Ohayo! a może Casa Blanca!
Witam w kolejnym wpisie na moim blogu. Ostatnio scrollowałem rolki na FB i... zauważyłem ciekawą rolkę strony Historia w roli głównej. Najbardziej jednak zaciekawił mnie opis (nie oszukujmy się, ten film zachęcał do otworzenia tegoż opisu i jego przeczytania), w którym znalazłem znajome mi imię i nazwisko: Umberto Eco. Był to ważny badacz, filozof i eseista, który pisał o dziesiątkach różnych zagadnień, od tych mi bliższych naukowo (rodzaje światów w fantastyce, encyklopedia...), poprzez faszyzm, interpretację itd. Napisał on również powieść, Imię róży, która była jedną z moich lektur na pierwszym roku studiów. Dlatego, gdy usłyszałem o Dreaming of the Middle Ages, postanowiłem ten esej tu opisać.
Właściwie, w ciemno postanowiłem go tu opisać. I myślę, że ten esej jest tego warty.
A więc dowiedzmy się więcej o tym, jak wyglądają współczesne wyobrażenia o średniowieczu.Ale ostrzegam, wpis ten nie jest notatką streszczającą esej Eco. Dodam tu coś od siebie, zapewne w kierunku mówienia o fantastyce.
Co ma średniowiecze do fantastyki?
Zanim jednak przejdziemy do eseju, chciałbym odpowiedzieć na pytanie, czemu średniowiecze jest tak ważne dla fantastyki. Odpowiedź jest pełna paradoksów.
Bo, na pierwszy rzut oka, powiązanie średniowiecza z fantastyką wydaje się oczywiste. Wszakże, większość dzieł fantasy dzieje się w światach przypominających średniowieczną Europę...
No tylko, że nie. Wbrew pozorom, fantastyka, a w szczególności współcześnie tworzona fantastyka dzieje się w światach, które bardziej przypominają inne okresy. Czasami nawet wprost mówi się, że dane dzieło jest wzorowane na np.: renesansie (przykład Warhammera Fantasy). W innych wypadkach dzieło może się dziać w okresach, które wciąż przypominają średniowiecze, ale w rzeczywistości pewne elementy sugerują bardziej inspirację epokami późniejszymi. Do tego istnieją dzieła inspirowane okresami całkowicie odmiennymi od średniowiecza, z którymi już trudno je pomylić, takie jak starożytność czy nawet prehistoria.
No, ale tu pojawia się pewien paradoks. Istnieje bowiem koncepcja długiego średniowiecza, według którego średniowiecze nie zakończyło się w XV wieku wraz z odkryciem Ameryki, upadkiem Bizancjum czy wynalezieniem druku. Nie, według tej koncepcji, średniowiecze miało trwać o wiele dłużej, czego dowodami są, według autora tej koncepcji, Jacques'a Le Goffa, ciągłości struktur mentalnych, społecznych czy gospodarnych typowych dla średniowiecza przez wieki późniejsze. Bo, jakby się tak zastanowić, wiele rzeczy ikonicznych dla średniowiecza trwało nadal: rycerze, pańszczyzna itd. Jakby nie patrzeć, najbardziej znaną bitwą armii polskiej, w której zabłysnęła nasza ikoniczna jednostka (tak ikoniczna, że aż pojawiła się w Civilizacji), była Bitwa pod Wiedniem, w roku 1683 roku, głęboko w okresie baroku.
Według koncepcji długiego średniowiecza, średniowiecze miałoby się skończyć na przełomie XVIII i XIX wieku, gdy to doszło do dwóch ważnych rewolucji: rewolucji francuskiej i rewolucji przemysłowej.
Czyli nawet jeśli fantastyka lekko wykracza stylistyką poza ten XV wiek, bardzo często jest to okres, który nadal byłby średniowieczem według tej koncepcji.
Oczywiście, zawsze może istnieć fantastyka, która dzieje się w starożytności, prehistorii, epoce przemysłowej itd. (albo raczej ich allotopijnych odpowiednikach, ale to już trochę czepianie się słownictwa, które jest używane chyba tylko przez kilka osób).
Co mówi Eco o średniowieczu?
Przejdźmy może wreszcie do głównego tematu, czyli eseju Eco.
