meksykański rząd początku XX wieku.
Jednym z najsłynniejszych prac Posady była La Calavera Catrina (widoczna powyżej).
Obecnie calacas są nieodzowną częścią Dia de los Muertos. Do tego bardzo często są one bardzo mocno zdobione, ubrane w piękne, barwne kostiumy oraz mają wzory wymalowane na czaszkach.
Meksykanie nie wystawiają figurki czaszek i szkieletów jako ozdoby, ale także samemu się przebierają za szkielety w kolorowych strojach.

Ale na calacas i calaverach meksykański wpływ na wizerunek szkieletów się nie kończy. Na pograniczu meksykańsko-teksaskim (czyli terenach, podbitych od Meksyku!) istnieje kult Santa Muerte, Świętej Śmierci. Jest to specyficzny kult, który łączy w sobie europejskie przedstawienie śmierci jako szkieletu, figury przypominające te maryjne oraz elementy azteckiego kultu bogini umarłych - Mictatecihuatl. Jeszcze na początku XXI wieku kult ten był uznawany za praktyki okultystyczne.
Praktyki kultu Santa Muerte mogą mieć zarówno charakter ochronny (modlenie się o ochronę przed zagrożeniem), jak i o wiele bardziej negatywny, czasami nawet podchodzący pod czarną magię. Sytuacji nie pomaga również to, że wielu wyznawców Santa Muerte to tak zwane typy spod ciemnej gwiazdy, wliczając kartele czy nawet seryjnych morderców, jak Silvia Meraz. To też sprawia, że kult ten może wywoływać poczucie paniki, podobnej jak panika satanistyczna w latach 80.

Kościotrupy w popkulturze

A teraz przejdźmy do... zdecydowanie mniej ciekawej części, w której tego wpisu. Głównie dlatego, że szkielety zazwyczaj wydają się proste jak budowa cepa. To zazwyczaj bardzo prości nieumarli i w 90% przypadków szkielety są właśnie tym: stosunkowo prostymi nieumarłymi, które nie mogą się pochwalić zbyt wieloma rzeczami.
Popatrzmy jednak na przykłady...

Dungeons & Dragons

W D&D szkielety są oczywiście, jak mówiłem, prostymi nieumarłymi. W sumie każda istota z kośćmi może zostać wskrzeszona pod postacią szkieletu. W 5e i 5,5e znajdziemy ożywione szkielety:
  • dinozaurów
  • humanoidów (zwykłe szkielety)
  • koni
  • krasnoludów
  • minotaurów
  • nag
  • niedźwiedzi
  • obserwatorów (tyrani śmierci)
  • ogrów
  • olbrzymów
  • roków
  • smoków
  • sowodźwiedzi
  • wielkich rekinów
  • wielkich sów
Jak mówiłem, w kościotrupa można zmienić każde zwłoki z kośćmi...
Można jednak zauważyć kilka odmiennych rodzajów szkieletów w D&D, nawet pomijając to, że niektóre z nich mogą być alchemikami, rycerzami itd.
Przede wszystkim, niektóre szkielety płoną, tak jak płonące szkielety czy płonące czaszki. Są także szkielety złożone z fragmentów kilku ciał, jak lordowie czaszek, trójgłowe kościotrupy. Do tego są jeszcze roje szkieletów oraz potężne kościeliska, istoty złożone z olbrzymich ilości szkieletów.
Także wiele liczów ostatecznie przyjmuje formy szkieletów, choć jest to stan nabyty po długim czasie rozkładu ciał. Ostatecznie jednak przemieniają się w szkielety, a czasami nawet są zmieniają się w same czaszki, stając się demiliczami.
Innym znanym nieumarłym występującym pod postacią czaszki jest Mort, postać z Planescape.
Och! I są jeszcze morghi, nieumarli wyglądający jak szkielety, aczkolwiek posiadający organ (język?), który jakimś cudem nie uległ jeszcze kompletnemu rozkładowi. Morghi uwielbiają mordować i zamieniać swoje ofiary w zombie.

Do tego warto wspomnieć także o tym, że kości mogą być wykorzystywane także do budowy golemów, takich jak golem smoczych kości.

