Ohayo! a może Genowia!
Witam w kolejnym wpisie na moim blogu. Od jakiegoś czasu (kilku dni), zacząłem się zastanawiać nad granicami fantastyki. Z jednej strony fantastyka jest gatunkiem, który nadal spotyka się z pewnym piętnowaniem (choć obecnie wyraźnie mniejszym aniżeli te kilkanaście/kilkadziesiąt lat temu), a z drugiej strony, popkultura jest pełna fantastyki. Większość książek, które były popularne w czasach mojego dzieciństwa i nastoletniości, to fantastyka. I nie mówię tego jedynie jako fan fantastyki. Naprawdę mnóstwo książek dla dzieci i nastolatków wydawanych w pierwszych dwóch dekadach XXI wieku było jakąś formą fantastyki.
Powiem więcej, całkiem dużo dzieł, które nie uznalibyśmy na pierwszy rzut oka za fantastykę, takie jak Pamiętniki księżniczki czy Lalka, są jednak fantastyką!
 |
| grafika składa się z kadrów z Pamiętnika Księżniczki, Opowieści podręcznej i Lalki |
Jak? Czemu? Cóż, temu chciałbym poświęcić dzisiejszy wpis!
Uwaga! Znając życie, będę tu rzucał trochę nazw tekstów naukowych, bo wpis ten jak nic wywoła z odmętów mojej pamięci jakieś naukowe teksty, które przez lata studiów wbiły mi się tak, że byłyby one możliwe do wytłumaczenia w nocy o północy. Może, jeśli będę pamiętać, napiszę je w bibliografii.
Fantastyka, czyli co? - problem międzykulturowego tłumaczenia
Mówiąc o fantastyce, należy najpierw zauważyć pewien problem. Otóż, w zależności od języka, fantastyka (lub jej odpowiedniki w danym języku) będą miały inne znaczenia. Tak samo jak z żółwiami i małpami - u nas nie ma rozróżnienia na tortoise i turtle czy monkey i ape - tak mówiąc o fantastyce w języku polskim będziemy mówić o o wiele większym zbiorze gatunków niż angielskie "fantasy". (Dodaję cudzysłów dla rozróżnienia.)
Ogólnie, często mówi się o trzech głównych gatunkach fantastyki: fantasy, horrorze i science fiction. (Mimo że istnieją także inne gatunki fantastyki, które nie wychodzą aż tak bardzo na pierwszy plan.) W Polsce wszystkie trzy (oraz mnogość innych, które nie wpisują się w pełni w żadne z tych trzech) uznaje się za fantastykę, chociaż Andrzej Zgorzelski mógłby się z tym nie zgadzać...
W języku angielskim z kolei istnieje pewien podział. Otóż, niektórzy badacze piszący o "fantasy" bez większego problemu mieszają ze sobą fantasy i horror. Dosłownie, Farah Mendlehson, pisząc o fantastyce intruzywnej, używa zarówno przykładów z fantasy (jak Harry Potter), jak i horroru (Dracula, Nawiedzony Dom na Wzgórzu itd.). Tymczasem fantastykę immersywną porównuje do science fiction, zaznaczając odmienność tego gatunku.
Dzieje się tak, gdyż oczekuje się od fantasy elementów nadprzyrodzonych czy paranormalnych, które odczytujemy jak magię. (A warto przypomnieć, że w tradycyjnych podziałach gatunkowych horror wyróżniał się potworem nadprzyrodzonym.) Tymczasem w science fiction te wszystkie elementy wykraczające poza znany nam porządek świata przypisywane są nauce: biologicznym procesom albo technologii.
Jednocześnie jednak w języku angielskim istnieje pewna kategoria, która zaliczałaby w siebie zarówno to "fantasy", jak i science fiction. Chodzi o fikcję spekulatywną. Oczywiście, były także inne próby ujęcia tego. Zgorzelski nazywał tą kategorię fikcją niemimetyczną, a tymczasem fikcją spekulatywną nazywał science fiction, co ma o tyle sensu, że oba te gatunki mają po angielsku takie same akronimy: "SF".
Niemniej fikcja spekulatywna wydaje się całkiem dobrze tłumaczyć, czym fantastyka ma być (pomijając już to, że strony na wikipedii "Fantastyka" i "Speculative fiction" są traktowane jako swoje tłumaczenia). W końcu fikcja spekulatywna spekuluje, jak wyglądałby świat, gdyby coś w nim było inaczej. Może to przyjmować różne formy: - allotopii, czyli osobnego świata
- boazerii, gdzie fantastyczne ukrywa się przed normalnym (konsensusem)
- metachronii, czyli przyszłości
- metatopii, czyli przestrzeni kosmicznej
- uchronii, czyli alternatywnej historii
- utopii, cokolwiek ona oznacza
- i innych form
W fikcji wszystko jest fikcyjne - granice spekulacji
Niemniej, należy zaznaczyć, gdzie jest granica spekulacji, od której kończy się fikcja realistyczna, a zaczyna się fantastyka.