Przede wszystkim, Eco zauważa, że średniowiecze (albo raczej to, co uznajemy za średniowiecze) się sprzedaje. Nie od dziś, zresztą, ani nie od lat 80., gdy Eco ten esej pisał. Już XIX wieku wielu autorów zdradzało wielką fascynację średniowieczem. Zresztą, wiele rzeczy, które zdajemy się wiedzieć o średniowieczu, jest w rzeczywistości XIX-wiecznym wymysłem. A dokładniej, wymysłem wiktoriańskim.
Tak czy siak, od dekad czujemy fascynację średniowieczem, niezależnie jak poprawna jest na jego temat nasza wiedza. W końcu wszystko, co mamy dziś, wywodzi się ze średniowiecza: współczesne języki, miasta handlowe, a nawet podstawy kapitalizmu. Eco stwierdza bowiem, że to nie antyk, tak przecież uwielbiany, stanowi podstawy współczesnych kultur, ale właśnie średniowiecze. To, co zaczęło się w średniowieczu, było później rozwijane. Na przykład, okultystyczne praktyki Johna Dee (którego możemy znać chociażby z Nioh) opierały się na średniowiecznych zapiskach kabalistycznych, ale on sam żył w renesansie.
Inaczej mówiąc, do średniowiecza ciągle wracano, nawet jeśli ta epoka skończyła się całkiem niedawno.
Jednocześnie jednak powrót do średniowiecza to nie to samo, co powrót do klasyku. Przede wszystkim, antyk jest martwy. Partenon to ruiny, piramidy to zabytki, a Koloseum to obecnie tylko atrakcja turystyczna. Tymczasem średniowieczne budowle są nadal wykorzystywane. Chociażby słynna katedra Notre Dame w Paryżu, budowana od XII-XIV wieku, jest użytkowana do dziś, z krótkimi przerwami, takimi jak ta na renowację po pożarze dachu w 2019. Aż chciałoby się powiedzieć, że wciąż żyjemy w średniowieczu (choć takie stwierdzenie byłoby trochę mylące) albo chociaż obok niego. Oczywiście, to zależy od tego, gdzie mieszkamy. Ja, jako łodzianin, jestem otoczony budynkami, które mają najwięcej jakieś 200 lat, bo wtedy właśnie Łódź się rozwinęła, jednakże dla kogoś żyjącego w mieście, które było miastem w średniowieczu (Łódź też nim była, na papierze), może się okazać, że kilka ulic dalej jest budowla zbudowana w XIII wieku!
W efekcie tego, średniowiecze nie może być rekonstruowane od zera. Eco twierdzi bowiem, że żyjąc otoczonym średniowieczem, nie jesteśmy w stanie wyzbyć się przekonań, o tym "jak powinno to wyglądać".
Do tego średniowiecze to ponad tysiąc lat historii. Średniowiecze VI wieku to zupełnie co innego, niż średniowiecze wieku XIII. W czasie tych 1016 lat (licząc od upadku Rzymu do odkrycia Ameryki przez Kolumba) doszło do:
- chrystianizacji prawie całej (jeśli nie całej) Europy
- podbicia i odbicia Półwyspu Iberyjskiego
- powstania zalążków znanych dziś państw
- epidemii czarnej śmierci
- powstania dwóch stylów architektonicznych (romańskiego i gotyckiego)
- rozwoju feudalizmu
- krucjaty
- wędrówki Romów z Półwyspu Indyjskiego do Europy
- i wielu innych wydarzeń
A więc trudno myśleć o średniowieczu jako spójnym, jeśli trwało tysiąc lat i w jego trakcie wydarzyło się tyle ważnych rzeczy, które zmieniły oblicze znanego nam świata. A jest jeszcze Azja, Ameryki, Afryka i Australia, które miały własne wydarzenia historyczne w tym czasie... W sumie, nie wiem, czy powinno się myśleć historiach innych kontynentów w kontekście średniowiecza, bo tamtejsze wydarzenia miały mało wspólnego ze stosowanymi w Europie kategoriami epok.
Dziesięć małych średniowieczy
Eco, zauważając to, jak różnie myśli się o średniowieczu, postanowił wyklarować (co najmniej) 10 typów średniowieczy, które nazywa małymi średniowieczami.
Czemu małymi? Tego nie wytłumaczył jakoś szczególnie dobrze.
Każde z tych małych średniowieczy jest jednak pewnym spojrzeniem na interpretacje tej dawnej, ciekawiącej nas epoki.