Magic the Gathering

grafika wykorzystuje obraz z karty
Marang River Skeleton
W MtG szkielety są jedną z kategorii kart, obejmujących ponad 80 kart.
Z powodu, że szkielety są nieumarłe, nie powinno nas dziwić, że całkiem sporo z nich, bo aż 3/4 z nich, jest czarna.
Po równo (2,4%) zaś jest szkieletów w barwach sprzymierzonych z czernią, czerwieni i błękicie. Niebieskie szkielety można powiązać z magią i wodą, bo znajdziemy wśród nich demilicza oraz kraba. Czerwone szkielety to zaś powiązać z ogniem (płonąca czaszka) lub smokami (szkielet viashino).
Tyle samo jednak znajdziemy szkieletów zielonych, których powinowactwo z przeciwną czerni zielenią można tłumaczyć tym, że mamy do czynienia z trollem i druidem, a więc rasą oraz klasą mocno związanymi z zielenią.
Wśród duetów, wyraźnie dominuje Dimir (6%). Znajdziemy tu zarówno szkielety związane z żeglarstwem, lataniem, jak i swoistym kosmicznym horrorem typu "zakazana wiedza".
Tyle samo jest szkieletów Golgari, gdzie 3/5 szkieletów jest również roślinami. Pozostałe dwa to zarazek z Arcaviosu (związany z golgariową frakcją Witherbloom) oraz tajemniczy szkieletowy rycerz mknący przez las.
Trochę mniej jest kościotrupów rakdosowych (4,8%), które są związane znowu ze smokami albo magią żywiołów ognia i błyskawicy, typowymi dla czerwieni.
Jest również jeden szkielet orzhovowy, który jest gryfem.. można to zrozumieć jako połączenie czerni szkieletu i bieli gryfa. To może również wiązać się z tym, że bóg-psychopomp z Theros jest właśnie orzhovowy, a ten szkielet jest akurat strażnikiem zaświatów.

A jeśli chodzi o obecność szkieletów w fabule... Sorki, nie ma tego zbyt wiele. Ba! Oprócz tego, że czasami są straszne albo są złodziejaszkami, to nie ma nic super ważnego.

Inne szkielety

Jak mówiłem, szkielety na ogół są raczej prostymi nieumarłymi, często niskopoziomowymi. W najlepszym wypadku może pojawić się jakiś szkieletowy mag albo jakiś stwór zrobiony z wielu szkieletów, aczkolwiek i to łatwo wpisać w po prostu to, że są to jakieś nekromantyczne twory...
Takie szkielety znajdziemy w:
  • Heroes of Might and Magic
  • Pathfinderze
  • The Elder Scrolls
  • Warcrafcie
  • Warhammerze Fantasy
Jednocześnie jednak możemy znaleźć kilka ciekawszych przykładów szkieletów (tudzież istot o formie szkieletu), które jednak wydają się trochę zbyt małe, by opowiedzieć o nich w osobnych podrozdziałach. Mowa tu o istotach takich jak:
  • Adalman (Odrodzony jako galareta) - dawniejszy kapłan kościoła Lubelius, później sługa Claymana, aż wreszcie jeden z popleczników Rimuru. Zyskał od niego zdolność ponownego rzucania świetej magii.
  • Ainz Ooal Gown (Overlord) - główny bohater Overlorda, władca Wielkiego Grobowca Nazarick. Przyjmuje on formę wielkiego szkieletowego maga.
  • Brook (One Piece) - użytkownik Oż-Ożywoowocu, dzięki któremu mógł on powstać z martwych. Obecnie członek załogi Słomkowych Kapeluszy. Potrafi wykorzystywać chłód zaświatów w walce.
  • Duch El Bandito (Wyluzuj, Scooby-Doo, sezon 1, odcinek 23: "El Bandito") - duch meksykańskiego rzezimieszka nazwanego "kreatywnie": "El Bandito". Przybierał on formę calacas.
  • Isabella (Victor i Valentino) - tzitzimitl (albo może itzpapalotl?) przyjmujący na co dzień formę normalnej dziewczynki. Jej prawdziwa forma to jednak kościotrup z owadzimi odnóżami i możliwością stworzenia dla siebie motylich skrzydeł (jak na obsydianowego motyla przystało) 
  • Kosmiczne kościotrupy (Scooby-Doo, odc. 26: "Galimatias w Trójkącie Bermudzkim"/ Scooby-Doo 2: Potwory na gigancie) - jednookie szkielety, które bohaterowie spotkali w trójkącie bermudzkim. Uznawano je za kosmitów, choć... to przebranie było wyjątkowo słabe.
    Później, w Scooby-Doo 2, ich kostium został ożywiony przez Jonathana Jacobo, stając się jednym z ikonicznych potworów.
  • Kościeje (Warhammer: Age of Sigmar) - część frakcji Nekrowładców Przeklętych Dusz (frakcji wampirów). Są oni samoświadomymi szkieletami
  • Kushanada (Bleach: Hell Verse) - strażnicy piekła, przypominający gashadokuro
  • Zjadacz kości (Zjadacz kości, 2007, reż. Jim Wynorski) - wielki kościany potwór przebudzony po naruszeniu indiańskiego cmentarza. Jego oddech oraz dotyk zabijają, powodując dezintegrację ludzi. Czerpie on siłę z kości Rdzennych Amerykanów.
  • Żniwiarze Kości z Ossiarchu (Warhammer: Age of Sigmar) - jedna z frakcji należących do Sojuszu Śmierci, uznawana za odpowiedź Nagasha na sigmaryckich Grzmowiecznych. Są oni istotami zbudowanymi z wielu kości i wielu dusz włożonych w jedno ciało, a tym samym swoistą nieumarłą elitą.