Myślę, że dobrym wyznacznikiem byłby tu cytat z eseju Umberto Eco:
"Każda opowieść realistyczna zawiera w sobie kontrfaktyczne możliwości (co by było, gdyby w świecie rzeczywistym XIX wieku żył sobie we Francji osobnik nazwiskiem Restignac, albo co by było, gdyby osobnik zwany hrabim Monte Christo naprawdę zmienił kurs giełdyparyskiej, manipulując przesyłaniem informacji przez telegraf optyczny). Wydarzenia relacjonowane »realistycznie« są kontrfaktyczne względem biegu rzeczy w świecie rzeczywistym, lecz proza realistyczna gra kontrfaktami w rodzaju »Co by było, gdyby w świecie biologicznie, kosmologicznie i społecznie podobnym do naszego miały miejsce zdarzenia, które się nie zdarzyły, a jednak nie urągają jego logice?«."
Inaczej mówiąc, choć cała fikcja opiera się na pewnej spekulacji, co by było gdyby, to fikcja realistyczna zakłada, że świat wygląda tak samo, jak wygląda w rzeczywistości. Tak, autor mógłby sobie wymyślić kogoś (np.: detektywa imieniem Sherlock), może jakąś miejscowość i wydarzenia, jednak mimo wszystko świat pozostaje dokładnie takim samym, jakim był w rzeczywistości.
A teraz porównajmy to ze Związkiem Żydowskich policjantów Michaela Chabona. Akcja dzieje się na Alasce, bohaterowie są zmyśleni... Ale sytuacja jest zupełnie odmienna. Nie ma Izraela. Żydzi po II Wojnie Światowej nie otrzymali własnego państwa, lecz trafili tymczasowo (chyba na jakieś 50 lat) na Alaskę. Fakt ten sprawia, że świat wygląda zupełnie inaczej, tym bardziej, że element ten jest kluczowy dla całej fabuły.
Dlatego też Związek żydowskich policjantów, jako przykład historii alternatywnej, jest fantastyką.
Podobnie można powiedzieć o przykładzie realizmu magicznego, jakim są Obfite piersi, pełne biodra Mo Yana. W książce tej jedna z sióstr Jintonga, Shangguan Lingdi, jest nieśmiertelną (xian). Czy to dużo zmienia? Nie, rewolucje w Chinach trwają, a fakt, że Lingdi osiągnęła stan, który jest celem wielu mistrzów kultywacji z popkultury, nie wybrzmiewa jakoś donośnie. Nie czyni ona żadnych wielkich cudów... Ale dopuszczenie, że Lingdi nie jest jakoś psychicznie chora (jak sugerowałby zdrowy rozsądek), ale jest xian, sprawia, że patrzy się na świat zupełnie inaczej. I dlatego jest to fantastyka.
A teraz czas na przykład podchodzący już pod kontrowersję... W Lalce Wokulki napotyka w Paryżu na Geista, uczonego, który odkrył metal lżejszy od powietrza... Cóż, taki metal nie istnieje. Przynajmniej w rzeczywistym świecie. Spekulacja, że taki metal może istnieć, jest wprost wbrew temu, jak działa znana nam chemia. Tak, są metale przez azotem i tlenem w układzie okresowym, ale są one bardzo reaktywne. No i nawet lit i beryl (bo o tej dwójce mowa) są cięższe od powietrza, jako ciała stałe.
Więc, tak, Lalka, ta powieść realistyczna, jak to uczyli nas w szkołach, jest przynajmniej częściowo fantastyką. Zresztą, można się tego domyśleć, jako że Imperium chmur, książka science fiction Jacka Dukaja, stanowi kontynuację Lalki.
Innym takim przykładem jest Pamiętnik księżniczki, gdzie Mia Thermopolis jest księżniczką Genowii, czyli kraju, który tak naprawdę nie istnieje. Aby mógł on zaistnieć w świecie, potrzebny był akt subkreacji, zmiana tego, jak wygląda Europa. Nawet jeśli kraj ten był wielkości Monako, potrzebny był akt subkreacji. To samo z kulturą Genowii itd. Wszystko to zostało stworzone w sposób przecież nie aż tak bardzo odmienny od alternatywnej historii.
Ktoś zresztą mógłby powiedzieć, że stworzenie własnego kraju wymaga alternatywnej historii.
Do tego jest jeszcze także ksenofikcja, która śledzi świat oczami postaci nieludzkich. I mówiąc nieludzkich, nie mam na myśli elfów czy krasnoludów. Chodzi o zwierzęta, rośliny i przedmioty nieożywione. Czasami istnieją dodatkowe powody, czemu mamy do czynienia z fantastyką, takie jak utworzone kultury i mitologie tych nieludzkich postaci (jak w Wojownikach) czy ogólnie zmieniony świat (Miłość, śmierć i roboty, s1e2: Trzy Roboty). Zresztą, perspektywa roślin i przedmiotów nieożywionych, nawet jeśli mamy do czynienia z najbardziej przyziemnymi wersjami tych roślin czy przedmiotów, wymaga pewnej animizacji. Jednakże perspektywa zwierząt powinna może być najnormalniejsza... A jednak to nadal fantastyka!