Postaram się teraz wam te średniowiecza przybliżyć, choć nie wszystkie w pełni rozumiem.
1. Średniowiecze jako pretekst
Średniowiecze jest często pretekstem by pokazać coś starego bez sprawdzania, czy jest to zgodne z realiami historycznymi.
Eco używa do wytłumaczenia tego dwóch gatunków: fikcji historycznej i powieści płaszcza i szpady. W fikcji historycznej bohaterowie są reprezentacjami swoich epok, zgodni z tym, co wiadomo o danej epoce w danym miejscu. Tymczasem powieści płaszcza i szpady, takie jak Trzej Muszkieterowie, nie są zainteresowane wiernym odzwierciedlaniem epoki. W powieści historycznej rozumiemy bohatera poprzez epokę, a w płaszczu i szpadzie epoka po prostu pozwala nam na rozrywkę...
Czy to nie przypomina fantasy?
Oczywiście, fantastyka świata wtórnego (z allotopią na czele) ma to do siebie, że jej świat nie jest naszym światem. A przez to dzieła odnoszące się do danej epoki, nie reprezentują tej epoki, tak samo jak kislevska jazda nie reprezentuje polskiej husarii, nawet jeśli skrzydlaci lansjerzy wyglądają na mocno inspirowanych husarią.
Nie mówię jednak, że wszyscy autorzy fantasy porzucają wszelkie próby oddania historycznej poprawności. Przykładowo, Elizabeth Wheatley bardzo stara się światotworzyć tak, by zachować jak najwięcej tejże zgodności. W końcu ona sama mocno się inspiruje historią!
2. Średniowiecze jako ironiczna rewizyta
Krótko mówiąc, odwiedzanie średniowiecza poprzez dzieła i historie, pozwala nam myśleć z radością o tym, jak stare wydają się nasze historie. To robił Cervantes w XVII wieku, i podobnie robili twórcy westernów w XX wieku (gdzie epoka Dzikiego Zachodu zakończyła się na jego początku).
Ale gdzie ta ironia?
Cóż, polega ona na tym, że osoby odwiedzające te idee nie wierzą już w nie. Nie wierzą, że to wyglądało w ten sposób.
Może się to nam wydać trudne do zrozumienia, więc pozwólcie, że posilę się przykładem, który podaje Eco. Pisze on:
"Tak samo, jak [Francois] Rebelais zabawiał się swoją fantastyczną rewizytą Sorbony, ale nie
wierzył już w Paryż taki, o jakim opowiadał, tak samo jak bohaterowie z filmów
Monthy Pythona nie wierzą w groteskę epoki, którą zamieszkują."
In the
same sense, Rebelais was playing upon his fantastically revisited Sorbonne, but
he no longer believed in the Paris he was telling of, as the characters in
Monthy Python movies do not believe in the grothesque period they inhabit.
Świat, który wytwarza się, gdy powraca się do średniowiecza, jest jedynie iluzją, czymś, w czego przestarzałości i być może niepoprawności historycznej, zdajemy sobie sprawę.
W fantastyce jest to jeszcze mocniejsze, gdyż tam wszystko jest fikcją. Nie tylko postaci i fabuła, ale także same miejsca, czas itd.
3. Średniowiecze jako epoka barbarzyńska
Średniowiecze bywa czasami wyobrażane jako okres moralnie zły, pełen przemocy i barbarzyństwa.
I poniekąd jestem w stanie to zrozumieć z punktu widzenia historycznego, bo po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego w Europie władzę przejęły plemiona barbarzyńców. Z pewnością nie był to zbyt praworządny okres w historii, a do tego część kultury rzymskiej uchowała się cudem.
Ale wraz z kolejnymi stuleciami, sytuacja robiła się coraz lepsza...
Jednakże taki okres bezprawia sprawia, że settingi średniowieczne (albo settingi średniowiecze udające) są ciekawe. Fantazja o sile (power fantasy) jest bowiem czymś, co od razu się przychodzi na myśl w takich dziełach. A jeśli nie pokona się przeciwności losu siłą, można zawsze dokonać tego w inny sposób.
Do tego dochodzi także pewna prostota. Bo, powiedzcie szczerze, czy nie zdarzyło się wam nigdy marzyć, by rozwiązać swoje codzienne problemy berdyszem albo buzdyganem?