Motywy związane ze szkieletami

A teraz przejdźmy do motywów...
Zdecydowanie, większość szkieletów jest stosunkowo jednolita, a nawet bym powiedział jednakowo pozbawiona "tego czegoś".
To jednak bardzo ułatwia mi opowiedzenie o nich.

Niskopoziomowi nieumarli

Zacznijmy od tego, na co tu narzekam!
Większość szkieletów jest przedstawiana jako takie niezbyt silne sługusy nekromantów, które może wskrzesić nawet słaby nekromanta. Oczywiście, trochę to wygląda inaczej w Warhammerze Fantasy, gdzie szkielety są lekko bardziej skomplikowanymi tworami nekromantycznymi w porównaniu do zombie (z uwagi na to, że porusza nimi magia, a nie resztki mięśni), ale nie wiele.
Zazwyczaj są oni oddelegowani do ról łuczników, co ma tyle sensu, że w pewnością z daleka trudno im połamać kości!

Rozpadanie się

Szkielety mają zdecydowanie jedną wadę - są układanką, która jest w ruchu. Często jedyną rzeczą spajającą je w całość jest magia, więc stosunkowo łatwo mogą się rozpaść. W sumie, to właśnie na tym polegał gag z kosmicznymi kościotrupami w Scooby-Doo 2!
To też jednak może pozwolić na pewną odporność, bo rozrzucone kości mogą zostać złożone na nowo.

Licze

Co ciekawe, licze, nieumarli magowie chowający swoje dusze w magicznych pojemnikach, stosunkowo często są przedstawiani jako szkielety. W WoWie wszyscy licze są szkieletami, a w innych dziełach ten stan czasami jest, a czasami nie.

Groteskowa komedia

Nie ma co się oszukiwać, szkielety zazwyczaj są wykorzystywane do komedii. Danse Macabre był groteską, był prześmiewczy, tak samo jak polityczne grafiki Jose Guadalupe Posady.

Obecnie nadal kościotrupy są wykorzystywane jako część komedii, jak chociażby w Coco czy Strasznym filmie!

Mi amor, Mexico, y Dia de los Muertos

Dzięki calacas i calaverom kościotrupy czują się całkiem dobrze w Meksyku. Tak samo jak Francja ma powinowactwo do wilkołaków i gargulców, Wyspy Brytyjskie do wróżek, a Egipt do mumii, tak Meksyk ma własną odmianę potworów kojarzonych z tym krajem.
I jako osoba uwielbiająca Meksyk od dzieciństwa (od momentu, gdy obejrzałem Scooby-Doo i meksykańskiego potwora), nie mogę zaznaczyć, że Meksyk daje kościotrupom lore, znaczenie i styl, którego nie da się podrobić bez nawiązywania do Meksyku.
A więc, naprawdę, zachęcam do wykorzystania tej stylistyki.