I ogólnie, mam wrażenie, że udało mi się przekonać was, że fantastyka jest o wiele bardziej rozpowszechnionym zjawiskiem, niż na pierwszy rzut oka się udaje.
Horror nie jest (już) z automatu fantastyką!
Czas jednak na małe odwrócenie założenia. Otóż, spośród trzech podstawowych gatunków fantastyki, moim zdaniem to horror jest najbardziej kontrowersyjny.
Mianowicie, horror jest uznawany często za fantastykę... Nawet było obecne pewne rozróżnienie, że horror ma elementy nadnaturalne, podczas gdy thriller, nie. Jakby nie patrzeć, podłożem horrorów jest literatura gotycka, w której to całkiem dużo było zjawisk nadprzyrodzonych. W słynnych horrorach od wytwórni Universal gwiazdami były potwory, zarówno te magiczne (wilkołak, Dracula), jak i te o pochodzeniu naukowym (potwór Frankensteina, niewidzialny człowiek, potwór z Czarnej Laguny).
I w tym właśnie okresie powstało to rozróżnienie.
Ale już od 1960. roku zaczęło się to zmieniać. Psychoza jest bowiem dziś uznawana za horror... W latach 60. w kinie włoskim pojawiły się filmy żółte, giallo, które stanowiły inspirację dla późniejszego nurtu w kinie światowym, jakim stały się slashery. Potworami w slasherach nie były bowiem typowe potwory. Byli to zabójcy. Choć wśród nich nadal można było znaleźć całkiem sporo stworzeń nadprzyrodzonych, wiele z nich to jednak normalni ludzie. Uśpiony obóz miał Angelę, pierwszy Piątek Trzynastego miał panią Voorhees, a Teksańska masakra piłą mechaniczną Leatherface'a. Niektóre z tych serii doczekały się wreszcie ingerencji sił nadprzyrodzonych, jednakże wiele innych serii jest jak najbardziej daleko od mieszania w to wszystko magii.
Do tego są takie gatunki jak animal attack, czyli sytuacja, gdzie potworem jest zwierzę (albo grupa zwierząt), często normalne poza może nietypową, ale potrzebną ze względów fabularnych agresją. Och! I jest jeszcze splatterpunk, jak Piła czy Motel, gdzie na ogół wszelkie okropności są wyrządzane ludzkiemu ciału bez ingerencji żadnych sił nadprzyrodzonych.
Obecnie, naturalnym stanem wielu horrorów jest stan Fantastyczności (The Fantastic), niepewności, czy to, co widzimy, naprawdę jest nadprzyrodzone (Cudowne, czyli Marvelous), czy jednak jest na to wytłumaczenie logiczne (Niezwykłe, Uncanny). Przy czym halucynacje, które pokazują coś, czego być nie powinno, są jednym z tych logicznych wytłumaczeń.
Niekiedy wiemy, że potwór jest w jakiś sposób fantastyczny albo że to po prostu jakiś człowiek w masce. Czasami jednak nie możemy być pewni.
Przykładowo, pierwsze dwie części Koszmaru Minionego Lata zaczynały z myślą, że zabójca powinien nie żyć, więc jest jakimś duchem... Tylko że w obu częściach Rybak nadal żył. Przeżył to, co stało się minionego lata, a później wydarzenia pierwszego filmu. Dopiero w trzeciej części mieliśmy ducha.
Innym przykładem może być to, że podobnież jest interpretacja Cujo, w której tytułowy wściekły pies miałby być opętany przez ducha niedawno zmarłego mordercy.
Cóż, mam nadzieję, że ten wpis się wam spodobał. Pisałem go bardzo krótko (co może widać po nie tak wielkiej długości), ale nie chciałem też przesadzać. Myślę, że taka krótka pogadanka nie przegrzeje nam zwojów (tym bardziej, że piszę to w środku lata, a publikować będę pewnie gdzieś we wrześniu).
Skomentujcie i udostępnijcie tego posta, by mój blog się rozwijał!
Do przeczytania!
Bibliografia
- Dąbrowski Rafał (2025), Fantastyka świata prymarnego,
Zagadnienia Rodzajów Literackich, 68 (1).
- Eco Umberto (2012), Światy science fiction [w:] U. Eco, Po
drugiej stronie lustra i inne eseje, przeł. J. Wajs, Wydawnictwo WAB, Warszawa.
- Mendlesohn Farah (2008), Rhetorics of fantasy, Wesleyan
University Press, Middletown.
- Todorov Tzvetan (1993), The Fantasic: a Structural Approach
to a Literary Genre, przeł. R. Howard, wyd. 5, Cornell Paperback, Ithaca, Nowy
Jork.
- Zgorzelski Andrzej (1999), SF jako pojęcie systemu
historyczno-literackiego [w:] A. Zgorzelski, System i funkcja. Ustalenia
metodologiczne i propozycje teoretycznoliterackie, Wydawnictwo Gdańskie,
Gdańsk.
Komentarze
Prześlij komentarz