Inaczej mówiąc, ta dzikość, ten brak porządku i prostota w rozwiązywaniu problemów są czymś, czego czasami chcemy, szczególnie gdy jesteśmy uwikłani w skomplikowanie współczesnego życia.
I dlatego czasami może nas ciągnąć do Conana, Darksun czy dzieł Franka Frazetty (który został przez Eco wymieniony!).
4. Średniowiecze romantyzmu
Wcześniej trochę zdemonizowaliśmy średniowiecze, więc czas na jego romantyzację.
A jak romantyzm, to warto wspomnieć o trochę wcześniej zaczynającym się ruchu, który również miał w teorii przeciwstawić się przesadnej racjonalności oświecenia - gotykowi. Wszakże gotyk był początkowo właśnie powrotem do średniowiecza.
I romantyzacja średniowiecza, o której mówi Eco, to właśnie taki powrót do "zamków podczas burzy i ich duchów". W sensie, duchów z zamku, nie burzy.
Ogólnie, chodzi tu o takie zachwyty pięknem średniowiecznych zamków, urokiem ich mroku itd.
Znamy to. Lubimy to.
Możemy powiedzieć nawet więcej, ten powrót do średniowiecza jako scenerii (zarówno poprzez osadzenie historii w średniowiecznej/allośredniowiecznej epoce, jak i w miejscu symbolizującym to średniowiecze, jak zamek) ma swój urok. Dlatego wciąż lubiane są gotyckie powieści!
Fantasy jest w tym kontekście wiąże się z zachwytem pięknem dawnej kultury, budowli itd. Chyba każdy rozumie, o co mi chodzi.
5. Średniowiecze filozofii wieczystej
Im dalej w las, tym mniej ten esej rozumiem...
Według Eco wiele współczesnych mu filozofii nosi za sobą mocny ślad średniowiecznych filozofii, a przede wszystkim filozofii św. Tomasza z Akwinu (tzw. tomizmu) i wynikającego z niej później neotomizmu. Nie chodziło jedynie o filozofie religijne, takie jak te papieży, ale także filozofie sekularne.
I, jak się wczytałem na wikipedii w to, czym tomizm miał być, muszę się zgodzić, że wiele założeń jest zawartych w zdroworozsądkowym myśleniu, jak chociażby to, że ludzie znajdują się ponad zwierzętami. Bo, o ile można się sprzeczać z tym, jak bardzo możemy sobie pozwolić na wywyższanie się, nie można zaprzeczyć, że nasza pozycja na ziemi jest dość specyficzna, chociażby dlatego, jak wielkie zmiany jesteśmy w stanie dokonać.
No i jest jeszcze to, że celem życia człowieka jest dobro, co jest takie proste i przyjemne.
Do tego, w fantastyce myślę, że ciekawe elementy tomistycznej filozofii, które mogą okazać się ciekawe światotwórczo to:
- prawda, piękno i dobro jako podstawa każdego bytu - aksjologiczne podłoże fantastyki
- zło jako brak dobra - aksjologiczne podłoże fantastyki
- podział bytu na sferę cielesną (w tym zmysły) i duchową (rozum)
Oczywiście, różne filozofie mogą się z tym nie zgadzać. Na przykład kognitywiści bardzo by się nie zgadzali na nie tylko oddzielenie rozumu człowieka od jego cielesności, ale także i zmysłów.
6. Średniowiecze tożsamości narodowych
Jak mówiłem, średniowiecze to początki większości państw w Europie.
Co prawda, niektóre kraje próbują snuć swój rodowód od czasów antycznych. Zazwyczaj jednak nie ma w tym pełnej ciągłości, czego przykładem są Włochy, które równie dobrze mogą być uznane za dziedzictwo starożytnego Rzymu, jak i państwa Karolingów, którego kawałek przypadł zgodnie z Traktatem w Verdun (tak, w tym samym miejscu, gdzie odkryto pierwsze skamieliny mozazaura) Lotharowi I.
Niemniej, nie można zaprzeczyć, że okres ten często jest przywoływany przez nacjonalistyczne czy też patriotyczne narracje. Choć bowiem idea narodu jest ideą przełomu XVIII i XIX wieku, myśl o narodzie zazwyczaj odsyła do czasów średniowiecznych.