Nie tylko ludzie

Z nieumarłymi to jest taka sprawa, że praktycznie wszystkie zwierzęta umierają i pozostawiają po sobie zwłoki. Może nie wszystkie mają szkielety, ale wybór wciąż jest całkiem spory.
Można znaleźć szkieletowe psy, koty, smoki... czasami nawet dinozaury, co ma o tyle sensu, że z nimi możemy obcować tylko poprzez ich kości

Moje pomysły na kościotrupy

Zdecydowanie, szkielety nie mogą narzekać na brak reprezentacji. To, na co mogą narzekać, to brak ciekawego pomysłu na nie.
Choć zdarzają się takie ciekawe pomysły jak Żniwiarze Kości z Ossiarchu, o wiele częściej spotkamy dość generyczne szkielety nie oferujące zbyt wiele. Warto by więc pomyśleć o tym, co można zrobić, by te szkielety miały coś ciekawego.

Pomysł #1: Las Calaveras

Nie zdziwię się, jeśli nawet nie wzruszyliście oczami. Uwielbiam Meksyk, a calacas są jednymi z najbardziej rozpoznawalnych za granicą elementów tegoż kraju.
A więc pokażcie szkielety w bogato zdobionych strojach, łączących w sobie nieuniknioną dla nieumarłych tematykę śmierci i przeciwstawną jej tematykę życia. Kwiaty, mocne kolory, koronki, zdobienia... Och! I jeszcze te piękne malunki na twarzoczaszkach!

Pomysł #2: Duch zbiorowej świadomości zmarłych

Nawet jeśli same szkielety są proste jak budowa cepa, to można z nich zrobić coś ciekawego.
Kościany konstrukt również nie wydaje się zbyt skomplikowany, jednak to nie sam fakt istnienia w takiej formie powinien nas ciekawić, ale powód, czemu nieumarli mieliby przyjąć taką formę i co to miałoby znaczyć z punktu widzenia symboliki, którą tak bardzo lubi humanistyczna teratologia.
Kości są tym, co zostaje po zwłokach starych, mających setki, jeśli nie tysiące lat, nie zakonserwowanych tak idealnie jak mumie... Ale o wiele łatwiej byłoby połączyć ze sobą duże ilości szkieletów niż innych rodzajów zwłok. Powiem więcej, takie wymieszanie się szkieletów wydaje się całkiem możliwe naturalnie, podczas gdy zwłoki na takiego Adama Frankensteina musiałyby być zszywane ze sobą ręcznie.
Do czego zmierzam? Ach! Chodzi mi o to, że taki stwór zrobiony z kości wielu osób mógłby stanowić ciekawy przykład zbiorowej świadomości zmarłych. Wiecie, taki "indiański cmentarz", tylko że wkurzony i gotowy osobiście spuścić komuś manto.
A teraz może dodajmy do tego, że te kości mogłyby pochodzić z masowego grobu po jakimś okropieństwie (wojnie, ludobójstwie, zarazie...) i mamy potwora takiego, że tylko interpretację pisać!

Pomysł #3: Kości z wielkiej legendy

Bardzo mi się podoba idea, że jakaś wielka (taka kaiju nawet dla kaiju) istota umarła i jej kości teraz zdobią krainę... Ba! Kości są krainą!
I co, jeśli poprzez te kości to stworzenie jest w pewien sposób nadal obecne, w pewien sposób wciąż żyło?
Tak, może to nie byłby najbardziej aktywny szkielet, ale zdecydowanie byłoby to coś ciekawego!

I to już chyba na tyle. To już koniec tegorocznego Spooktoberu!
Mam nadzieję, że ten wpis, jak i cały maraton, się wam spodobał! Czy znaleźliście coś ciekawego w omawianych dziś szkieletach?
Skomentujcie i udostępnijcie ten wpis, by mój blog mógł się rozwijać!
Do przeczytania!
Feliz Dia de los Muertos!

Bibliografia:

Komentarze

Popularne posty