Średniowieczne państwo bywa bowiem często idealizowane, przedstawiane niemalże utopijnie. W końcu, dawniej, w czasach, w których nie żyliśmy, zawsze było lepiej.
Państwa średniowieczne zawsze znajdą w narracji jakiś sposób, by pokazać się z jak najlepszej strony.
Na przykład, Polska była spichlerzem Europy, jednym z niewielu krajów tak bardzo niezdziesiątkowanych przez dżumę, całkiem kosmopolitycznym i (później) ekumenicznym. Pokonaliśmy Krzyżaków, a jeśli spojrzymy dalej (tak do XVII wieku), okaże się, że uratowaliśmy Europę przed Turkami, a do tego jako chyba jedynym udało nam się podbić Moskwę!
Czy to nie brzmi o wiele lepiej niż wydarzenia ostatnich 150 lat?
Do tego można dodać także to, że średniowiecze to były jeszcze w wielu rejonach czasy pogańskie. Celtowie, Germanowie, Bałtowie czy Słowianie przeszli na chrześcijaństwo dopiero w trakcie tego okresu. A tak się składa, że nacjonalistyczne narracje lubią zaczerpnąć w rodzimych wierzeń. Nie bez powodu chociażby ulubioną operą Hitlera był Pierścień Nibelungów, historia oparta na mitach germańskich.
I, myślę, że to jest szczególnie ważne w fantastyce, gdyż fantastyka również wykorzystuje mity. (Opera Wagnera zresztą może być uznana za fantastykę.)
Inaczej mówiąc, powrót do średniowiecza może oznaczać pewnego rodzaju projekcję silnego kraju, który ma się czym pochwalić.
7. Średniowiecze dekadentyzmu
Przyznaję się, nie do końca rozumiem ten fragment... Może to dlatego, że odnosi się do historii sztuki, na której nie każdy się zna. Zresztą, ja też nie jestem jakimś orłem w tej dziedzinie.
Niemniej, po odrobinie poszukiwań (i zaczerpnięciu innej interpretacji), doszedłem do wniosku, że Eco chodzi o dekadentyzm jako kierunek w sztuce. To wyjaśnia wspomnienie Prerafaelitów. Ale o co chodzi dokładniej? Nie miałem pojęcia!
Liam Q. D. Hall twierdzi jednak, że jest to związane z reprodukcją epoki w dziele w ten sposób, by była zgodna ze standardami naszej epoki, a nie tamtej.
I w sumie, jest to ciekawe, gdyż rozważania nad moralnością w fikcji historycznej (czy też dziełach reprodukujących realia historyczne, choć w mniejszym stopniu) są obecne w dyskursie. Jeśli w danym okresie szowinizm był popularny, to czy bohater powinien przejawiać szowinistyczne przekonania jako przedstawiciel epoki?
Oczywiście, w fantastyce może to zostać zminimalizowane, bo stwierdzimy, że jednak społeczeństwo nie jest aż tak szowinistyczne.
8. Średniowiecze rekonstrukcji filologicznej
Kolejny trudny do zrozumienia przeze mnie fragment! Po prostu nie jest to tak klarownie wytłumaczone, a mój mózg funkcjonuje już na pół gwizdka od wgapiania się w niekoniecznie dobrze widoczne skany z internetu.
Ale na szczęście Marcin Kornicki, którego tłumaczenia nazw tych małych średniowieczy, wykorzystuję, powiedział to dość prosto i do tego po polsku: "przedstawienie epoki, które dąży do odtworzenia faktycznych realiów życia codziennego" (Kornicki, 149)
Owa rekonstrukcja filologiczna jest więc niczym innym jak po prostu chęcią poprawności historycznej, zgodności ze źródłami historycznymi, na których podstawie rekonstruuje się epokę.
Co więcej według takiej rekonstrukcji ocenia się wszystkie inne rodzaje małych średniowieczy.
Oczywiście, jak powiedziałem wcześniej, w fantastyce różnie to bywa.
W szczególności dlatego, że dzieło fantasy nie musi dziać się w danej epoce, ale może się nią jedynie inspirować. Na przykład, zawsze można powiedzieć, że zwyczaje były trochę inne. Można coś pomieszać, zmieszać, przekształcić...
Nawet twórcy najbardziej oddanych historii dzieł allotopijnych muszą trochę pozmieniać. Na przykład, w Sadze Pieśni Lodu i Ognia, inspirowanej przecież średniowieczną Anglią (Wojna Róż, 1455-1487), znajdziemy kukurydzę, która została sprowadzona do Europy dopiero jakieś pół wieku później, a co dopiero upowszechniona.
Gdy mówimy o allotopii, takie rzeczy po prostu uchodzą płazem.
Trochę mniej, gdy mowa o fantastyce świata prymarnego.
9. Średniowiecze tradycji
Ta wizja średniowiecza wiąże się z magicznymi tradycjami. To magia, okultyzm, legendy, podania, zabobony i inne historie... A więc średniowiecze tradycji to okres magiczny...
Chyba nie muszę się dużo rozpisywać, żebyście to zrozumieli.
Ani żebyście zauważyli jakieś powiązania z fantasy. W fantastyce bowiem to wszystko jest najważniejsze! Albo przynajmniej, na tyle ważne, że jest wręcz przejrzyste. Każdy oczekuje tego od fantasy, więc...
Oczywiście, ta tradycja wiąże sią także z przeświadczeniem o antynaukowości średniowiecza, co nie jest prawdą. Średniowiecze miało swoich myślicieli i naukowców.
10. Średniowiecze jako oczekiwanie Millenium
I ostatnim małym średniowieczem jest oczekiwanie Millenium.
Cóż, to jest dość enigmatyczne, ale... Chyba chodzi tu o poczucie, że zbliża się koniec. Wiecie, w średniowieczu było całkiem sporo momentów, gdy ludzie myśleli, że za chwilę będzie Koniec Świata.
To właśnie sprawia, że był to okres stosunkowo pobożny, skupiony na religii i raczej pokorny. Na przykład, przez większość średniowiecza autorzy dzieł, zarówno literackich, jak i plastycznych, pozostawali anonimowi. Dlatego nie wiemy, kto napisał Bogurodzicę. Chyba najstarszym średniowiecznym tekstem, jaki znam, który miał znanego autora, jest Boska Komedia Dantego Alligheri, która pochodzi z początku XIV wieku.
A więc jeszcze raz:
- Średniowiecze może być po prostu pretekstem, żeby coś działo się dawno temu.
- Średniowiecze może być rekonstrukcją, z której fałszywości zdajemy sobie sprawę.
- Średniowiecze może być epoką barbarzyństwa i bezprawia, co jednocześnie może być kuszące jako czasy, gdy wszystko było prostsze.
- Średniowiecze może być epoką zromantyzowaną, piękną i urokliwą
- Średniowiecze może być epoką podstawowych przekonań aksjologicznych
- Średniowiecze może być epoką wielkości i wspaniałości danego kraju
- Średniowiecze może być epoką dopasowywaną do współczesnych wrażliwości
- Średniowiecze może być epoką odwzorowano dokładnie z tekstów historycznych
- Średniowiecze może być epoką zabobonów, magii i legend, a jednocześnie antynaukowości.
- Średniowiecze może być epoką religii, pokory i pobożności.
Wszystkie te twierdzenia mają jakieś swoje podparcie w historii, jeśli nie samego średniowiecza, to historii podejścia do niego.
A co więcej, takie spojrzenia na średniowiecze mogą nam otworzyć nowe pomysły na fantasy.
Mam nadzieję, że ten wpis się wam spodobał. Napiszcie komentarz i udostępnijcie tego posta, by mój blog się rozwijał.
Do przeczytania!
Bibliografia:
- Umberto Eco, Dreaming of the Middle Ages [w:] Faith in
Fakes. Essays, tłum. William Weaver, Secker & Warbug, Londyn 1986, s.
61-72.
- Marcin Kornicki, Jak przedstawiana jest kultura
staroskandynawska we współczesnych mediach audiowizualnych? Analiza funkcji
pisma runicznego w filmie The Northman w reżyserii Roberta Eggersa w kontekście
eseju Umberto Eco Dreaming of the Middle Ages [w:] Tygiel Skandynawistyczny 3,
red. Anna A. Prorok, Anna Maria Jurgielewicz i Alicja Szczudlińska, Wydawnictwo
Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2025, s. 145-155. Dostępne: https://wydawnictwo.ug.edu.pl/wp-content/uploads/2025/03/Sibinska-tygiel-skandynawistyczny-3-do-druku.pdf
Komentarze
Prześlij komentarz